Babeczki mojito z białą czekoladą

Dzień dobry :) Tak, tak, to nie zwidy – od poprzedniego wpisu nie minęło jeszcze pół roku. Żarty na bok, bo dziś krótko i na temat.

Mojito to jeden z moich ulubionych drinków. Nieważne, że głównym tego powodem jest fakt, że nie trzeba do niego wielu wymyślnych składników i umiem zrobić go sama. Grunt, że jak mało co kojarzy się z latem i idealnie orzeźwia w upalne dni. Chociaż ostatnio w amoku retuszerskim zapomniałam zupełnie o kostkach lodu i coś mi delikatnie nie pasowało…

Ulubione smaki trzeba pielęgnować w wielu formach, a szybkie w przygotowaniu babeczki zawsze są dobrym pomysłem. Oficjalnie dlatego, że łatwiej je rozdać niż taki wołający z lodówki, słuszny kawał tortu. O aspekcie wizualnym nawet nie wspominam, bo mimo że ostatnio niewiele piekę (powiedziała po skończeniu książki z setką ciast, [sic!]), na cupcake’u zawsze chętnie oko zawieszę. W cieście znajdziecie kawałeczki białej czekolady, ale gwiazdą jest tutaj krem – tak, bardzo słodki, ale ze wszystkimi niezbędnymi w mojito nutami, do tego pięknie utrzymujący formę, którą mu nadamy. To co, zachęceni?

Ciasto (8 szt.):

✔ 180g mąki pszennej
✔ 1 łyżeczka proszku do pieczenia
✔ szczypta soli
✔ 2 jajka, w temperaturze pokojowej
✔ 110ml oleju rzepakowego, w temperaturze pokojowej
✔ 60ml białego rumu
✔ skórka otarta z limonki
✔ 2 łyżki soku z limonki
✔ 80g jogurtu naturalnego, w temperaturze pokojowej
✔ 130g cukru trzcinowego
✔ 60g białej czekolady

Rozgrzewamy piekarnik do 175°C, foremkę do muffinek wykładamy papilotkami.

Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia i szczyptą soli. Do drugiej, większej miski wbijamy jajka, dodajemy olej, rum, skórkę oraz sok z limonki, jogurt. Łączymy składniki. Dosypujemy cukier, ponownie mieszamy, dodajemy mąkę z proszkiem i solą. Miksujemy na gładką masę. Na koniec wsypujemy grubo pokrojoną białą czekoladę, mieszamy całość łopatką. Masą napełniamy papilotki do 2/3 wysokości. Babeczki pieczemy 25 minut, do suchego patyczka. Przed ozdobieniem kremem muszą całkowicie ostygnąć na kratce.

Krem i dekoracja:

✔ 130g miękkiego masła
✔ 190g cukru pudru
✔ 2 łyżki białego rumu
✔ pół garści listków mięty
✔ 1 limonka pokrojona w ósemki
✔ listki mięty do dekoracji

Masło ubijamy aż stanie się jasne i puszyste. Dodajemy cukier puder, miksujemy. Doprawiamy rumem, ponownie mieszamy, po czym dosypujemy bardzo drobno posiekane listki mięty. Krem przekładamy do rękawa cukierniczego zakończonego tylką z głęboką gwiazdą. Ozdabiamy nim każdą babeczkę, na wierzch dodając po kawałku limonki i paru listkach mięty.

Smacznego!

Pin on Pinterest19Share on Facebook33Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Kawowa lava z malinami, mleczną czekoladą i karmelem… kawowym

56.7

Witam w Nowym Roku! Tak, trochę mi zeszło z tym powitaniem, ale postanowiłam w styczniu dać sobie trochę luzu. Zeszły rok był bardzo intensywny (i chwała mu za to!) i musiałam trochę odsapnąć ograniczając pracę nad zleceniami do minimum. Ale już ruszam z nową energią, której całe szczęście mi nie brak i mam nadzieję, że nadrobię trochę fotograficznych zaległości.

