Sok z morelek, kiwi, jabłek i banana

62.7

Powitawszy! :) Mam dziś dla Was coś bardzo letniego. Choć przed weekendem upały w Krakowie mocno zelżały (ponoć wracają na dobre, chyba się uodporniłam), mój apetyt na soki trzyma się w najlepsze. Kilka razy w tygodniu wyciskarka przeżywa tryumfalne 5 minut – na swoim nareszcie mam w środku dnia chwilę żeby z niej skorzystać, stała się jednym z najważniejszych sprzętów kuchennych. Jeśli zastanawiacie się nad zakupem elektrycznej wyciskarki ślimakowej powiem tyle: nie pożałujecie ani grosza. Oczywiście zależy to też od tego, czy trafiają do Was argumenty o zachowaniu maksimum witamin, enzymów i minerałów. Do mnie jak najbardziej, lubię też sok, w którym nie pływają żadne niespodzianki jak to bywało przy miksowaniu w blenderze kielichowym. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, żeby ten napój po prostu zmiksować lub przygotować w sokowirówce. Jak to w lecie – najlepiej pić schłodzony ;)

62.7

Sok:

✔ 1 banan
✔ 3 kiwi
✔ 6 morelek
✔ 3 jabłka

Jeśli używamy wyciskarki, wszystkie składniki odpowiednio przygotowujemy: obieramy banana, odcinamy twarde końce kiwi (nie trzeba obierać ich ze skórki), z morelek usuwamy pestki, z jabłek całe gniazda nasienne. Kroimy wszystko na mniejsze kawałki i powoli wrzucamy owoce do urządzenia.

W przypadku korzystania z blendera kielichowego lub sokowirówki radziłabym jednak uwolnić kiwi ze skórki – jest jadalna, ale obcowanie z nią podczas picia nie należy do najprzyjemniejszych doświadczeń :)

Smacznego!

Pin on Pinterest81Share on Facebook3Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Amarantusowe gofry z owocami

61.4

Przyznaję się. W ferworze walki z kolejnymi zleceniami zapomniałam. Dzieliłam się linkiem na fanpage, natomiast kompletnie popłynęłam w kwestii lojalności wobec blogowych Czytelników. Niniejszym nadrabiam! Podrzucam Wam gofry, które jak to bywa w przypadku przepisów dla Hello zdrowie, odkładają się tylko w pamięci ;) Zresztą sami zobaczcie o TUTAJ!

Smacznego!

61.4

Pin on Pinterest205Share on Facebook0Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Muffiny bananowe z malinami, orzechami i pyszną kruszonką

15.6

Jakiś czas temu dzięki bananowemu torcikowi z karmelem udało mi się wygrać zacnej wartości voucher na zakupy produktów Wiltona. Padło między innymi na formę do jumbo muffinów, która marzyła mi się od dłuższego czasu :) I jak to bywa z rzeczami wymarzonymi, ciągle jakoś nie składało się by wreszcie załadować ją do piekarnika. W międzyczasie chwyciłam po drugą z wygranych blaszek i po prostu zdębiałam. Wyobraźcie sobie – fantazyjna forma z gniazdami w kształcie nadgryzionych lodów na patyku, śliczne, kształtne mrożone owoce leśne, fajny pomysł na dekorację. Miksujecie przebierając kopytkami, wykładacie ciasto do formy, biegniecie w podskokach do piekarnika i nagle zonk. Ten, kto by się spodziewał, że blacha w żadnym kierunku nie zmieści się do piekarnika, może sobie dopisać 100 punktów do doświadczenia. Oniemiałam i mimo wszystko upiekłam te ciastka, ale przewieszając formę z jednego skosu na drugi co parę minut… Wyszedł zakalec, ale przynajmniej pyszny :) Sęk w tym, że żaden jasnowidz by się tam kształtu lodów nie dopatrzył.

15.9

15.515.11

Ale do rzeczy. Druga forma spisała się znakomicie. Oczywiście znowu pierwotny plan przeszedł do nazaśków, bo miała zostać ochrzczona muffinami z suszonymi pomidorami i fikuśnymi przyprawami, które również dostałam w ramach nagrody. Jestem mistrzem planowania i totalnym lamerem jeśli chodzi o wdrażanie zamierzeń w życie. Poszłam w słodkie, ale nie martwcie się, nie przeraźliwie słodkie :) Muffiny są bardzo sycące, wyraźnie czuć banany, orzechy włoskie, maliny trafiają się w ramach miłej niespodzianki – nie chciałam by zdominowały smak. Pierwszy gryz chrupie aż miło, kruszonka jest słodsza od reszty i przyjemnie przełamuje się nad mięciutkim, wilgotnym ciastem. Jeśli macie formę jumbo – jeden muffin i leżycie uchachani brzuszkiem do góry. Jeśli nie, nic nie stoi na przeszkodzie by je upiec w cupcake’owym rozmiarze, albo w formie z IKEA z której wychodzą wąskie grzybki. Ilekroć w niej piekę, zawsze pojawia się jakiś designerski element zaskoczenia ;) Ja co prawda z racji konieczności podporządkowania się światłu dziennemu jadłam je na podwieczorek, ale myślę że idealne by były na śniadanie. Pora nie przeszkodziła mi w dodaniu łyżki serka homogenizowanego z kapką dżemu malinowego – idealnie pasują :) Mam nadzieję, że będzie Wam smakowało.

