17 maj
2013
Kategoria: Bezy, Deserki, Eye candy
Autor:    Komentarzy: 40

Jogurtowo-bezowe deserki z musem z kiwi i truskawek

18.15

Witajcie :) Ja i mój Leń po długich bojach doszliśmy do kompromisu – będzie notka! Przez parę dni kapryśna panna Pogoda działała na rzecz pana Lenia, ale udało się wreszcie wyciągnąć słońce zza chmur, zakręcić podniebny prysznic i podbić temperaturę. Uff! Czyli co? Piknik chyba jak najbardziej na miejscu :) A jak piknik, to przecież powinno być lekko, łatwo, przyjemnie i tak, by nie pobrudzić sobie rączek. Krótko mówiąc dzisiejszy przepis do skomplikowanych nie należy, a do tego łatwo da się zapakować do słoiczka. Gdzie ów słoiczek powędruje – tu już miejsce na Waszą inwencję, z mojej strony mogę Wam tylko życzyć, żeby tam gdzie się wybieracie z koszykiem nie żyły zastępy mrówek gustujących w kiwi. Tudzież truskawkach. Tudzież bezach. Oj, może być ciężko, natuuura… ;) Choć patrząc na szlaki biegnące po blatach mojej kuchni dochodzę do wniosku, że natury te wyrachowane, drobne potworki wcale do szczęścia nie potrzebują…

18.17

18.11 18.6

Przepołowiony, ale jednak doprawiony sokiem z cytryny (nie pomijajcie, wychodzi super!) przepis na bezy wygrzebałam u Doroty.

18.12

Bezy (25 sztuk):

✔ 2 białka
✔ szczypta soli
✔ 1 łyżeczka soku z cytryny
✔ 120g cukru pudru

Piekarnik nagrzewamy do 110°C, włączamy funkcję termoobiegu. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Białka ubijamy wraz ze szczyptą soli na sztywno, dodajemy sok z cytryny i nadal miksujemy na najwyższej mocy miksera. Stopniowo, po łyżeczce, dodajemy cukier puder nie przerywając mieszania. Kiedy masa stanie się bardzo gęsta i sztywna, przekładamy ją do rękawa cukierniczego i wyciskamy na papier zachowując niewielkie dostępy.

Bezy będą piekły się przez godzinę, studzimy je w piekarniku przy lekko uchylonych drzwiczkach. Z zewnątrz powinny być chrupkie, w środku lekko ciągnące – ogromny plus, bo podczas wkruszania do deserków środek będzie sobie można ukradkiem zjeść ;) Ale ćśśś

18.1 18.2

Deserki (4 porcje w naczynkach o pojemności 300ml):

✔ 80g ciasteczek zbożowych lub maślanych
✔ 650g jogurtu greckiego
✔ 200g truskawek
✔ 4 owoce kiwi
✔ 2 łyżki cukru trzcinowego
✔ 2 łyżki soku z limonki

Ciasteczka drobno kruszymy, powstały piasek dzielimy równo między słoiczki, dociskamy do dna wąską szklanką. Swoje deserki robiłam z ciastkami zbożowymi, możecie równie dobrze użyć delikatniejszych, maślanych ciasteczek.

18.3

18.4 18.7

W osobnych miskach rozdrabniamy blenderem kiwi i truskawki, do każdej porcji owoców dodajemy po łyżce cukru i soku z limonki.

18.8 18.9

18.5

Do każdego słoiczka nakładamy kolejno: trzy łyżki jogurtu, rozkruszoną bezę, mus z kiwi, ponownie trzy łyżki jogurtu z rozkruszoną bezą, mus truskawkowy, jeszcze raz jogurt i dwie rozkruszone bezy. Każdą porcję dekorujemy całą bezą.

18.10

Słoiczki zakręcamy, chowamy do koszyka i wyruszamy hen, hen, z kocykiem i dobrą książką pod pachą. Rany, jakie to było męczące… ;)

18.16

18.13

18.14

Smacznego!


Komentarzy: 40

  • Przepiękne zdjęcia ! :)

  • To zapraszam serdecznie do mnie – jestem w Krakowie i wiem coś o ceramice Bloomingville:) Piękne zdjęcia!

