Muffiny bananowe z malinami, orzechami i pyszną kruszonką

15.6

Jakiś czas temu dzięki bananowemu torcikowi z karmelem udało mi się wygrać zacnej wartości voucher na zakupy produktów Wiltona. Padło między innymi na formę do jumbo muffinów, która marzyła mi się od dłuższego czasu :) I jak to bywa z rzeczami wymarzonymi, ciągle jakoś nie składało się by wreszcie załadować ją do piekarnika. W międzyczasie chwyciłam po drugą z wygranych blaszek i po prostu zdębiałam. Wyobraźcie sobie – fantazyjna forma z gniazdami w kształcie nadgryzionych lodów na patyku, śliczne, kształtne mrożone owoce leśne, fajny pomysł na dekorację. Miksujecie przebierając kopytkami, wykładacie ciasto do formy, biegniecie w podskokach do piekarnika i nagle zonk. Ten, kto by się spodziewał, że blacha w żadnym kierunku nie zmieści się do piekarnika, może sobie dopisać 100 punktów do doświadczenia. Oniemiałam i mimo wszystko upiekłam te ciastka, ale przewieszając formę z jednego skosu na drugi co parę minut… Wyszedł zakalec, ale przynajmniej pyszny :) Sęk w tym, że żaden jasnowidz by się tam kształtu lodów nie dopatrzył.

15.9

15.515.11

Ale do rzeczy. Druga forma spisała się znakomicie. Oczywiście znowu pierwotny plan przeszedł do nazaśków, bo miała zostać ochrzczona muffinami z suszonymi pomidorami i fikuśnymi przyprawami, które również dostałam w ramach nagrody. Jestem mistrzem planowania i totalnym lamerem jeśli chodzi o wdrażanie zamierzeń w życie. Poszłam w słodkie, ale nie martwcie się, nie przeraźliwie słodkie :) Muffiny są bardzo sycące, wyraźnie czuć banany, orzechy włoskie, maliny trafiają się w ramach miłej niespodzianki – nie chciałam by zdominowały smak. Pierwszy gryz chrupie aż miło, kruszonka jest słodsza od reszty i przyjemnie przełamuje się nad mięciutkim, wilgotnym ciastem. Jeśli macie formę jumbo – jeden muffin i leżycie uchachani brzuszkiem do góry. Jeśli nie, nic nie stoi na przeszkodzie by je upiec w cupcake’owym rozmiarze, albo w formie z IKEA z której wychodzą wąskie grzybki. Ilekroć w niej piekę, zawsze pojawia się jakiś designerski element zaskoczenia ;) Ja co prawda z racji konieczności podporządkowania się światłu dziennemu jadłam je na podwieczorek, ale myślę że idealne by były na śniadanie. Pora nie przeszkodziła mi w dodaniu łyżki serka homogenizowanego z kapką dżemu malinowego – idealnie pasują :) Mam nadzieję, że będzie Wam smakowało.

15.8

Kruszonka:

✔ 45g masła w temperaturze pokojowej
✔ 40g orzechów włoskich
✔ 65g cukru trzcinowego
✔ 60g mąki pszennej

Na początku przygotowujemy kruszonkę. Orzechy drobno siekamy, wszystkie składniki mieszamy skubiąc palcami, ale nie ucierając ich dokładnie na jednolitą masę. Kruszonka nie będzie sypka, ale jeśli zbyt mocno będzie kleić się do palców można dodać odrobinę mąki. Odstawiamy ją do lodówki i bierzemy się za przygotowanie ciasta.

15.115.3

Ciasto na 6 jumbo muffinów / 12 standardowych:

✔ 2 dojrzałe banany
✔ 80g orzechów włoskich
✔ 100g malin
✔ 150g mąki pszennej + odrobina do oprószenia malin
✔ 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
✔ 1/3 łyżeczki soli
✔ 60g masła w temperaturze pokojowej
✔ 130g cukru trzcinowego
✔ 2 jajka
✔ 120ml śmietany 12%
✔ 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
✔ 50g otrąb owsianych

Banany kroimy w plasterki, w małej miseczce rozgniatamy je na purée widelcem lub tłuczkiem do ziemniaków. Orzechy drobno siekamy, maliny delikatnie obtaczamy w niewielkiej ilości mąki. W małym naczyniu mieszamy mąkę, proszek do pieczenia i sól.

