Amarantusowe gofry z owocami

61.4

Przyznaję się. W ferworze walki z kolejnymi zleceniami zapomniałam. Dzieliłam się linkiem na fanpage, natomiast kompletnie popłynęłam w kwestii lojalności wobec blogowych Czytelników. Niniejszym nadrabiam! Podrzucam Wam gofry, które jak to bywa w przypadku przepisów dla Hello zdrowie, odkładają się tylko w pamięci ;) Zresztą sami zobaczcie o TUTAJ!

Smacznego!

61.4

Pin on Pinterest205Share on Facebook0Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Kawowa lava z malinami, mleczną czekoladą i karmelem… kawowym

56.7

Witam w Nowym Roku! Tak, trochę mi zeszło z tym powitaniem, ale postanowiłam w styczniu dać sobie trochę luzu. Zeszły rok był bardzo intensywny (i chwała mu za to!) i musiałam trochę odsapnąć ograniczając pracę nad zleceniami do minimum. Ale już ruszam z nową energią, której całe szczęście mi nie brak i mam nadzieję, że nadrobię trochę fotograficznych zaległości.

A tymczasem… deser na ciepło! Kocham, uwielbiam, gdyby nie moje sumienie o cichym i cieniutkim głosiku mogłabym upiec całą blaszkę i nikomu się nie przyznać. Ciastka z płynną lawą, lądujące na talerzu prosto z pieca. Kawowe, z malinowo-mlecznoczekoladową niespodzianką w środku. Oblane kawowym karmelem, który chciałoby się jeść łyżeczką… Mam nadzieję, że brzmi zachęcająco!

Ciastka możecie przygotować też bez nadzienia – kostki mlecznej czekolady dodałam dla zwiększenia efektu i wzbogacenia słodyczy. Bez nich rezultat powinien również być… cóż, wylewny ;)

56.8

Syrop malinowy:

✔ 50g malin
✔ 25ml wody
✔ 15g cukru
✔ 1 łyżeczka soku z cytryny

Maliny (mogą być mrożone, jak zresztą widać na takie lodowe potworki byłam skazana) zalewamy wodą. Chwilę gotujemy aż puszczą sok, w trakcie rozgniatając owoce widelcem. Przecieramy całość przez sito, dodajemy cukier i sok z cytryny, gotujemy chwilę często mieszając, aż powstanie syrop.

56.1

Ciastka lava (4 szt.):

✔ 170g gorzkiej czekolady
✔ 115g miękkiego masła + odrobina do natłuszczenia ramekinów
✔ 2 łyżki syropu malinowego
✔ 1 łyżeczka espresso (proszku)
✔ 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
✔ 2 jajka
✔ 2 żółtka
✔ 50g drobnego cukru
✔ 20g mąki pszennej + odrobina do oprószenia ramekinów
✔ szczypta soli
✔ 8 kostek czekolady mlecznej
✔ 4 maliny

Ramekiny o średnicy około 8 centymetrów smarujemy masłem i oprószamy mąką, wytrząsamy jej nadmiar. Piekarnik rozgrzewamy do 220°C.

Gorzką czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej (czyli w żaroodpornym naczyniu ustawionym nad gotującą się wodą tak, by jego dno nie stykało się z wrzątkiem). Płynną zdejmujemy z kąpieli, dodajemy podzielone na kawałki masło, mieszamy do rozpuszczenia. Dodajemy syrop, kawę i ekstrakt.

Całe jajka i żółtka ubijamy na jasną masę. Dosypujemy cukier i sól. Miksujemy aż mieszanka zgęstnieje, następnie dolewamy przestudzoną czekoladę i mąkę. Delikatnie mieszamy ciasto łopatką aż do uzyskania jednolitej konsystencji.

Każdy z ramekinów napełniamy 2/3 porcji ciasta, na środku układamy po dwie kostki mlecznej czekolady i jedną malinę. Zakrywamy pozostałą masą. Ciastka powinny spędzić w piekarniku 8-10 minut, po tym czasie odstawiamy je na minutę, nakrywamy ramekiny odwróconymi talerzykami i ostrożnie obracamy uważając by się nie poparzyć i nie zafundować ciastku romansu z siłami grawitacji drzemiącymi przy podłodze.

