Podwójnie czekoladowe babeczki miętowe

6.7

Pierwsze podejście do tych babeczek nie skończyło się dobrze. Miałam słaby dzień i trochę za dużo na głowie, więc od samego początku wszystko co tylko mogło pójść nie tak, po kolei odhaczało się z Czarnej Listy Pecha Absolutnego. Ciasto wyszło za suche, w nadzieniu zrobiły się grudki (nigdy więcej przypadkowych czekolad!), a kremówka strzeliła focha i kategorycznie odmówiła trzymania formy. Ja załamana i zła, rodzina zachwycona, bo choć raz udało się przeprowadzić konsumpcję bez czekania „aż Aga wreszcie zrobi zdjęcia” (choć do wyrywania solenizantom tortów po odkrojeniu pierwszego kawałka chyba już przywykli…). Całe szczęście cała partia w miarę szybko zniknęła i zamiast patrzeć na te małe potworności (czasem brakuje mi w języku polskim fikuśnych słów, tu idealnie pasuje zasłyszane w jednym programie urocze monstrosity), mogłam się wziąć za szukanie lepszych przepisów. Właściwie to cud, że podejście drugie miało miejsce, bo jako rasowy Skorpion zamiast się smucić, wywołuję Piekło na Ziemi, a przy odrobinie szczęścia świadkowie mogą się załapać na darmowy pokaz działania grawitacji na sprzęty kuchenne i pochichotać słuchając jak próbuję kląć bez użycia przekleństw (ale dyskretnie, bo wiecie: Piekło na Ziemi i te sprawy, tak tylko przypominam). No ale trzeba było wziąć parę wdechów i znaleźć lepsze zastosowanie dla pudełka After Eight, niż pochłonięcie ich dla samego jedzenia czekoladek, prawda? ;)

Skorzystałam z nieco zmodyfikowanego przepisu Nigelli na babeczki espresso („Jak być domową boginią”, str. 198; strzał w dziesiątkę – wyszły pyszne, ciężkawe i na pewno nie suche jak poprzednie), przepisu na polewę do murzynka od Doroty i mniej więcej pożyczonych od Viridianki proporcji na krem.

A zatem do rzeczy – After Eight! Mięta i czekolada, absolutny klasyk wieczorową porą. W wersji leciutko alkoholowej dla chętnych, lub z syropem miętowym dla tych, którym z procentami nie po drodze.

6.86.2

6.1

 Ciasto na 12 babeczek:

✔ 125g miękkiego masła
✔ 125g ciemnego cukru muscovado
✔ 2 jajka
✔ 125g mąki pszennej
✔ 1 łyżeczka proszku do pieczenia
✔ 2 łyżki kakao
✔ 50g mlecznej czekolady
✔ 2 łyżki mleka

Piekarnik rozgrzewamy do 200°C, przebieramy witkami z niecierpliwości, bo przepis jest błyskawiczny, a babeczki będą się piec tylko 15-20 minut.

W kąpieli wodnej roztapiamy mleczną czekoladę. Ucieramy masło z cukrem, dodajemy po jednym jajku po każdym miksując mieszankę. Dosypujemy mąkę, proszek do pieczenia i kakao, miksujemy na gładko. Na samym końcu dodajemy jeszcze płynną czekoladę i mleko. Pieczemy babeczki do suchego patyczka, od razu wyjmujemy z piekarnika i studzimy na kratce. Było błyskawicznie? :)

Nadzienie:

✔ 2 łyżki masła
✔ 4 łyżki cukru
✔ 3 łyżki kakao
✔ 5 łyżek śmietanki kremówki 36%

Roztapiamy masło, dodajemy pozostałe składniki i mieszamy do dokładnego połączenia. Chwilę podgrzewamy na małym ogniu. Kiedy nadzienie będzie stygło, wycinamy w babeczkach niewielkie zagłębienia – świetnie w tym celu sprawdza się drylownica do jabłek. Z papieru do pieczenia robimy rożek (albo używamy szprycy, w każdym razie rękaw cukierniczy moim zdaniem odpada – za dużo by się zmarnowało) i wyciskamy polewę do wyciętych otworków.