W misce, która pomieści wszystkie składniki, ubijamy pokrojone w kostkę masło z cukrem. Dodajemy po jednym jajku, cały czas mieszając na średnich obrotach miksera. Dolewamy śmietanę i ekstrakt z wanilii, miksujemy. Do masy dosypujemy mieszankę mąki, proszku do pieczenia i soli, delikatnie mieszamy całość łopatką. Dodajemy purée z bananów, orzechy i otręby, po połączeniu składników wrzucamy do ciasta maliny i jeszcze raz krótko i ostrożnie mieszamy, by za mocno nie rozgnieść owoców.

Muffiny pieczemy w formie z 6 dużymi gniazdami lub 12 standardowych rozmiarów. Blaszki wykładamy papilotkami, w przypadku dużych ciastek potrzebne będą tulipany. Możecie je zrobić sami, wystarczy że z papieru do pieczenia wytniecie kwadraty o boku około 15 centymetrów i wciśniecie je szklanką do gniazda na muffinkę.

Masę nakładamy do formy, bardzo pomocna w dzieleniu ciasta na porcje jest lekko natłuszczona, duża gałkownica do lodów. Każde gniazdko formy jumbo potrzebowało dwóch machnięć gałkownicy. Wierzch każdej muffinki zakrywamy szczelnie fragmentami kruszonki. Wstawiamy do rozgrzanego do 190°C piekarnika na 30-35 minut lub 25-30 minut w przypadku małych ciastek, gotowość do wyjęcia sprawdzamy patyczkiem. Studzimy na kratce, jak najbardziej można pałaszować jeszcze ciepłe :)

15.2

15.415.7

Smacznego!

15.10


Pin on Pinterest29Share on Facebook0Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Komentarzy: 21

  1. Snafu pisze:

    Także wypróbowałam :)
    Troszkę kombinowane, bo orzechów i malin miałam za mało. Kruszonki na pierwszą partię dałam za dużo i jakoś tak nie chciała się upiec, za to ciasto się przypiekło :P Wgl jakoś tak kruszonka mi nie wyszła, może następnym razem się uda ;)
    Ale całkiem dobre, mimo małej ilości orzechów mocno je czuć, a do drugiej partii dałam posiekaną gorzką czekoladę i też były dobre :)

    • Aga pisze:

      Fajny pomysł z tą czekoladą :) Co było nie tak z kruszonką? Ja swego czasu za bardzo przejmowałam się mieszaniem i kruszonki robiły mi się zbyt zbite, teraz to robię na odczepnego i są w sam raz ;)

    • Aga pisze:

      Dziękuję :) Możesz zamienić, choć osobiście nie próbowałam i wiem tylko tyle, że odrobinę wpłynie to na smak. Sama na razie takie podmianki robiłam tylko na pizzy i wyszła śmieszna, ale w pełni jadalna ;)

  2. bazyliowy mus pisze:

    masz tyle pięknych zdjęć, że musiałabym chyba pod każdym klikać „lubię to” :) ale najlepsze jest to, że za tymi zdjęciami idą pyszne przepisy i piękne „opisy” :) naprawdę super

    brawo brawo brawo!!!!

    • Aga pisze:

      Dzięki! :) Talerzyk znalazłam na targu staroci odbywającym się cyklicznie w krakowskim M1, co ciekawe dziewczyna która go sprzedawała wyceniła taki i jeszcze jeden mniejszy, niebieski, na 17zł, a stoisko obok jakiś dziadek sprzedawał niemal identyczne po 40zł/szt. :O

      • Asmiszka pisze:

        Kurcze, tysiąc lat mieszkam w Krakowie i nie wiedziałam o targu staroci w M1?! Niemożliwe :) 19 kwietnia, termin zaklepany, może coś ładnego upoluje :)

        • Aga pisze:

          Bo to taki malusi targ :) Tylko że faktycznie tam są te starocie, a w niedzielę rano pod Halą Targową jest trochę perełek i masa, ale to masa śmieci. 19.04 dobrze wiedzieć, nie sprawdzałam :) Powodzenia!

Dodaj komentarz