Budyniocurd cytrynowy

16.1

Powitawszy! Jak się macie? Wiosna wreszcie rozwija skrzydła, co niezmiernie cieszy mnie i moje od pół roku wiecznie przemarznięte jestestwo. Pierwsza tarasowa sesja w tym roku już za mną, efekty w nadchodzącym tygodniu. Wszystko fruwało, spadało, psiaki szalały, parasol robił wycieczki do ogrodu sąsiadów, ale dla takiej ilości naturalnego światła było warto. A tymczasem mam dla Was cytrynowe orzeźwienie sprzed paru tygodni :) Wybaczcie poślizgi, ostatnio trochę się działo i dopiero zaczynam odsypiać i mieć jako-takie perspektywy wolnych weekendów (na wszelki wypadek muszę odpukać w niemalowane i przepuścić Bogu ducha winnego czarnego kota pod drabiną, czy jakoś tak).

16.5

16.416.6

Tym razem zdjęcia robiłam dosłownie kilkanaście minut przy okazji, w totalnej zimowej frustracji brakiem słońca, do tego wieczorową porą wymuszającą użycie lampy (jak na początku uwielbiałam fotografować z lampą studyjną, tak teraz uważam to za dopust boży, choć robiąc zdjęcia w świetle dziennym równie mocno klnę na statyw z wyrobioną stopką ;) ). Jednak jestem całkiem zadowolona i naprawdę mocno ze sobą walczyłam, żeby mimo podobieństwa nie wrzucać każdego kadru po kolei.

16.7

16.10

Nie będę Was dalej zamęczać, bo przepis totalnie zginie między akapitami – jest bardzo szybki i dziecinnie prosty, jedyny ból to konieczność odstawienia deserku do schłodzenia. Pochodzi z tej strony, zmniejszyłam tylko nieznacznie ilość skrobi – w oryginale była lekko wyczuwalna w smaku.

16.416.6

Składniki na 6 małych porcji:

✔ 150g cukru
✔ 20g skrobi kukurydzianej
✔ 590ml mleka
✔ 3 żółtka
✔ 2 łyżki startej skórki z cytryny
✔ szczypta soli
✔ 120ml soku cytrynowego
✔ 30g masła w temperaturze pokojowej

W rondelku mieszamy cukier ze skrobią. Zalewamy mlekiem, dodajemy lekko ubite żółtka, skórkę z cytryny i sól, ubijamy trzepaczką. Ciągle mieszając podgrzewamy na średnim ogniu do zgęstnienia, po zdjęciu z palnika dodajemy sok i pokrojone masło, łączymy składniki.

Gotowy deserek przecieramy przez sitko i odstawiamy do ostygnięcia w temperaturze pokojowej. Chłodzimy w lodówce przynajmniej 3 godziny, pod przykryciem. Nie opatulajcie ciasno naczynek folią spożywczą, żeby nie skończyć z budyniem zroszonym kroplami wody.

16.9

Dekoracja:

✔ 150ml śmietanki kremówki 36%
✔ 1 łyżka cukru pudru
✔ 6 malin

Bardzo zimną śmietankę (można ją wcześniej wstawić na 15 min. do zamrażalnika) ubijamy zaczynając od miksowania na niskich obrotach. Gdy śmietanka się spieni zwiększamy moc do maksimum. Dodajemy cukier puder, miksujemy. Przekładamy do rękawa cukierniczego i po kilkunastu minutach chłodzenia w lodówce wyciskamy na wierzch deserków. Dekorujemy malinami.

16.316.8

Smacznego!

16.2


Pin on Pinterest136Share on Facebook18Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Komentarzy: 23

  1. Asmiszka pisze:

    Powodujesz, że moje ślinianki odzywają się niczym chóry anielskie i całe myślenie o powrocie na dietę szybko się rozmywa. Ty wiesz co Ty tu wyczyniasz?! – toż to jest porn food i nic innego! :)

    • Aga pisze:

      Hahah, nie wiem czy się cieszyć, czy przepraszać :D Jeśli Cię to pocieszy też dietuję i to dość restrykcyjnie, właśnie jem budyń z mleka 0,5% ze słodzikiem, a zaraz do gara trafi zupa kapuściana :P

      • Asmiszka pisze:

        Czapki z głów – zwracam honor! :) Czy Ty się aby przypadkiem nie katujesz robiąc takie pyszności i dietując jednocześnie?!

        • Aga pisze:

          Co tu zrobić, jak się zima umościła w bioderkach i mimo ostrych fitnessów nadal jej tam wygodnie ;) Ale ma kto wcinać, więc nic się nie marnuje :D

  2. veggie pisze:

    Przecudowny budyń, zdjęcia oczywiście też, nawet o tym nie wspominam. Jeżeli masz ochotę może dodać przepis do mojego konkursu pod tytułem domowy budyń, zapraszam :-)

  3. Opalanka pisze:

    Zrobię, zrobię sobie! Piękne zdjęcia. A naczynka trochę przypominają bańki lekarskie. Ale to od tego, ze miałam dopiero co grypę:) Pozdrawiam serdecznie:)))

Dodaj komentarz