Markizy amaretto-pomarańczowe

55.7

Witam sylwestrowo! :) Mam nadzieję, że z planami czy bez, wieczór zapowiada się zacnie. Dla nas przełom starego i nowego roku to okazja do odpoczynku i odespania zarwanych nocy (oczywiście nie przegapimy sztucznych ogni, po prostu 1.01 budzik nie istnieje), więc planujemy błogie kanapowanie z trzecią odsłoną Little Big Planet, którą znalazłam pod choinką. Tak, kocham tę grę. Tak, jestem dzieciuchem. Ale jak to ostatnio oznajmiły mi słuchawki po drodze na zajęcia: I’m still growing up, my friends are growing old before my eyes. Podejrzewam że nawet zasuwając po Krakowie z balkonikiem będę się czuła na 17 lat, a co (poza tym stare przysłowie mówi: don’t grow up, it’s a trap!)! Ale kontynuując sylwestrowe powitanie: moi Drodzy, szczęśliwego Nowego Roku! Niech przyniesie nowe marzenia i spełnienie tych starych.

55.5

A co dzisiaj dla Was mam? Banalnie proste ciasteczka (same w sobie bardzo smaczne) z nadzieniem, które zrobicie z zamkniętym oczami. Za to jakie pyszne… chyba jedne z najlepszych, jakie gościła moja kuchnia. A wierzcie mi, jestem wobec siebie potwornie krytyczna, zresztą mam to w genach po Mamie (najlepsze obiady świata okraszone przeprosinami za zbyt słone ziemniaki, zbyt twarde mięso, zbyt to i tamto). Na drugi dzień były genialne – czekając na poranne zdjęcia leżakowały przez noc na blaszce przykryte szmatką, pozostawienie ich w takim stanie było strzałem w dziesiątkę. Po prostu rozpływały się w ustach, zostawiając na koniec chrupiące kryształki cukru. Mam nadzieję, że Wam posmakują równie mocno!

55.6

Składniki na 25 szt.:

✔ 240g miękkiego masła
✔ 100g cukru pudru
✔ 1 łyżka likieru amaretto
✔ skórka otarta z jednej pomarańczy
✔ 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
✔ szczypta soli
✔ 75g migdałów
✔ 240g mąki pszennej

✔ 1 jajko
✔ 1 łyżka wody
✔ cukier gruba rafinada

Masło długo ubijamy z cukrem na jasną i puszystą masę. Dodajemy likier, skórkę z pomarańczy, ekstrakt i sól. Całość mieszamy. Migdały mielimy wraz z małą porcją mąki w malakserze lub młynku do kawy, dodajemy do masy i zagniatamy ciasto. Formujemy je w kulę, owijamy folią i spłaszczamy, chowamy do zamrażalnika na 20 minut. Po upływie tego czasu na stolnicy podsypanej mąką wałkujemy ciasto na grubość około 3 milimetrów, wycinamy spody i wierzchy markiz. Górne warstwy smarujemy jajkiem roztrzepanym z wodą, obsypujemy rafinadą. Pieczemy w 180°C przez 10-12 minut, studzimy na kratce.

55.1

Nadzienie:

✔ 250g serka mascarpone
✔ 25g cukru pudru
✔ 2 łyżki soku z pomarańczy

Serek mascarpone ubijamy z cukrem pudrem, mieszamy z sokiem pomarańczowym. Przekładamy nadzienie do rękawa cukierniczego, wyciskamy na spody markiz. Sklejamy ciasteczka. Gotowe!

55.255.3

55.8

Smacznego!

55.4

Pin on Pinterest722Share on Facebook1Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Odwrócone ciastka z żurawiną

40.12

Witam po nieplanowanej przerwie! Niedawno odczuwałam cudowne rozciągnięcie doby, które w sposób ledwie zauważalny jakimś sposobem zanikało, by nagle przytłoczyć powrotem chronicznego braku czasu. Zamiast prowadzić bloga i kontynuować rozkwit uczuć do zaległych, nieprzeczytanych książek, spędzam wieczory na czyszczeniu, przenoszeniu, układaniu, wynoszeniu. Ahoj przeprowadzko! Ostatnio zakańczam dni utratą świadomości na kanapie w salonie (o mój Boże, mamy kanapę! co ja mówię, mamy SALON!), a końca tego bałaganu nie widać. Na domiar złego niestety nie wprowadziliśmy się do wyremontowanego, rażącego bielą mieszkanka, które tylko czeka aż odgrzebię odpowiedni folder na Pintereście i zacznę wstawiać wymarzone meble. O nie! Remont cały czas nad nami wisi. Gdy tylko sobie pomyślę, że znów trzeba będzie wszystko nosić i myć, robi mi się zwyczajnie słabo. Wczoraj w przypływie mobilizacji postanowiłam zabrać się za notkę i co zastałam po powrocie do domu? Rozkręcony komputer, części po prostu wszędzie, a między nimi Lubego ze śrubokrętem.