A tymczasem… deser na ciepło! Kocham, uwielbiam, gdyby nie moje sumienie o cichym i cieniutkim głosiku mogłabym upiec całą blaszkę i nikomu się nie przyznać. Ciastka z płynną lawą, lądujące na talerzu prosto z pieca. Kawowe, z malinowo-mlecznoczekoladową niespodzianką w środku. Oblane kawowym karmelem, który chciałoby się jeść łyżeczką… Mam nadzieję, że brzmi zachęcająco!

Ciastka możecie przygotować też bez nadzienia – kostki mlecznej czekolady dodałam dla zwiększenia efektu i wzbogacenia słodyczy. Bez nich rezultat powinien również być… cóż, wylewny ;)

56.8

Syrop malinowy:

✔ 50g malin
✔ 25ml wody
✔ 15g cukru
✔ 1 łyżeczka soku z cytryny

Maliny (mogą być mrożone, jak zresztą widać na takie lodowe potworki byłam skazana) zalewamy wodą. Chwilę gotujemy aż puszczą sok, w trakcie rozgniatając owoce widelcem. Przecieramy całość przez sito, dodajemy cukier i sok z cytryny, gotujemy chwilę często mieszając, aż powstanie syrop.

56.1

Ciastka lava (4 szt.):

✔ 170g gorzkiej czekolady
✔ 115g miękkiego masła + odrobina do natłuszczenia ramekinów
✔ 2 łyżki syropu malinowego
✔ 1 łyżeczka espresso (proszku)
✔ 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
✔ 2 jajka
✔ 2 żółtka
✔ 50g drobnego cukru
✔ 20g mąki pszennej + odrobina do oprószenia ramekinów
✔ szczypta soli
✔ 8 kostek czekolady mlecznej
✔ 4 maliny

Ramekiny o średnicy około 8 centymetrów smarujemy masłem i oprószamy mąką, wytrząsamy jej nadmiar. Piekarnik rozgrzewamy do 220°C.

Gorzką czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej (czyli w żaroodpornym naczyniu ustawionym nad gotującą się wodą tak, by jego dno nie stykało się z wrzątkiem). Płynną zdejmujemy z kąpieli, dodajemy podzielone na kawałki masło, mieszamy do rozpuszczenia. Dodajemy syrop, kawę i ekstrakt.

Całe jajka i żółtka ubijamy na jasną masę. Dosypujemy cukier i sól. Miksujemy aż mieszanka zgęstnieje, następnie dolewamy przestudzoną czekoladę i mąkę. Delikatnie mieszamy ciasto łopatką aż do uzyskania jednolitej konsystencji.

Każdy z ramekinów napełniamy 2/3 porcji ciasta, na środku układamy po dwie kostki mlecznej czekolady i jedną malinę. Zakrywamy pozostałą masą. Ciastka powinny spędzić w piekarniku 8-10 minut, po tym czasie odstawiamy je na minutę, nakrywamy ramekiny odwróconymi talerzykami i ostrożnie obracamy uważając by się nie poparzyć i nie zafundować ciastku romansu z siłami grawitacji drzemiącymi przy podłodze.

56.4

Karmel kawowy:

✔ 100g drobnego cukru
✔ 150ml śmietanki kremówki 36%
✔ 1 łyżeczka espresso (proszku)
✔ 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
✔ szczypta soli

W czasie gdy ciastka się pieką, przygotowujemy kawowy karmel. Na dnie rondelka równą warstwą rozsypujemy cukier, podgrzewamy aż się rozpuści i nabierze jasnobursztynowej barwy. Ostrożnie (mikstura zacznie mocno bulgotać i może pryskać) dolewamy połowę przygotowanej śmietanki, mieszamy aż rozpuści się cukier, który zastygł w kontakcie z kremówką. Dodajemy pozostałą śmietankę, kawę, ekstrakt i sól. Podgrzewamy aż całość będzie miała jednolitą konsystencję. Mimo że pęka nam serce, pod żadnym pozorem nie próbujemy gorącego – jest naprawdę ciepły.