    • Dziękuję :) Rany, przemknęło mi niedawno przez przeglądarkę WL, tylko chwilowo oszczędzam na propsach żeby nie puścić mojej pani architekt z torbami, albo raczej żeby to ona mi nie podziękowała ;) Czy „jestem w Krakowie” oznacza że wyrósł jakiś oddział sklepiku na krakowskiej ziemi? :)

      P.S.
      Nadrabiam zaległości w dziale „o nas” i czuję się totalnie kupiona wzmianką o Sigurach i Heimie :)

      • Na razie jesteśmy tylko wirtualnie, ale pod krakowskim adresem:)

        • Właśnie się zdziwiłam, bo wyczytałam bodajże wrocławski :) Pięęęknego salonu w samym centrum życzę! :)

          • Trochę we Wrocławiu, trochę w Krakowie:) Następnym marzeniem po Islandii będzie showroom krakowski i wrocławski:) Dzięki za życzenia!

  • Kochana, mogę widzieć, od jak dawna fotografujesz? Bo wszyscy Cię chwalą, a widać, że niebezpodstawnie :)
    Może polecisz jakieś ciekawe strony lub sklepy z artykułami do kulinarnych stylizacji?
    Aha, no i jeszcze- jakim aparatem (i obiektywem) czarujesz? Uczyłaś się gdzieś?
    Mam nadzieję, że zechcesz mi odpowiedzieć ;)

    Pozdrawiam ciepło!

    • Cześć Patrycja :)

      OMG, a kto to „wszyscy”? :) Bo ja oczywiście na wszystko co zrobię z perspektywy czasu patrzę bardzo krytycznie i od razu wymyślam, co trzeba było zrobić inaczej, hahah. Dziękuję! :)

      Fotografowaniem jedzenia zajmuję się od maja zeszłego roku, zaczęłam ot tak na fali zainteresowania blogami kulinarnymi, które namiętnie przeglądałam podczas dłuuugiej diety i planowałam, co tylko z nich upiekę jak wejdę w fazę, w której można było dwa razy w tygodniu zjeść deser :) O ile np. ludzi fotografować kompletnie nie umiem, tak jedzenie jakoś „zaskoczyło”.

      Robię zdjęcia Canonem 5D Mark II z obiektywem Canon 100mm Macro 2.8L i o ile zawsze coś mi jakoś wychodziło (za kwiatkami i zwierzętami latałam z małpką od bodajże 2002 roku, potem była lustrzanka Sony Alpha 100 też używana hobbystycznie), specjalnie się nie przejmowałam ustawieniami i fociłam w trybach automatycznych, albo półautomatycznych. Po przeczytaniu książki Tartelette wreszcie zrozumiałam to, czego Luby nie był mi w stanie jasno wytłumaczyć, czyli jakie są zależności między głębią ostrości a przysłoną, jak sobie radzić z ISO itd. Teraz robię zdjęcia wyłącznie na pełnym manualu :) I to tyle jeśli chodzi o naukę.

      Co do sklepów… namnożyło się tego ostatnio, ja stosunkowo rzadko kupuję akcesoria w sieci. Zdobyć mnie można głównie ceną, więc kupuję przeważnie w TK Maxxie, na przecenach w Home&You, Duce, Nanu-Nana, a nawet Empiku (wyprzedają trochę asortymentu Flo w komicznych cenach). W necie korzystałam na razie ze Scandiloftu, Scandiconcept, Minty House, Westwing, zasadzam się na zakupy w Malabelle ale koszty wysyłki zawsze wyganiają mnie z koszyka, wybieram się też do Beetlebits, bo oprócz netowego mają sklep stacjonarny w Krakowie :) Generalnie zazwyczaj wiem co chcę kupić i googluję za najlepszą ceną, jak np. w przypadku ceramiki Bloomingville. Kupowałam też na Allegro szklane paterki po 17 zł i malowałam je farbą w spray’u za 8 zł ;)

      Uff, chyba tyle :)
      Pozdrowienia!

  • Aga, gdzie nowy przepis i nowe zdjęcia :D?

    • Będą, będą, dopiero wróciłam z wakacji godzinkę temu :D

  • Te cudowne zdjęcia… już podglądałam na wykrywaczu, ale tu jest ich aż tyle i wszystkie takie piękne, trzymam za Ciebie kciuki w konkursie :-)

    • Bardzo dziękuję :) I w rewanżu oferuję moje kciuki, grunt to zabawa! Podoba mi się Twój pomysł z konkursem w konkursie, taka kulinarna „Incepcja” ;)

  • Marzą mi się takie słoiki i nigdzie nie mogę je dopaść, wszędzie tylko walcowate :( Gdzie je dostałaś?!