40.15

No dobrze, koniec lamentów, co dzisiaj pieczemy? Na pewno kojarzycie wszelkiego rodzaju upside-down cakes, może nie grzeszące urodą, ale mające ten domowy urok niedopracowania. A na ciepło, z gorącym sokiem, mięciutkimi owocami? Bajka! Mimo że mogłabym ze sobą nosić plecak pełen (taaak, na pewno byłby pełen, takie kity ludziom wciskać!…) słoiczków solonego karmelu i tabliczek mlecznej czekolady, całe szczęście ostało mi się jeszcze trochę rozumu i czasem zdarzy mi się zrobić coś o bardziej stonowanej słodyczy. Niech będzie, coś kwaśnego. Potocznie mówiąc żurawina naprawdę daje tu czadu. Ale pozytywnie! Towarzyszy jej sprężyste, migdałowe ciasto i – jeśli macie ochotę – kulka lodów na osłodę. Koniecznie wcinajcie na ciepło, choć przy ostudzonej wersji też nam się uszy trzęsły :)

40.1

Nadzienie owocowe:

✔ 200g żurawiny
✔ 60g cukru trzcinowego
✔ 160g malin
✔ 50g płatków migdałowych

Żurawinę wsypujemy do rondelka z grubym dnem, dodajemy cukier i często mieszając podgrzewamy, aż cukier rozpuści się, a owoce pokryje smakowity syrop.

Cztery kokilki o średnicy około 11 centymetrów smarujemy masłem, wykładamy na dnie krążkiem papieru do pieczenia. Całe szczęście u mnie nic się nie przykleiło i papier okazał się zbędny, ale lepiej dmuchać na zimne :) Na dnie naczynek w równych odstępach układamy maliny.

Podgotowaną żurawinę wykładamy łyżką między maliny, wyrównujemy owoce by stworzyły spójną warstwę. Oprószamy z wierzchu pokruszonymi płatkami migdałowymi.

40.240.3

40.440.5

Ciasto:

✔ 170g masła
✔ 4 jajka
✔ 100g cukru trzcinowego
✔ 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
✔ skórka otarta z połowy pomarańczy
✔ 150g mąki pszennej
✔ 50g mąki migdałowej
✔ 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Roztapiamy masło, odstawiamy na chwilę do przestygnięcia. W dużej misie ubijamy jajka z cukrem, dodajemy płynne masło, ekstrakt waniliowy i skórkę z pomarańczy. Po zmiksowaniu dosypujemy przesiane mąki (zamiast gotowej mąki migdałowej można użyć drobno zmielonych w młynku do kawy blanszowanych migdałów lub płatków migdałowych, tylko uwaga by nie dojść do etapu masła orzechowego i nie spalić młynka) i proszek do pieczenia, mieszamy łopatką tylko do połączenia składników. Wykładamy ciasto do kokilek.

40.6

40.7

Ciastka pieczemy w 180°C przez około 25 minut, gotowość do wyjęcia sprawdzamy metodą suchego patyczka. Upieczone odstawiamy na blat na 10 minut – powinny nieco opaść. Po upływie tego czasu nakrywamy kokilki talerzykami, chwytamy je przez rękawicę lub szmatkę i odwracamy naczynia zdecydowanym ruchem. Uwaga na gorący sok! Jeśli jakieś owoce odpadną, nie krępujcie się wyłożyć je z powrotem na ciastka. I tak nikt nie zauważy ;)

40.840.9

40.10

Dodatki:

✔ 4 gałki lodów

Deser najlepiej podawać na ciepło. Dla urozmaicenia i przełamania kwaśnego smaku żurawiny można ozdobić go gałką lodów śmietankowych lub waniliowych, u mnie nawinęły się z bakaliami.

40.11

Smacznego!

40.13

40.14

Pin on Pinterest412Share on Facebook0Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+1

Pudding ryżowy z jabłkami w karmelu

13.14

Cześć, czołem, ja żyję! :) A tak zupełnie na serio – strasznie Was przepraszam za przestój, w fazie reanimacji bloga jestem od grudnia, ale ciągle czasu albo sił brak. Z jednej strony to dobrze, bo rozkręca się to, po co bloga w ogóle założyłam, a z drugiej… czemu doba nie ma 48 godzin? Gdzie słońce? Gdzie wiosna? Mam nadzieję, że nie macie mi za złe (ahoj! niedobitki, które jeszcze mają mnie w linkach! ;) ), ponieważ zamierzam w zupełnie przypadkowej kolejności publikować zdjęcia, które mają już swoje, ekhm, całe szczęście jeszcze nie mogę powiedzieć „lata”, oraz te aktualne, którymi zajmuję się na bieżąco. Także przez jakiś czas będzie ciut wyboiście, po ludzku mówiąc – raz zdjęcia będą lepsze, raz gorsze (gdzie słońce pytam się znów?), ale wszystkie to moje kochane, cyfrowe dzieciaczki, które chcę wypuścić w świat, a nie przetrzymać w zapomnieniu.

