Pascha kokosowo-miodowa z bakaliami

Przygotowywanie świątecznych przepisów dla portalu Hellozdrowie to już taka moja mała tradycja. Cieszę się, że mam pretekst, by odświeżyć zakurzonego przez nadmiar pracy bloga, a przy tym mogę zaproponować Wam coś zdrowszego, lżejszego, ale nie ustępującego smakiem tradycyjnym smakołykom. Tym razem padło na paschę, na którą już mam zamówienie na wielkanocną niedzielę – otrzymała znak jakości od Mamy ;)

Jako że nie wiem, kiedy się kolejny raz przeczytamy (a mam nadzieję, że wtedy będę mogła Wam zdradzić nad czym pracuję), chciałam Wam z tego miejsca życzyć Wesołych Świąt Wielkiej Nocy, przyjemnych chwil przy stole z rodziną i bliskimi, odpoczynku i… słońca, bo tego nam wszystkim chyba bardzo, ale to bardzo brakuje.

Przepis na cudownie kremową paschę znajdziecie TUTAJ.

Smacznego!

Pin on Pinterest6Share on Facebook0Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Świąteczny keks bez wyrzutów sumienia

68.3

Mam nadzieję, że zaglądacie na Hellozdrowie i zdążyliście się załapać przed Świętami na zdrową wersję keksu. U mnie z powodów technicznych jak zwykle notka pojawia się po zawodach, ale skoro nadeszły mrozy, choinki nadal stoją i właściwie dopiero teraz można poczuć zimowy klimat, mam nadzieję, że ciacho jeszcze Wam się przyda. Poza tym kolejna Wigilia już za rok ;)

Przepis znajdziecie TUTAJ.

68.4

Smacznego!

Pin on Pinterest6Share on Facebook0Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Makowiec z domową masą – bez glutenu, bez cukru

67.1

Tym razem ekipa Hellozdrowie postawiła przede mną dwa świąteczne zadania specjalne. Efekty pierwszego z nich widzicie powyżej – to makowiec na delikatnym biszkopcie, w którym nie znajdziecie glutenu, z masą, do której posłodzenia użyłam… daktyli. Zapomnijcie o mieszankach z puszek, ta w zupełności Wam wystarczy!

Przepis znajdziecie TUTAJ.

Smacznego!

Pin on Pinterest10Share on Facebook0Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Amarantusowe gofry z owocami

61.4

Przyznaję się. W ferworze walki z kolejnymi zleceniami zapomniałam. Dzieliłam się linkiem na fanpage, natomiast kompletnie popłynęłam w kwestii lojalności wobec blogowych Czytelników. Niniejszym nadrabiam! Podrzucam Wam gofry, które jak to bywa w przypadku przepisów dla Hello zdrowie, odkładają się tylko w pamięci ;) Zresztą sami zobaczcie o TUTAJ!

Smacznego!

61.4

Pin on Pinterest203Share on Facebook0Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Kokosowa quinoa z truskawkami i orzeźwiającym dressingiem

61.4

Lato, lato! W Krakowie nareszcie przestały lecieć z nieba hektolitry wody, wróciło słońce i zacne temperatury. Niektórzy poderwą się z krzykiem „za gorąco!” (rozpuścił Wam się kiedyś litrowy słoik oleju kokosowego? dziś omal nie wylałam, wziął mnie z zaskoczenia ;) ), ale ja należę do osób baaardzo ciepłolubnych i jestem w swoim żywiole, mój rower zresztą też. A skoro o upałach mowa, dołóżmy do nich rozkwit truskawkowego sezonu i (werble) dochodzimy do sedna dzisiejszego wpisu.

Pamiętacie ryż na mleku z truskawkami? A jakże! Wpadł mi do głowy pomysł na odtworzenie tego dania, ale w podkręconej formie. Kręciłam, kręciłam, aż dość znacznie odeszłam od oryginału, przez co powstało coś ciekawego nadającego się zarówno na śniadanie, jak i na letni obiad. Gdy bardzo się spieszę z przygotowaniem śniadania, ograniczam się do wersji, w której komosę gotuję w takich samych proporcjach jak w przepisie, ale od razu dorzucam do niej połówki truskawek. Jeśli cały płyn się wchłonie, dolewam dwie łyżki mleczka kokosowego. Pychota!

W poszukiwaniu przepisu na pełną wersję zajrzyjcie TUTAJ, czyli na zaprzyjaźnione Hello zdrowie :)

Smacznego!

P.S.
Zgadnijcie, kto właśnie kończy trzeci tydzień bycia „na swoim”… :) Tadąąą! Kłaniam się.

Miałam ogarnąć dom, założyć portfolio, pogrzebać przy blogu… a gdzie tam! Pracy przybywa, z czego się ogromnie cieszę, choć czasem kończę dzień 15cm niższa od ciągłego biegania z aparatem i garami. Za to uczucie szefowania samemu sobie i dysponowania własnym czasem jest warte każdej sekundy łamania w krzyżu! ;) Jeśli macie pasję, którą możecie przeinaczyć w zawód, ale wahacie się, bo rachunki same się nie zapłacą – nie bójcie się! Z moją decyzją nosiłam się od ponad roku, ba, nadal od czasu do czasu nawiedzają mnie wątpliwości, ale póki co nie mają one żadnych podstaw i wynikają wyłącznie z tego, że ja zawsze muszę działać według planu i mieć wszystko poukładane. A tu taki spontan… i powiem Wam, że spontany są najlepsze. Uściski i do boju!

61.1

Pin on Pinterest50Share on Facebook1Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr1Share on Google+0