Krem:

✔ 150ml śmietanki kremówki 36%
✔ 250g mascarpone
✔ 1 łyżka cukru pudru
✔ 3 łyżki likieru lub syropu miętowego
✔ siekane listki mięty
✔ zielony barwnik spożywczy

✔ 6 czekoladek After Eight
✔ całe listki mięty

Siekamy bardzo drobno małą garść listków mięty, czekoladki kroimy po skosie na pół. Bardzo zimną śmietankę (można ją wcześniej schłodzić 15 minut w zamrażalniku) ubijamy zaczynając od niskich obrotów miksera, po pewnym czasie zwiększając je do maksimum. Dodajemy mascarpone i cukier puder, miksujemy na małych obrotach do połączenia. Masę dzielimy na dwie części, do jednej wsypujemy tylko siekane liście mięty, do drugiej dodajemy likier/syrop i odrobinę barwnika.

Teraz zaczyna się fajna część, czyli wyciskanie dwóch kolorów na raz :) Chyba najszybciej będzie, jak podzielę się z Wami tutorialem (o wielki Pintereście!), o tu! Przygotowujemy dwa arkusze folii spożywczej, na każdy z nich wykładamy w miarę wąską strużką porcję kremu. Zawijamy i skręcamy ciasno końce, jak w cukierku. Wkładamy oba pakunki do rękawa cukierniczego i przeciągamy przez tylkę końce folii. Jeśli tak jak ja zrobiliście za szerokie woreczki z masą i chwilę szarpaliście się z rękawem, włóżcie go na kilka minut do lodówki lub zamrażalnika – o wiele lepiej pracuje się na naprawdę mocno schłodzonym kremie. Gotowi? Obcinamy wystające z tylki końce i wyciskamy, wyciskamy, wyciskamy… Dekorujemy połówką czekoladki i listkiem mięty.

6.4

6.36.5

Smacznego!

6.9

6.6


Pin on Pinterest262Share on Facebook0Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Komentarzy: 46

  1. kasza pisze:

    Witam,

    czy zamiast cukru muscovado można użyć cukru pudru? czy kolo babeczek będzie nadal taki ciemny?
    Babeczki są fantastyczne, czekolada z miętą to najlepsze połączenie :)

    • Aga pisze:

      Cześć :)

      O kolor się nie martw, myślę że kakao i czekolada sobie poradzą jak użyjesz innego cukru :) Muscovado jest tu bardziej dla smaku, jest taki „melasowaty” :)

  2. Anna pisze:

    Babeczki cudownie wyglądają.Sama nie przepadam za takim połaczeniem czekolady i mięty ale mamcia wpada w odwiedziny więc to bedzie niespodziewajka..Mam pytanie czy zamiast syropu lub lukieru można użyc aromatu miętowego??Pozdrawiam..

  3. Fabryka Odkryć Kulinarnych Mniamm pisze:

    Z tego wniosek, że czasem musi się nie udac co by domowników zaspokoić :) Będę o tym pamietała i co drugi przepis schrzanię aby nie czekali aż proces zdjęciowy się zakończy :) Drugie podejście rewelacyjne :) przepis zapisuje i z pewnością zaserwuję:) pozdrawiam kami

  4. Madziana pisze:

    Kiedyś połączenie mięty z czekoladą było moim ulubionym zestawem kulinarnym :) Babeczki prezentują się cudownie, jak spod ręki mistrza cukiernictwa :) I piękne zdjęcia!

  5. izuuki pisze:

    Czekałam na ten przepis, od kiedy ujrzałam te zdjęcia na Twoim flickrze ^^

    Cuuuudo. Czekam do weekendu, kiedy będzie mi wolno jeść słodycze i aż sobie machnę – bardziej od połączenia czekolady z miętą kocham chyba tylko połączenie czekolady z pomarańczą :-)

      • izuuki pisze:

        Dyscyplina własna :-) Chociaż kiedyś schudłam na czymś w jakiś tam sposób podobnym do Dukana – 20 kg udało mi się zrzucić w 10 miesięcy na diecie biłkowej bezwęglowodanowej. Ale wtedy przez pół roku w ogóle nie jadłam słodyczy :-(

        • Aga pisze:

          Znam ten ból, u mnie 23kg poszło w podobnym czasie :) 9 miesięcy bez słodyczy i owoców, nigdy więcej ;) I do listopada słodyczowa kawiarenka tylko w niedzielę… ale to akurat dobrze bo słabość do czekolady mi została, choć z jadłospisu na stałe wyleciało kilka rzeczy :)

  6. Delimamma pisze:

    Wyglądają super! Czekolada i mięta to idealne połączenie. Kiedyś przygotowałam babeczki czekoladowe z miętowym nadzieniem zapiekając miętową czekoladkę w babeczce. Też wyszło super!! Pozdrawiam cieplutko!

Dodaj komentarz