56.2

Dekoracja:

✔ cukier puder
✔ karmel kawowy
✔ 16 malin

Gotowe ciastka oprószamy cukrem pudrem, na wierzchu układamy po 3 malinki. Polewamy strużkami karmelu, wieńczymy dodatkową maliną. Tarąąą!

56.556.6

56.9

Smacznego!

56.356.10

Pin on Pinterest1kShare on Facebook18Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Walentynkowe babeczki czekoladowe z kremem truskawkowym

36.6

Lada dzień Walentynki! Tak, tak, mój blog też się nie uchował przed zarazą. A tak serio, zauważyłam że obchodzę tu święta w kratkę. W 2012 roku było Halloween, w 2013 nie. W 2012 nie było Bożego Narodzenia, odrobiłam w 2013. Zastanawiam się czy w takim razie powinnam wykreślić z kalendarza Wielkanoc ;) Póki co nadrabiam Święto Zakochanych, które nie doczekało się wpisu w roku ubiegłym.

Dzisiejsze babeczki to klasyka smaków na romantyczny wieczór – czekolada i truskawki, podane pod postacią słodkich (także wizualnie!) ciastek, które dzięki maślanemu, zwartemu kremowi doskonale trzymają kształt dekoracji i nie zrobią Wam przykrej niespodzianki rozpływając się na boki. Naprawdę, nakładanie tego kremu to czysta przyjemność :) A czy żal potem zjeść? Nieee, w końcu podaję Wam przepis na całe 12 sztuk, jak blaszka bogata! No to do dzieła :)

36.8

Dekoracja:

✔ 6 kostek czekolady deserowej

W kąpieli wodnej (czyli żaroodpornym naczyniu ustawionym nad gotującym się wrzątkiem tak, by jego dno nie stykało się z lustrem wody) rozpuszczamy 6 kostek czekolady. Z pomocą dekoratora lub skręconego z papieru do pieczenie rożka (takiego, jakiego używaliśmy do lukrowania pierniczków), wyciskamy ją na płaskiej powierzchni na papier rysując połówki strzał – jeśli lecicie na skrzydłach walentynkowej weny, polecam lotki zastąpić serduchami :)

Odstawiamy do lodówki do zastygnięcia.

36.536.7

Ciasto na 12 babeczek:

✔ 5og czekolady deserowej (choć polecam na przyszłość mleczną, a co! :) )
✔ 125g mąki pszennej
✔ 16g kakao
✔ 1 łyżeczka proszku do pieczenia
✔ 125g masła w temperaturze pokojowej
✔ 125g drobnego cukru
✔ 2 jajka
✔ 30ml mleka

Piekarnik rozgrzewamy do 200°C. W kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę, odstawiamy do lekkiego przestygnięcia. Mieszamy ze sobą sypkie składniki – mąkę, kakao i proszek do pieczenia, odstawiamy na bok. Masło ucieramy z cukrem na jasną, puszystą masę, dodajemy po jednym jajku nie przerywając miksowania. Dosypujemy suche składniki, mieszamy do połączenia. Na końcu dolewamy czekoladę i mleko, miksujemy. Ciastem wypełniamy 12 papilotek.

Babeczki będą piekły się około 15-18 minut, do czasu gdy wbita w ciastko wykałaczka wyjdzie z niego sucha. Od razu wyciągamy z piekarnika i studzimy na kratce.

36.136.2

Purée truskawkowe:

✔ 225g truskawek świeżych lub mrożonych, odsączonych

Truskawki dokładnie miksujemy blenderem na gładkie purée. Drylownicą do jabłek wycinamy z ostygniętych babeczek otwory sięgające do połowy ciastka. Z purée odlewamy 75g, zużywamy tę porcję do napełnienia babeczek.