15.8

Kruszonka:

✔ 45g masła w temperaturze pokojowej
✔ 40g orzechów włoskich
✔ 65g cukru trzcinowego
✔ 60g mąki pszennej

Na początku przygotowujemy kruszonkę. Orzechy drobno siekamy, wszystkie składniki mieszamy skubiąc palcami, ale nie ucierając ich dokładnie na jednolitą masę. Kruszonka nie będzie sypka, ale jeśli zbyt mocno będzie kleić się do palców można dodać odrobinę mąki. Odstawiamy ją do lodówki i bierzemy się za przygotowanie ciasta.

15.115.3

Ciasto na 6 jumbo muffinów / 12 standardowych:

✔ 2 dojrzałe banany
✔ 80g orzechów włoskich
✔ 100g malin
✔ 150g mąki pszennej + odrobina do oprószenia malin
✔ 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
✔ 1/3 łyżeczki soli
✔ 60g masła w temperaturze pokojowej
✔ 130g cukru trzcinowego
✔ 2 jajka
✔ 120ml śmietany 12%
✔ 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
✔ 50g otrąb owsianych

Banany kroimy w plasterki, w małej miseczce rozgniatamy je na purée widelcem lub tłuczkiem do ziemniaków. Orzechy drobno siekamy, maliny delikatnie obtaczamy w niewielkiej ilości mąki. W małym naczyniu mieszamy mąkę, proszek do pieczenia i sól.

W misce, która pomieści wszystkie składniki, ubijamy pokrojone w kostkę masło z cukrem. Dodajemy po jednym jajku, cały czas mieszając na średnich obrotach miksera. Dolewamy śmietanę i ekstrakt z wanilii, miksujemy. Do masy dosypujemy mieszankę mąki, proszku do pieczenia i soli, delikatnie mieszamy całość łopatką. Dodajemy purée z bananów, orzechy i otręby, po połączeniu składników wrzucamy do ciasta maliny i jeszcze raz krótko i ostrożnie mieszamy, by za mocno nie rozgnieść owoców.

Muffiny pieczemy w formie z 6 dużymi gniazdami lub 12 standardowych rozmiarów. Blaszki wykładamy papilotkami, w przypadku dużych ciastek potrzebne będą tulipany. Możecie je zrobić sami, wystarczy że z papieru do pieczenia wytniecie kwadraty o boku około 15 centymetrów i wciśniecie je szklanką do gniazda na muffinkę.

Masę nakładamy do formy, bardzo pomocna w dzieleniu ciasta na porcje jest lekko natłuszczona, duża gałkownica do lodów. Każde gniazdko formy jumbo potrzebowało dwóch machnięć gałkownicy. Wierzch każdej muffinki zakrywamy szczelnie fragmentami kruszonki. Wstawiamy do rozgrzanego do 190°C piekarnika na 30-35 minut lub 25-30 minut w przypadku małych ciastek, gotowość do wyjęcia sprawdzamy patyczkiem. Studzimy na kratce, jak najbardziej można pałaszować jeszcze ciepłe :)

15.2

15.415.7

Smacznego!

15.10

Pin on Pinterest29Share on Facebook0Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Bananowy torcik z obłędnym karmelem

10.12

Ostatnio wiele się działo, do tego stopnia że właściwie już nie pamiętam, kiedy naprawdę się wyspałam. Ale gorący okres już za mną i wreszcie udało mi się zajrzeć na bloga w innym celu niż obdarzenie go przepraszającym spojrzeniem. Kitek ze Shreka się chowa :) Ale do rzeczy.

Od dawna chodziła za mną ochota na taki bałaganiarski, mały torcik. Bez specjalnych wizualnych fajerwerków, do schrupania w domowym zaciszu, gdzie nikt nie ocenia ile kalorii masz na talerzu i jak ów talerz wygląda. Kocyk, kawka i karmel, karmel, masa przepysznego karmelu! Po prostu sama radość z prostego jedzenia. Ciasto jest bardzo treściwe i sycące, troszkę „fizycznie” przyciężkawe dla śmietankowej masy, ale efekt jest jak najbardziej zamierzony, a takie wypełnienie świetnie łagodzi słodycz sosu i bananów. Żeby było śmieszniej torciku po prostu nie da się chirurgicznie pokroić, ale w tym jego urok – wszystko ma wołać „zjedz mnie, natychmiast!”. Chyba podziałało, bo w trakcie konsumpcji w zumbowym gronie (ahoj, ekipo! :)) dostałam od koleżanki ofertę matrymonialną i być może obdarzono by mnie kolejną, gdyby druga z częstowanych dziewczyn nie była zajęta wyjadaniem karmelu prosto ze słoiczka ;)

10.310.7

Przepis na pound cake pochodzi ze strony Marthy Stewart, na sos karmelowy natomiast ze Smells Like Home.