56.4

Karmel kawowy:

✔ 100g drobnego cukru
✔ 150ml śmietanki kremówki 36%
✔ 1 łyżeczka espresso (proszku)
✔ 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
✔ szczypta soli

W czasie gdy ciastka się pieką, przygotowujemy kawowy karmel. Na dnie rondelka równą warstwą rozsypujemy cukier, podgrzewamy aż się rozpuści i nabierze jasnobursztynowej barwy. Ostrożnie (mikstura zacznie mocno bulgotać i może pryskać) dolewamy połowę przygotowanej śmietanki, mieszamy aż rozpuści się cukier, który zastygł w kontakcie z kremówką. Dodajemy pozostałą śmietankę, kawę, ekstrakt i sól. Podgrzewamy aż całość będzie miała jednolitą konsystencję. Mimo że pęka nam serce, pod żadnym pozorem nie próbujemy gorącego – jest naprawdę ciepły.

56.2

Dekoracja:

✔ cukier puder
✔ karmel kawowy
✔ 16 malin

Gotowe ciastka oprószamy cukrem pudrem, na wierzchu układamy po 3 malinki. Polewamy strużkami karmelu, wieńczymy dodatkową maliną. Tarąąą!

56.556.6

56.9

Smacznego!

56.356.10

Pin on Pinterest1.1kShare on Facebook0Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Dżem malinowo-brzoskwiniowy z wanilią

47.4

Powitawszy! Dzisiaj krótka piłka – najprostsza rzecz na świecie, czyli dżemik. Wiem że trochę wcześnie na przetwory – świeże maliny jeszcze wdzięczną się w małych, kartonowych pudełeczkach na każdym targu, ale malinowa miłość nie zna ograniczeń i przybiera różne formy nawet o tej porze roku. Inna sprawa, że pewnie jak zwykle na zimę zostanę z pustymi rękami, bo ani nic nie zamrożę, ani nie uchowa się już ani łyżeczka dżemu. Nic to, ważne że mam teraz każdego ranka pyszny dodatek do puchatego omletu! :)

47.2

Z innej beczki: w najbliższych dniach na blogu może brakować tego i owego, zmieniam właśnie hosting i dzieją się różne czary-mary. Jestem z siebie diablo dumna, bo właśnie rozwiązałam palący problem braku nagłówka. Yeah, science!

47.147.5

Składniki na około 550ml:

✔ 5 brzoskwiń
✔ 300g malin
✔ laska wanilii
✔ 150g cukru trzcinowego
✔ 2 łyżki soku z cytryny
✔ pektyna (opcjonalnie)

Brzoskwinie kroimy na małe kawałki, wrzucamy je wraz z rozgniecionymi widelcem malinami do rondelka o grubym dnie. Robimy nacięcie wzdłuż laski wanilii, krawędzią noża usuwamy ze środka ziarenka. Dodajemy je do owoców wraz z oczyszczoną skórką, cukrem i sokiem z cytryny. Jeśli zależy Wam na bardzo gęstej konsystencji, użyjcie pektyny według zaleceń producenta. Ja z niej nie korzystałam, nie do końca przepadam za wyżelowanymi grudkami ;)

Całość gotujemy na silnym ogniu regularnie mieszając dżem drewnianą łyżką. Gdy brzoskwinie zmiękną, wyławiamy skórkę z wanilii (po opłukaniu można jej użyć do wzmocnienia domowego ekstraktu z wanilii lub umieścić w słoiczku z drobnym cukrem, mój ekstrakt przez regularne zasilanie czuć już chyba u sąsiadów ;) ) i rozdrabniamy składniki blenderem.

Dżem będzie gotowy w momencie, gdy po przesunięciu łyżką po dnie rondelka nie będzie od razu spływał na miejsce. Można go przecedzić by pozbyć się pestek z malin. Przekładamy go do wyparzonych we wrzątku słoików, które od razu zakręcamy i obracamy do góry dnem. Odstawiamy dżem do stężenia. Jeśli używamy weków, nie obracamy ich, a gumowe obręcze moczymy tylko w zimnej wodzie.

47.3

Przepis znajdziecie też w sierpniowym numerze magazynu M jak mieszkanie :)

Smacznego!

Pin on Pinterest332Share on Facebook0Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Jaglane smoothie malina-mango

46.1

Witajcie! Ostatnio mam pełne ręce roboty, ale niedługo na blogu pojawi się coś nowego, może też znajdzie się chwila na jakąś „naprogramową” sesyjkę :) Póki co mam przyjemność znów gościć na portalu Hello zdrowie, tym razem w cyklu Jedz sezonowo prezentuję pomysł na wykorzystanie malin. Moich najukochańszych, uroczych malin, mniam!

Jako że od jakiegoś czasu staram się trzymać zdrowej kuchni, postanowiłam poeksperymentować z mlekiem migdałowym i królową kasz – jaglanką, która dotąd talerz dzieliła nie z owocami, a prędzej łososiem… Co z tego wyszło? Zobaczycie TUTAJ!