36.336.4

Krem:

✔ 5 białek z jaj „L” (165g)
✔ 200g drobnego cukru
✔ 225g masła w temperaturze pokojowej, pokrojonego w kawałki
✔ 150g purée truskawkowego

Do dużej, żaroodpornej miski wlewamy białka, dodajemy cukier. Ustawiamy naczynie nad gotującą się wodą, od razu zaczynając energicznie mieszać białka rózgą. Nie musimy ich ubijać – najważniejsze, żeby nie zostawiać ich do zagotowania. Gdy cukier się rozpuści (nie będzie czuć jego drobinek przy rozcieraniu mikstury w palcach), zdejmujemy miskę znad wrzątku i zaczynamy ubijać białka na najwyższych obrotach miksera przez ponad 10 minut, aż dno miski zupełnie ostygnie, a piana będzie bardzo gęsta i sztywna. Nie przerywając miksowania stopniowo dodajemy w małych kawałkach miękkie masło. I tu zaczyna się próba nerwów…

Masa się zwarzy, zacznie zapadać, po naszej pięknej pianie ślad zacznie ginąć równie prędko, jak szybko będzie pojawiał się strach i powątpiewanie w oczach tych, którzy ze sławnym kremem maślanym na bezie szwajcarskiej (od razu brzmi mądrzej!) jeszcze nie mieli do czynienia. Ale nie ma tego złego…! Nadal cierpliwie mieszana masa bardzo mocno zgęstnieje i zacznie się przytulać do widełek miksera. Powoli dodajemy do niej purée truskawkowe. Horror prawdopodobnie się powtórzy, ale co to dla nas po pierwszym napadzie paniki. Jeśli w kremie pojawią się grudki, wystarczy na kilka minut ustawić miskę nad kąpielą wodną, cały czas miksując. Gdy masa zacznie się topić, ściągamy ją znad wrzątku i mieszamy aż znów stanie się gęsta i zupełnie gładka. Ot, cała filozofia. Płakać mi się teraz chce, bo przekonana że najlepszym ratunkiem jest schłodzenie zepsutego kremu, wyrzuciłam latem dwie pełne miski…

Krem przekładamy do rękawa cukierniczego z tylką w kształcie dużej gwiazdy, dekorujemy babeczki pod sam sufit. Od razu dodajemy elementy z czekolady – krem w lodówce mocno twardnieje, a strzałki Amora szybko zaczynają się topić w palcach. Jeśli ciastka będą przechowywane w chłodnym miejscu, wyjmijcie je jakiś czas przed podaniem, by krem nieco zmiękł.

36.10

Smacznego!

36.9

Pin on Pinterest2.3kShare on Facebook0Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Lukrowane babeczki choinkowe

32.1

Witajcie :) Jak tam Wasze lukrowane cuda? W zeszłą sobotę porcję lukru przeznaczonego do dekorowania pierniczków (a przy okazji kilka miniaturowych serduszek) wykorzystałam do przygotowania konkursowych babeczek. Trzymajcie proszę kciuki! Jestem strasznie dumna ze zdjęcia, które widzicie powyżej – wyszło dokładnie jak je sobie wyobraziłam. I wcale nie widać, że robiłam je w piżamie 15 minut przed wyjściem na zajęcia! ;)

Chodziło mi głównie o wygląd ciastek i oddanie świątecznego klimatu, a więc mimo że podaję przepis na widoczną tu wersję, zachęcam Was do zestawienia ulubionych smaków. Szafki kuchenne wykazały gotowość do użyczenia składników tylko na ciasto waniliowe, a okrutnie się spieszyłam  – jakieś załamanie czasoprzestrzeni od paru tygodni nagle robi mi z godziny 20.oo porę uboższą o pierwsze zero, co odrobinę przeszkadza w zakupach last minute, poza tym z lodówki zerkał na mnie błagalnie słoiczek z resztką domowego, malinowo-brzoskwiniowego dżemu z wanilią. Jeśli tylko w te Święta będę miała siłę na coś więcej niż połykanie kolejnych kapuśniaczków w cieście francuskim, przygotuję wersję z ciasta na murzynka i powidłami śliwkowymi w roli nadzienia. Albo kolejną porcję kapuśniaczków, mniam!

