Paris-Brest, czyli ptysie z masą orzechowo-czekoladową

39.6

Witajcie :) Ostatnio trochę się rozleniwiłam blogowo, ale z ręką na sercu przysięgam, że był to leń pożyteczny. Mianowicie: nadrabiam zaległości książkowe i jak wspominałam przy okazji zielonego smoothie, zgłębiam tajniki zdrowego żywienia coby z mniejszymi wyrzutami sumienia skubnąć w weekend kawałek ciacha. Po drugie: towarzyszę Lubemu w seansach Breaking Bad pilnując, by nie umknęła mu żadna sekunda. Boleję, że tak wolno mu idzie – ja wciągnęłam się akurat kiedy wzięłam urlop na uporządkowanie paru spraw. Efekt? Całe wolne dni leżakowałam włączając odcinek za odcinkiem. Mimo że znam już całą historię, chłonę prawie każdą chwilę powtórkowych seansów radośnie podskakując na każde pinkmanowe yo! – druga kultowa odzywka na razie pojawia się sporadycznie ;)

Poniższy deser miał się pojawić już z okazji Tłustego Czwartku, aaale… no właśnie, kto je pieczone ptysie w dniu rozgrzeszenia ze smakołyków smażonych w głębokim tłuszczu? Phi! Sama obrałam strategię, że zjem tyle pączków, iloma zostanę poczęstowana. Wyszło nieźle – ani nie za biednie, ani za bogato, a piątkowe zatrucie mleczkiem kokosowym i wyłączenie z życia na cały weekend skutecznie wymazało mi z pamięci obcowanie z pustymi kaloriami. Znowu nie na temat, rany! Poniżej znajdziecie przepis na Paris-Brest, ptysiowe ciastko z kremem, które swoją nazwę przyjęło od wyścigu kolarskiego rozgrywającego się na trasie łączącej oba miasta. Widziałam już przeróżne wersje – od wielkich okręgów, po ptysie na jeden gryz, sama zrobiłam średniej wielkości ciastka dla trzech osób. Mam nadzieję, że Wam się spodobają :)

39.8

Crème pâtissière:

✔ laska wanilii
✔ 250ml mleka
✔ 3 żółtka
✔ 70g cukru
✔ 30g mąki pszennej

Zaczynamy od crème pâtissière, który najlepiej przygotować dzień przed składaniem ptysi. Powinien chłodzić się przez kilka godzin, najlepiej całą noc.

Laskę wanilii rozcinamy wzdłuż, przesuwając płasko po skórce krawędzią noża usuwamy ziarenka. Skórek nie wyrzucamy – wkładamy je do puszki z cukrem lub używamy do wzmocnienia ekstraktu waniliowego. Ziarenka dodajemy do mleka, zagotowujemy i zdejmujemy z palnika do ostudzenia. Żółtka ucieramy z cukrem przez ponad 5 minut, aż znacznie zjaśnieją i staną się bardzo gęste (mogą wymagać dłuższego miksowania). Dosypujemy mąkę, mieszamy. Stopniowo dolewamy mleko z wanilią nie przerywając mieszania – nie używamy miksera by nie spienić mleka. Chwilę podgrzewamy aż krem uzyska konsystencję gęstego budyniu. Przekładamy do miseczki, zakrywamy szczelnie folią spożywczą i po ostudzeniu chowamy do lodówki.

39.3

Krem:

✔ 190g miękkiego masła
✔ 190g orzechowo-czekoladowego kremu kanapkowego
✔ 380g crème pâtissière

Ubijamy masło, miksujemy z kremem kanapkowym. Małymi porcjami dodajemy schłodzony uprzednio crème pâtissière. Zmieszane składniki odstawiamy do lodówki.

Pralina orzechowa:

✔ 50g drobnego cukru
✔ 10ml wody
✔ 25g płatków migdałowych
✔ 25g orzechów laskowych

Na patelni równomiernie rozsypujemy cukier, zalewamy wodą. Podgrzewamy aż zacznie się topić i przybierze bursztynową barwę. Dorzucamy orzechy, jeszcze chwilę zostawiamy nad ogniem i mieszamy. Wylewamy pralinę na papier do pieczenia, odstawiamy do stwardnienia. Gdy zastygnie, drobno ją kroimy lub pulsacyjnie mielimy w malakserze na żwirek.

39.539.7

Ciasto parzone:

✔ 140ml mleka
✔ 100g masła
✔ 1 łyżeczka soli
✔ 1 łyżka cukru pudru
✔ 150g mąki pszennej
✔ 4 jajka
✔ płatki migdałowe do posypania

✔ cukier puder do oprószenia

Piekarnik rozgrzewamy do 200°C. Przygotowujemy blachę wyłożoną papierem do pieczenia, na którym rysujemy trzy okręgi o średnicy około 10 centymetrów.

W średnim garnku podgrzewamy mleko wraz z masłem, solą i cukrem. Gdy mikstura zawsze, zdejmujemy ją z ognia i dodajemy mąkę, od razu zaczynając energicznie mieszać drewnianą łyżką. Gdy mąka dobrze się rozprowadzi, ponownie ustawiamy garnek nad średnim ogniem i rozcierając masę podgrzewamy ją lekko przez minutę. Przekładamy do miski i wbijamy po jednym jajku, po każdym mieszając. Uwaga: jeśli wbijemy jajka prosto do rozgrzanego garnka, białko od razu się zetnie i skończymy z ciastem pełnym grudek. Ucieramy do czasu, gdy masa stanie się bardzo gęsta i gładka. Przekładamy ją do rękawa cukierniczego zakończonego szeroką, okrągłą tylką. Każde ciastko będzie składało się z trzech okręgów: pierwszy wyciskamy wzdłuż narysowanej wcześniej linii, drugi wewnątrz pierwszego, trzeci na wierzchu dwóch pierwszych tak, by zakrył przerwę między nimi. Oprószamy ciasto płatkami migdałowymi, pieczemy przez 30 minut.

