Cztery minuty słodyczy!

Dzisiaj nietypowo, aż zacieram witki!

Słowem wstępu: od wiosny ubiegłego roku przygotowuję z nieocenioną pomocą mojego ukochanego Montażysty/często Operatora króciutkie filmiki instruktażowe dla Życie jest słodkie. Mam swojego faworyta, podczas kręcenia którego pogoda była po prostu wymarzona, a i temat filmiku zdawał się wdzięczny, a efekt miły dla oka. Chodziłam, prosiłam, nudziłam: Luby mój jakoś mimo jęków nie mógł się zabrać do stworzenia z nakręconych scenek czegoś dłuższego niż facebookowe 30 sekund, a ja wcale nie ułatwiałam zadania nie mogąc się zdecydować na muzykę (a raczej decydując się w stylu: to, daj to! to co, że nie pasuje, podoba mi się! nie, nie, dzisiaj podoba mi się coś innego!). I nagle w ostatnie imieniny bach! Link. Wyjaśniło się, dlaczego mój Połówek przez trzy wieczory zaszywał się po cichutku przy komputerze. Stworzył cudną, wesołą kompilację prawie wszystkich tutoriali, jakie nakręciliśmy. Aż mi się łezka zakręciła :) Zresztą zobaczcie sami, tylko koniecznie przełączcie się na HD :)

Ach! Każdy z filmików powstał w naszym ogrodzie. Tak, te z grudnia też. Tak, wychodziłam na pole w koszulce termicznej i swetrze, żeby nie wyglądać jeszcze szerzej w fartuchu :P Czy śnieg, czy deszcz, nasz dream team trwał na ogrodowym posterunku! :)

Pssst! A „w praniu” wygląda to tak:

Pin on Pinterest0Share on Facebook0Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0