Sok z pomarańczy, mango, jarmużu i spiruliny

66.2

I jeszcze jeden płynny przepis! :) Uwielbiam zielone soki. Właściwie wszystko do wszystkiego pasuje dając nieograniczone możliwości wyciskania, a jeśli korzystamy z odpowiednio dojrzałych owoców, całości nie trzeba niczym dosładzać. Mam nadzieję, ze ten smak również przypadnie Wam do gustu.

Sok:

✔ 1 dojrzałe mango
✔ 1 pomarańcza
✔ duża garść jarmużu
✔ 1 łyżeczka spiruliny (opcjonalnie)

Jeśli używamy wyciskarki, składniki odpowiednio przygotowujemy: wykrajamy z mango pestkę (owoc dzielę nad głębokim talerzem, żeby zachować sok wyciekający podczas porcjowania), pomarańczę obieramy ze skórki i albedo. Owoce kroimy na mniejsze kawałki i powoli wrzucamy do urządzenia. Do gotowego soku dosypujemy sproszkowaną spirulinę – spokojnie, nie będzie czuć jej charakterystycznego zapachu.

Sok można przygotować też w blenderze kielichowym lub sokowirówce :)

66.1

Smacznego!

Pin on Pinterest361Share on Facebook25Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Jaglany mazurek lekko tropikalny

59.1

Wczoraj zajadaliśmy się babką z karmelem, dziś czas na coś fit! Jeśli Święta nie są dla Was żadnym argumentem usprawiedliwiającym słodkie obżarstwo, nie martwcie się – nie jesteście skazani na frustrujące spoglądanie na talerzyki rodziny, znad których oprócz stukotu widelczyków co i rusz dobiega „a może kawałeczek? na pewno? ale zobacz jakie dobre”. Mamy dla Was z Hello zdrowie nietypowego mazurka!

W poszukiwaniu przepisu zajrzyjcie TUTAJ :)

Smacznego!

Pin on Pinterest120Share on Facebook1Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Jaglane smoothie malina-mango

46.1

Witajcie! Ostatnio mam pełne ręce roboty, ale niedługo na blogu pojawi się coś nowego, może też znajdzie się chwila na jakąś „naprogramową” sesyjkę :) Póki co mam przyjemność znów gościć na portalu Hello zdrowie, tym razem w cyklu Jedz sezonowo prezentuję pomysł na wykorzystanie malin. Moich najukochańszych, uroczych malin, mniam!

Jako że od jakiegoś czasu staram się trzymać zdrowej kuchni, postanowiłam poeksperymentować z mlekiem migdałowym i królową kasz – jaglanką, która dotąd talerz dzieliła nie z owocami, a prędzej łososiem… Co z tego wyszło? Zobaczycie TUTAJ!

Smacznego! :)

Pin on Pinterest180Share on Facebook3Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Sorbet malinowy z kandyzowanym mango

43.4

Powitawszy! Podobno zapowiada się upalna majówka. Oby, bo mam niecny zamiar raczenia leżaka swoim ciężarem ile wlezie. Chociaż nie wiem czy to dobry pomysł, bo zawsze jak mam chwilę wolnego, dzieje się coś złego. W zeszły piątek już prawie ocierałam łzy szczęścia mogące zmoczyć rękaw bluzy aż po łokcie – trafiło się pierwsze naprawdę wolne popołudnie od paru dobrych miesięcy. Zawsze jest coś do zrobienia – a to w domu, a to zlecenie do ogarnięcia, a to grafik wzywa na zajęcia. Piątek oznacza ciągutki, więc po relaksującym stretchingu zrobiłam szybkie zakupy i rowerkiem z malowniczo wystającym z koszyka rabarbarem wróciłam do wysprzątanego mieszkania, bez garów w zlewie, ciuchów wędrujących po całym domu… słowem – żadnych przeszkadzajek, cisza i spokój, romantyczny szum deszczu za oknem. Opatuliłam się kocykiem, nadrobiłam książkę, od święta wypiłam owocowe coś, co ponoć z racji aromatu nie zasługuje na miano piwa, po czym… zmogło mnie na cały wieczór. Obudził mnie Luby słowami: „a długo to się tak leje?”. Moje wolne popołudnie zakończyło się brodzeniem po zalanej łazience, Pan Wężyk Spod Umywalki postanowił dokonać żywota. Trochę się boję co będzie następne jeśli znowu stracę czujność.

Ale do tematu upalnej majówki! Ciepło, cieplej, sorbet. W tym roku coś czuję, że będę szaleć za malinami. O ile w zeszłym biegałam z kilogramami truskawek, teraz jak tylko widzę w sklepie te malutkie, kuleczkowate potworki, od razu wizualizują mi się lody, tarty, ciasta, albo zwyczajnie góry świeżych malin. Jak na złość kiedy zaplanowałam sobie sorbet, udało mi się kupić tylko mrożone. Los chyba miał tydzień robienia sobie ze mnie jaj ;) Tak czy owak efekt końcowy jest i smakuje absolutnie przebosko. Dodatek kandyzowanego mango zapewnia drobne niespodzianki w każdym kęsie i przynosi przyjemne urozmaicenie smaku i konsystencji. Coś mnie wyraźnie chwyta w połączeniu maliny-mango, w zeszłym roku rewelacyjnie sprawdziło się w dżemie.