10.11

Ciasto:

✔ 225g masła w temperaturze pokojowej + odrobina do nasmarowania formy
✔ 250 g mąki + odrobina do obsypania formy
✔ 200g cukru
✔ 4 duże jajka
✔ 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
✔ 1/2 łyżeczki soli

Tortownicę o średnicy 16cm smarujemy cienko masłem (zarówno spód jak i boki) i obsypujemy mąką, nadmiar mąki wytrzepujemy uderzając o boki formy. Piekarnik rozgrzewamy do 175°C.

Ubijamy masło z cukrem do powstania puszystej masy, wbijamy po jednym jajku, po każdym dokładnie miksując. Dodajemy ekstrakt z wanilii i sól. Zmniejszamy obroty miksera i stopniowo dosypujemy mąkę, składniki mieszamy tylko do połączenia. Ciasto powinno się piec przez około 50 minut, do suchego patyczka. Gotowe wyciągamy do ostudzenia, po kilkunastu minutach obracamy tortownicę do góry dnem i odstawiamy do całkowitego przestygnięcia. Kroimy na cztery blaty.

10.210.5

Karmel:

✔ 200g drobnego cukru
✔ 300ml śmietanki kremówki 36%
✔ nasionka z jednej laski wanilii
✔ 1/4 łyżeczki soli
✔ 1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii

Laskę wanilii rozcinamy wzdłuż, usuwamy z niej dokładnie nasionka i wrzucamy je do miseczki ze śmietanką. Do rondelka wsypujemy drobny cukier i wyrównujemy jego poziom, tak żeby mógł równomiernie topić się gdy będziemy podgrzewać go na średnim ogniu. Kiedy tylko cukier zacznie zmieniać konsystencję, powoli mieszamy go by się nie przypalił. Jeśli zacznie brązowieć, szybko zmniejszamy płomień, natomiast jeśli topi się zbyt wolno, mieszamy go jeszcze rzadziej pilnując, żeby zbyt mocno nie ściemniał. Kiedy osiągnie bursztynowy kolor i w pełni płynną konsystencję, koniecznie przywdziewamy rękawice kuchenne i zachowując bezpieczną odległość dodajemy do niego ostrożnie połowę śmietanki, zaczynając szybko mieszać. Może zajść gwałtowna reakcja, a część cukru w kontakcie z płynem zastygnie. Dodajemy resztę śmietanki, ekstrakt i szczyptę soli, znów wstawiamy rondelek nad średni płomień i powoli mieszamy do ponownego roztopienia cukru.

10.1

Z podanego przepisu wyjdzie średni słoiczek karmelu, można go przechowywać w lodówce przez miesiąc, a nadaje się on praktycznie do wszystkiego co słodkie – lodów, tostów, naleśników, ciast, a szczególnie smaczny jest odrobinę podgrzany :)

10.4

Pozostałe po usunięciu nasionek części laski wanilii można przełożyć do słoiczka z cukrem do wypieków – zyska cudny aromat, a co ważniejsze nie będzie potrzeby kupowania słynnego cukru wanilinowego, który koło waniliowego nawet nie leżał :)

Banany i śmietanka:

✔ masło do podsmażenia bananów
✔ 3 banany
✔ 1 łyżka brązowego cukru
✔ cynamon (do smaku, u mnie 3 spore szczypty)

✔ 500ml śmietanki kremówki 36%
✔ 2 łyżki cukru pudru
✔ 2 łyżki karmelu

Banany kroimy w plasterki. Kilkanaście z nich zostawiamy do dekoracji, resztę podsmażamy na maśle obsypując cynamonem i cukrem.

Porządnie schłodzoną śmietankę (można ją wcześniej wstawić na 15 minut do zamrażalnika) ubijamy na niskich obrotach. Kiedy się spieni i zacznie zwiększać objętość, dodajemy cukier puder i karmel, zwiększamy moc do maksimum.

Na każdą z warstw ciasta (również wierzchnią) nakładamy śmietankę i plasterki banana pamiętając, że na samą górę zostawiliśmy trochę nieprzysmażonych, świeżych kawałków. Każde piętro oblewamy hojnie karmelem :)

10.6

10.810.10

10.9

Smacznego!

10.1310.14

Pin on Pinterest46Share on Facebook49Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0