Smacznego! :)

Pin on Pinterest185Share on Facebook0Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Sorbet malinowy z kandyzowanym mango

43.4

Powitawszy! Podobno zapowiada się upalna majówka. Oby, bo mam niecny zamiar raczenia leżaka swoim ciężarem ile wlezie. Chociaż nie wiem czy to dobry pomysł, bo zawsze jak mam chwilę wolnego, dzieje się coś złego. W zeszły piątek już prawie ocierałam łzy szczęścia mogące zmoczyć rękaw bluzy aż po łokcie – trafiło się pierwsze naprawdę wolne popołudnie od paru dobrych miesięcy. Zawsze jest coś do zrobienia – a to w domu, a to zlecenie do ogarnięcia, a to grafik wzywa na zajęcia. Piątek oznacza ciągutki, więc po relaksującym stretchingu zrobiłam szybkie zakupy i rowerkiem z malowniczo wystającym z koszyka rabarbarem wróciłam do wysprzątanego mieszkania, bez garów w zlewie, ciuchów wędrujących po całym domu… słowem – żadnych przeszkadzajek, cisza i spokój, romantyczny szum deszczu za oknem. Opatuliłam się kocykiem, nadrobiłam książkę, od święta wypiłam owocowe coś, co ponoć z racji aromatu nie zasługuje na miano piwa, po czym… zmogło mnie na cały wieczór. Obudził mnie Luby słowami: „a długo to się tak leje?”. Moje wolne popołudnie zakończyło się brodzeniem po zalanej łazience, Pan Wężyk Spod Umywalki postanowił dokonać żywota. Trochę się boję co będzie następne jeśli znowu stracę czujność.

Ale do tematu upalnej majówki! Ciepło, cieplej, sorbet. W tym roku coś czuję, że będę szaleć za malinami. O ile w zeszłym biegałam z kilogramami truskawek, teraz jak tylko widzę w sklepie te malutkie, kuleczkowate potworki, od razu wizualizują mi się lody, tarty, ciasta, albo zwyczajnie góry świeżych malin. Jak na złość kiedy zaplanowałam sobie sorbet, udało mi się kupić tylko mrożone. Los chyba miał tydzień robienia sobie ze mnie jaj ;) Tak czy owak efekt końcowy jest i smakuje absolutnie przebosko. Dodatek kandyzowanego mango zapewnia drobne niespodzianki w każdym kęsie i przynosi przyjemne urozmaicenie smaku i konsystencji. Coś mnie wyraźnie chwyta w połączeniu maliny-mango, w zeszłym roku rewelacyjnie sprawdziło się w dżemie.

Chłodzenie czas zacząć!

43.5

Kandyzowane mango:

✔ ćwiartka mango
✔ 50g cukru
✔ łyżka wody

Mango drobno siekamy. Dno rondelka równomiernie zasypujemy cukrem, skrapiamy wodą i całość podgrzewamy, aż powstanie syrop. Dodajemy drobinki mango, przez kilka minut mieszamy łopatką aż owoce staną się półprzezroczyste. Odstawiamy do przestygnięcia.

43.243.3

Sorbet malinowy (do maszynki o pojemności 1l):

✔ 180g cukru
✔ 250ml ciepłej wody
✔ 550g malin
✔ laska wanilii

Cukier mieszamy z wodą do rozpuszczenia, zostawiamy do ostygnięcia.

Laskę wanilii rozcinamy wzdłuż, przesuwając krawędzią noża wzdłuż skórki usuwamy ziarenka. Zużyte skórki broń Boże nie powinny lądować w koszu – nadadzą się do wzmocnienia ekstraktu waniliowego, aromatyzowania drobnego cukru do wypieków, ja czasem wkładam je nawet do szafy z ubraniami :) Nasionka wraz z malinami i wodą umieszczamy w kielichu blendera, dokładnie miksujemy. Przelewamy mieszankę do maszynki do lodów, po około 20 minutach lub czasie zalecanym przez producenta sorbet powinien być gotowy. Pod koniec dodajemy do niego posiekane kawałki kandyzowanego mango.

Sorbet możecie przygotować bez pomocy maszynki – po zmiksowaniu malin wystarczy przelać koktajl do plastikowego pojemnika lub keksówki, zakryć szczelnie naczynie folią aluminiową i wstawić do zamrażalnika na 2 godziny. Co pół godziny foremkę wyjmujemy, by przemieszać miksturę. Mango podobnie jak w przy wykorzystaniu maszynki dodajemy pod koniec, gdy masa jest już dobrze schłodzona i gęsta.

43.1

Smacznego!

Pin on Pinterest4.6kShare on Facebook0Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0