Chłodzenie czas zacząć!

43.5

Kandyzowane mango:

✔ ćwiartka mango
✔ 50g cukru
✔ łyżka wody

Mango drobno siekamy. Dno rondelka równomiernie zasypujemy cukrem, skrapiamy wodą i całość podgrzewamy, aż powstanie syrop. Dodajemy drobinki mango, przez kilka minut mieszamy łopatką aż owoce staną się półprzezroczyste. Odstawiamy do przestygnięcia.

43.243.3

Sorbet malinowy (do maszynki o pojemności 1l):

✔ 180g cukru
✔ 250ml ciepłej wody
✔ 550g malin
✔ laska wanilii

Cukier mieszamy z wodą do rozpuszczenia, zostawiamy do ostygnięcia.

Laskę wanilii rozcinamy wzdłuż, przesuwając krawędzią noża wzdłuż skórki usuwamy ziarenka. Zużyte skórki broń Boże nie powinny lądować w koszu – nadadzą się do wzmocnienia ekstraktu waniliowego, aromatyzowania drobnego cukru do wypieków, ja czasem wkładam je nawet do szafy z ubraniami :) Nasionka wraz z malinami i wodą umieszczamy w kielichu blendera, dokładnie miksujemy. Przelewamy mieszankę do maszynki do lodów, po około 20 minutach lub czasie zalecanym przez producenta sorbet powinien być gotowy. Pod koniec dodajemy do niego posiekane kawałki kandyzowanego mango.

Sorbet możecie przygotować bez pomocy maszynki – po zmiksowaniu malin wystarczy przelać koktajl do plastikowego pojemnika lub keksówki, zakryć szczelnie naczynie folią aluminiową i wstawić do zamrażalnika na 2 godziny. Co pół godziny foremkę wyjmujemy, by przemieszać miksturę. Mango podobnie jak w przy wykorzystaniu maszynki dodajemy pod koniec, gdy masa jest już dobrze schłodzona i gęsta.

43.1

Smacznego!

Pin on Pinterest4.6kShare on Facebook4Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Kremowe mango lassi

19.4

Cześć Kochani! Jeżeli już w skupieniu pochylacie się nad myszką i przygotowujecie do przewijania kilkunastu zdjęć, porzućcie nadzieję na intensywny trening ze scrollem, albowiem nie będzie ich tak dużo jak zwykle. Po prostu dzisiejszy przepis jest błyskawiczny i – co więcej – w sam raz na panujące upały! Na pewno słyszeliście hasło mango lassi, ale być może tak jak do niedawna ja, nie znaliście jego smaku. A ten, mówiąc krótko, jest boski :) Tradycyjne indyjskie lassi powstaje na bazie jogurtu i wody, ja jednak jako fanka kremowych koktajli zdecydowałam się zastąpić wodę mlekiem. Bez bicia przyznaję, że pierwotnej wersji nie próbowałam i przypominając sobie smak mlecznego napoju wiem, że raczej nie spróbuję. Jeśli macie ochotę na jeszcze gęstsze lassi, do podanych składników dodajcie banana. Nie dość, że koktajl zyska dodatkowy smaczek, będzie jeszcze bardziej sycący. Pamiętajcie tylko, by kupując mango wybierać te owoce, których skórka nie jest już zielona – takie zalegają w większości marketów, mi udało się całe szczęście trafić na apetycznie zaczerwienione egzemplarze. O wiele łatwiej poradzicie sobie z miąższem (kochacie pestki z mango równie mocno jak ja? ;) ), a i efekt będzie słodszy i smaczniejszy.

19.6

Składniki na 4 duże szklanki (ok. 1,3l):

✔ 2 dojrzałe owoce mango
✔ 450ml rzadkiego jogurtu naturalnego
✔ 250ml mleka
✔ 2 łyżki cukru trzcinowego
✔ 20 kostek lodu
✔ 4 szczypty mielonego kardamonu

Na początku najtrudniejsze, później będzie z górki :) Obieranie mango. Jest kilka sposobów, pestka owocu niestety niezależnie od metody cechuje się taką samą złośliwością i uporem. Odkrajamy grube plastry zachowując niewielką odległość od środka mango, by nie trafić na wspomnianą wąską i bardzo twardą przeszkodę. Miąższ na każdym plastrze nacinamy w kratkę tak, by nie przeciąć skórki, wywijamy plaster na drugą stronę i oddzielamy kosteczki mango od skóry. Całość ma trafić do blendera kielichowego lub innego kuchennego przydasia, w którym przygotowujecie koktajle.

Mango zalewamy jogurtem i mlekiem, dokładnie miksujemy. Przed posłodzeniem spróbujcie koktajlu, mój potrzebował dwóch łyżek cukru. Dorzucamy do blendera kostki lodu i pulsacyjnie miksujemy, by drobno je skruszyć. Przelewamy lassi do wysokich szklanek i oprószamy z wierzchu zmielonym kardamonem. Tadaaam :)

19.119.2

19.5

Smacznego!

19.3

Pin on Pinterest73Share on Facebook18Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0