    • To są oczyszczone z etykiet słoiczki z konfitur Bonne Maman. Bardzo charakterystyczne, na pewno kojarzysz ze sklepów http://www.bonnemaman.us :)

      • Właśnie, dlatego chodziły mi po głowie! Są przepiękne, więc muszę w Almie zrobić duże zakupy :)

        • W sumie jak się kupuje pod kątem słoiczków, nagle ceny tych konfitur przestają tak boleć :D

          • Z ust mi to wyjęłaś, bo jakby znaleźć nawet w sieci fajne słoiki plus cena przesyłki plus czas oczekiwania… a tu pyszna konfitura jest jeszcze gratis! :) Żyć nie umierać… :)

  • Piknik na całego! Nie mogę nacieszyć oczu Twoimi zdjęciami, aż nabrałam ochoty na piknik :)

    • No to trzymam kciuki za dobrą pogodę na weekend :D

  • Siedzę i patrzę i nie mogę się napatrzeć :) Przepiękne zdjęcia i chociaż nie przepadam za bezą to strasznie mnie kusi wypróbować ten deserek :)

    • Dzięki! :) Może jak nie lubisz bezy po prostu posłódź lekko jogurt np. cukrem pudrem? Dla mnie sam jest za cierpki, stąd zabieg z bezą, no i walory dekoracyjne… ;) A tak serio bardzo dobre takie cytrynowe malizny. Bardzo :) No i nie takie kamienne jak sklepowe :)

  • cos cudnego tak fotorelacja.

  • Uwielbiam Twoje zdjęcia.. po prostu :)

  • Super jak zwykle to wszystko wygląda. Teraz Ci zazdroszczę tego kosza piknikowego. Marzy mi się taki, mimo że na pikniki nie chadzam, bo panicznie boję się mrówek i wszelkiego robactwa :D

    • Kosz już wrócił skąd przybył, osobiście nie posiadam, ale mam parę typów :D Tylko to droooga zabawa biorąc pod uwagę częstotliwość użytkowania ;) Co do żyjątek w pełni podzielam, chociaż absolutna panika włącza się tylko przy pająkach i ślimakach (!), reszta jest po prostu niemile widziana ;)

  • Ale super się prezentuje. :) Wspaniała kompozycja!

    • Bardzo się cieszę, że się podoba :)

  • Zawsze jak wchodzę na Twojego bloga, to zachywycam się cudownymi zdjęciami – piękną stylizacją, ciekawymi kadrami etc. Potem zadaję sobie pytanie – kurcze, co ona tam w ogóle upichciła? :) Robisz stanowczo za dobre zdjęcia! :)

    • Hahah, wiesz, może nie powinno tak być, ale bardzo mnie to cieszy! W założeniu miałam się rozwijać fotograficznie, a przygotowywanie jedzenia wynikło z braku cudzych, chętnych do pracy rąk ;) Także całe jedzenie to tzw. wypadek przy pracy ;) Jakoś tak się złożyło że nie mam oka do ludzi, zwierzaki mi uciekają sprzed obiektywu, kwiatki nudzą, a jedzenie bardzo się ze mną wizualnie polubiło :) Klątwa łasucha! ;)

  • No przecudne te zdjęcia, napatrzeć się nie mogę :)

    • Dzięki śliczne :) Zajrzałam od razu do Ciebie a tam lody, aaa, a w biurze ukrop! Też czekam z utęsknieniem na polskie truskawki :)

  • Oczywiście jak zwykle zdjęcia piękne, a propozycja smakowita. Podoba mi się bardzo Twój kosz piknikowy ;) Całość idealna na letnie spotkania na kocu ;)

    • Dzięki! :) Koszyk niestety pożyczony, ale może kiedyś się dorobię… ;)

      • Dobrze, że jest od kogo pożyczać, to tez ważne :) Miłego weekendu.

        • Wzajemnie, dziękuję :)

  • na taki piknik to ja bym się z chęcią wybrała, choćby zaraz :) pyszności :)

    • No to jesteśmy umówione, bo ja bym chętnie coś od Ciebie też chapnęła :D

Zostaw wiadomość :)