Przepis na ciasto pochodzi z bloga boskiej Lindy.

32.2

14 babeczek:

✔ 165g mąki pszennej
✔ 1 łyżeczka proszku do pieczenia
✔ 120g masła w temperaturze pokojowej
✔ 200g cukru
✔ 2 jajka w temperaturze pokojowej
✔ 120ml mleka
✔ 1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii

✔ 14 kopiastych łyżeczek dżemu

Piekarnik rozgrzewamy do 175°C. Oprócz blaszki do babeczek wyłożonej papilotkami przygotowujemy foremki na dwa dodatkowe ciastka – aby dekoracja ładnie się prezentowała a lukier nie spływał, babeczki powinny wyjść w miarę płaskie, stąd nadmiar ciasta.

Mąkę przesiewamy z proszkiem do pieczenia. Masło ucieramy z cukrem na gładką masę. Dodajemy po jednym jajku, po każdym miksując składniki. W trzech porcjach naprzemiennie dodajemy sypkie składniki i mleko z ekstraktem z wanilii. Mieszamy tylko do uzyskania jednolitej masy. Papilotki napełniamy do 2/3 wysokości, babeczki pieczemy przez 20-25 minut sprawdzając, czy patyczek wbity w ciasto wychodzi z niego suchy. Przed lukrowaniem odstawiamy na kratkę do ostygnięcia.

W środek każdej wystudzonej babeczki wbijamy drylownicę do jabłek, usuwamy ciasto z 2/3 wysokości. Otwory wypełniamy ostrożnie dżemem tak, by nie rozlał się poza „krater” – nie pobrudzi wtedy lukru.

Dekoracja:

lukier królewski z tego przepisu
✔ czerwony barwnik spożywczy
✔ 14 miniaturowych pierniczków-serduszek

Na blacie rozkładamy papier do pieczenia. Wyciskamy na niego biały lukier tworząc wzór choinki. Drzewka powinny mieć dość długie i szerokie pieńki, by dobrze trzymały się w ciastku, muszą też zupełnie wyschnąć i stwardnieć, zanim użyjemy ich do dekoracji.

Na wierzchu każdej babeczki rozlewamy hojną łyżkę lukru. Delikatnie rozprowadzamy tak, by zasłonić jak najwięcej ciasta. Część lukru zabarwiamy na czerwono, na wierzchu babeczki rysujemy ornamenty. W sam środek wbijamy choinkę, dodajemy miły akcent w postaci pierniczka. Gotowe!

32.4

Smacznego!

32.3

Pin on Pinterest603Share on Facebook3Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Dyniowe babeczki z serkiem kremowym

9.6

Wobec dyni miałam mieszane uczucia. To właściwie pierwszy sezon w którym w ogóle zachciało mi się po nią sięgnąć. Nigdy specjalnie mi jej nie brakowało, nie potrafię przywołać nawet jednej potrawy z dynią, która przewinęłaby się przez nasz rodzinny stół. Ba, po spróbowaniu darowanej zupy kategorycznie stwierdziłam, że dynia absolutnie wstępu do mojej kuchni nie ma i mieć nie będzie. Ale wiecie, presja otoczenia… ;) Tak naprawdę zaintrygował mnie rokroczny wysyp przepisów, który świadczył albo o zbiorowej halucynacji że to coś może faktycznie być jadalne, albo o tym, że jednak warto spróbować się przełamać i coś upichcić. A że niejadków najłatwiej przekupić słodyczami, stanęło na opcji deserowej.