13.1013.11

13.413.17

Przechodząc do rzeczy :) Dzisiaj jeden z deserów, za które jestem w stanie dać się pokroić. Dotąd w stresowych momentach seriami jadałam sklepową wersję, która smakowała mi równie mocno, jak nie podobała mi się jej lista składników. Aromaty? Fuj. Konserwanty? Fuj, nie wiem czy nie bardziej. Jajka w proszku? No proooszę producenta. Chyba jednak lepiej wygospodarować niecałą godzinkę i przytulić do serducha gar obłędnie pachnącego puddingu, którego skład znamy od A-Z. A co więcej, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby kombinować z dodatkami – wariacji jest tyle, ile gustów, Waszych ulubionych owoców, czy słodkich sosów. Ja zabrałam się za wersję z jabłkami w moim ulubionym karmelu, z dodatkiem cynamonu i migdałów. Bardzo polecam pałaszowanie na ciepło, kiedy jeszcze wszystkie aromaty atakują zmysły. Na zimno też jest bardzo dobrze, tylko czy coś Wam jeszcze zostanie do chłodzenia…? ;)

13.113.3

13.12

13.213.19

Pudding na 4 porcje:

✔ 140g krótkoziarnistego ryżu arborio
✔ 500ml mleka 3,2%
✔ 60g cukru
✔ laska wanilii
✔ szczypta soli
✔ 10g masła

Wsypujemy ryż do garnka, zalewamy wodą i doprowadzamy do wrzenia. Po 5 minutach gotowania dokładnie odcedzamy, w kolejnym garnku zalewamy ryż mlekiem i podgrzewamy. Dodajemy sól i jedną łyżkę cukru – reszta będzie nam potrzebna na samym końcu, do doprawienia do smaku :) Gdy mleko się zagotuje, zmniejszamy ogień do minimum, zakładamy pokrywkę pozostawiając mały prześwit, regularnie mieszamy przez cały, ale to cały czas podgrzewania, czyli 30-35 minut. Nic nie może się przykleić, ani „zakożuszyć” ;)

Na samym początku gotowania rozcinamy wzdłuż laskę wanilii, nożem usuwamy ziarenka. Do ryżu dodajemy zarówno nasionka, jak i pozostałą skórkę. Tę drugą wyłowimy, gdy pudding będzie gotowy :)

Po około 30 minutach czułego mieszania puddingu, kiedy ryż wchłonie już praktycznie całe mleko, zdejmujemy garnek z ognia i dodajemy masło oraz część pozostałego cukru. Delikatnie mieszamy sprawdzając smak i w razie potrzeby stopniowo dosładzając pudding. Czas na dodatki.

13.513.6

13.8

Jabłka w karmelu:

✔ 90g drobnego cukru
✔ 140ml śmietanki kremówki 36%
✔ szczypta soli
✔ 1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
✔ 2 nieduże, słodkie jabłka
✔ 2/3 łyżeczki cynamonu
✔ 30g kruszonych płatków migdałowych

Sos przygotowujemy w trakcie gotowania ryżu – mówiłam już, że pudding na ciepło jest och-ach? ;)

Do rondelka wsypujemy drobny cukier i wyrównujemy jego poziom, tak żeby mógł równomiernie topić się gdy będziemy podgrzewać go na średnim ogniu. Kiedy tylko cukier zacznie zmieniać konsystencję, powoli mieszamy go by się nie przypalił. Jeśli zacznie brązowieć, szybko zmniejszamy płomień, natomiast jeśli topi się zbyt wolno, mieszamy go jeszcze rzadziej pilnując, żeby zbyt mocno nie ściemniał. Kiedy osiągnie bursztynowy kolor i w pełni płynną konsystencję, ostrożnie dodajemy połowę śmietanki, zaczynając szybko mieszać. Zajdzie dość gwałtowna reakcja, a część cukru w kontakcie z płynem zastygnie. Dodajemy resztę śmietanki, ekstrakt i szczyptę soli, znów wstawiamy rondelek nad średni płomień i powoli mieszamy do ponownego roztopienia cukru. Jabłka obieramy, kroimy w kostkę nie większą niż 5mm. Dodajemy je do rondelka z karmelem, przyprawiamy cynamonem, zasypujemy migdałami zostawiając niewielką ilość do dekoracji. Gotujemy na małym ogniu aż jabłka zmiękną, ale jeszcze nie rozpadną się.

13.713.9

Oświeciło mnie po fakcie, że dobrze by było migdały wcześniej uprażyć na patelni, jeśli macie ochotę – do dzieła! :)

Pudding dzielimy na cztery porcje, na każdą nakładamy kilka łyżek jabłek w karmelu, dekorujemy pozostałymi płatkami migdałowymi.

13.13

13.1613.18

Smacznego!

13.15

Pin on Pinterest95Share on Facebook88Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0