9.10

9.11

Totalny brak doświadczenia w dyniowej systematyce poskutkował rozpaczliwym przebieraniem w marketowych koszach między patisonami, kabaczkami, dyniami ozdobnymi i Bóg wie czym jeszcze. Chyba wszystkim, co z wyglądu nie przypominało tego, z czym dynie by mi się kojarzyły (tak, przyznaję się, lampion z buźką ;)). Parę takich nabytków zdobi właśnie parapet (a co!) i w formie cyfrowej skrzynki znajomych, do których zdesperowana zwracałam się po pomoc w kwestii „czy to da się zjeść?”. Egzemplarz idealny znalazł się po dwóch dniach podczas przypadkowej wizyty w sklepiku osiedlowym – klasyczny przykład tego, że najciemniej jest pod latarnią. Przepis miałam już przygotowany, pozostało brać się do roboty :)

9.1

A zatem zapraszam dziś na pyszne babeczki dyniowe o wilgotnym, sycącym cieście z wyraźną nutą aromatycznych przypraw korzennych, udekorowane kremowo-maślaną masą o oryginalnym, znanym z Red Velvet Doroty smaku. Przepis na ciasto pochodzi od Tartelette, a efekt poskutkował zlikwidowaniem u mnie jednostki chorobowej zwanej dyniofobią :)

9.59.8

Uprzedzam zawczasu: będziemy potrzebować purée z dyni. Aby je przygotować, należy usunąć ze środka pestki i włókna tak, aby pozostał sam miąższ. Dynię można podzielić na mniejsze kawałki, ułożyć na folii aluminiowej skórą do góry i piec do miękkości w 200°C przez 40-60 minut (w zależności od wielkości kawałków). Upieczony miąższ bardzo łatwo oddzielić od skórki łyżką, trzeba go jeszcze odsączyć z wody i zmiksować na gładko blenderem. Gotowe purée można przechowywać w lodówce do tygodnia lub zamrozić.

9.2

Ciasto na 15 babeczek:
(piekłam je w niższych niż zwykle papilotkach)

✔ 85g miękkiego masła
✔ 175g cukru
✔ 2 jajka
✔ 215g purée z dyni
✔ 100ml mleka
✔ 140g mąki pszennej
✔ 1/2 łyżeczki cynamonu
✔ 1/4 łyżeczki imbiru
✔ szczypta gałki muszkatołowej
✔ 1 łyżeczka proszku do pieczenia
✔ 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
✔ 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
✔ szczypta soli

Przygotowujemy trzy miseczki. W największej z nich ucieramy masło z cukrem na gładką masę. Dodajemy po jednym jajku, po każdym miksując do połączenia składników. Do purée dolewamy mleko, dodajemy ekstrakt z wanilii. W osobnej misce mieszamy wszystkie pozostałe sypkie produkty – mąkę, przyprawy, proszek do pieczenia oraz sodę. Do maślanej masy dodajemy naprzemiennie małe porcje mieszanki dyni z mlekiem oraz suchych składników, miksujemy do uzyskania jednolitej konsystencji.

Papilotki napełniamy masą do około 2/3 ich wysokości. Pieczemy w 175°C przez 20-30 minut. Babeczki z wierzchu pozostaną nieco lepkie i wilgotne, nie oceniajmy ich gotowości na oko, ale metodą suchego patyczka. Upieczone należy od razu wyjąć z piekarnika i zostawić do całkowitego ostudzenia przed przystąpieniem do dalszej pracy.

9.3

9.4

Krem:

✔ 300g serka Philadelphia
✔ 100g miękkiego masła
✔ 200g cukru pudru
✔ 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

✔ drobinki cukru kandyz do posypania

Wszystkie składniki miksujemy na gładką masę, przekładamy do rękawa cukierniczego i pozostawiamy na jakiś czas do schłodzenia w lodówce. Udekorowane kremem babeczki posypujemy drobinkami kruszonego cukru typu kandyz. Zajadamy, chrupiemy, chwalimy dynię :)

9.7

9.9

Smacznego!

9.13

9.12

Pin on Pinterest15Share on Facebook0Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0