Ostudzone ciastka kroimy w poziomie nożem z piłką. Krem przekładamy do rękawa cukierniczego z tylką zakończoną gwiazdką. Wyciskamy okrężnymi ruchami grubą warstwę na spód ptysia, obsypujemy drobinami praliny. Nakładamy wierzch i oprószamy cukrem pudrem.

39.139.2

Smacznego!

39.9

39.4

Pin on Pinterest547Share on Facebook7Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Pierniczkowe tiramisu z orzechami w karmelu

30.5

Witajcie :) Jak tam nastroje przed Świętami? Już chyba żaden zakątek kraju nie uchował się przed śniegiem, ale to dobrze – ile można trwać w takim pogodowym czyśćcu, który niczego konkretnego nie przypomina? W Krakowie sypnęło w sam raz na Mikołaja i dobrze się składa, bo jako że ostatnio nie bywam zbyt często w galeriach handlowych i nie oglądam reklam, inwazja świątecznych dekoracji i piosenek kompletnie mnie omija i bez śniegu ciężko mi się wpasować w klimat. Na blogach już trwa pierniczkowe szaleństwo, rozłożył się też u nas Jarmark Bożonarodzeniowy, który od lat kojarzy mi się najbardziej z orzeszkami w karmelu. Zawsze miło było wybrać się na spacer do Rynku i kupić rożek ciepłych orzechów. Przejdę się, gdy śnieg sięgnie nad kostki, a co! Klimat musi być :) Na razie jeden z ulubionych smaków spróbowałam odtworzyć w domu. A żeby orzeszkom nie było smutno, dostały towarzystwo w postaci pysznego tyraj misiu. Całe szczęście tyrania tutaj nie doświadczycie, za to mam nadzieję, że będzie Wam smakowało :)

To jak na razie ostatnia w tym roku sesja jaką wykonałam na świeżym powietrzu… Padało, wiało, błyskawicznie się ściemniło, kawa zalała stolik – jednym słowem tragedia. Niebiosom dziękuję za Lightrooma i ekstremalne rozjaśnianie zdjęć :) Mimo koszmarnych warunków trochę mi smutno, że nadeszły miesiące fotografowania w domu, trzymam mocno kciuki, żeby obeszło się w tym roku bez ciągłych niedostatków światła.

Aha! Jeśli o kciukach mowa. Od niemal dwóch lat w różnych konkursach walczę o Kitchen Aida. Pojawiła się kolejna szansa, niestety pierwszy etap konkursu opiera się na zasadzie najgorszej z możliwych, czyli zbieraniu głosów. Pomożecie? Można głosować co 24 godziny, bez rejestracji i zapisywania się do newsletterów, wystarczy kliknąć na łapkę, o tu. Byłabym Wam dozgonnie wdzięczna za poświęcony czas! :) A w nagrodę zapraszam na dwie porcje deseru, który Luby mój określił jako najsmaczniejszą rzecz, jaką jadł w życiu. Ja niby jestem na diecie, ale wcięłam chyba większość orzechów na sucho… tylko nikomu ani słowa!

30.4

Krokant orzechowy:

✔ 20g masła
✔ 110g drobnego cukru
✔ 100g posiekanych orzechów laskowych

Jeśli nie macie orzechów oczyszczonych z łupinek, rozgrzejcie piekarnik do 170°C. Orzeszki rozsypujemy równomiernie na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, podpiekamy przez około 5 minut. Zawijamy w ściereczkę i odstawiamy do ostygnięcia. Energicznie pocieramy przez szmatkę co jakiś czas wybierając orzechy, które udało się już oczyścić. Drobno siekamy zostawiając 6 sztuk w całości – będą potrzebne do dekoracji.

Na rozgrzanej patelni roztapiamy masło, równomiernie zasypujemy cukrem. Pilnujemy, by karmel się nie przypalił – w razie czego wystarczy zmniejszyć płomień, zdjąć na kilka sekund patelnię z ognia i zamieszać drewnianą lub silikonową łopatką. Pod żadnym pozorem nie wolno próbować roztopionego cukru – jest bardzo gorący. Zanurzamy w karmelu oczyszczone orzeszki przeznaczone do dekoracji, wyławiamy widelcem i układamy na natłuszczonym pergaminie. Wysypujemy na patelnię posiekane orzechy, mieszamy aż pokryją się karmelem i zlepią. Z pomocą łopatki przekładamy je na natłuszczony masłem papier do pieczenia. Drobno kroimy dopiero, gdy całkowicie wystygną.

30.1

Krem:

✔ 4 żółtka w temperaturze pokojowej
✔ 45g cukru pudru
✔ 250g zimnego serka mascarpone

Żółtka ubijamy z cukrem na kogel-mogel. Miksujemy na wysokich obrotach przynajmniej 5 minut, aż wyraźnie zjaśnieją i staną się bardzo gęste. Jeśli nadal są lejące, nie przerywamy mieszania do czasu osiągnięcia pożądanego efektu. Zimne mascarpone ubijamy na średniej mocy miksera, dodajemy żółtka i miksujemy tylko do połączenia składników.

Pierniczki w kawie:

✔ 150g ciasteczek korzennych
✔ 1/2 filiżanki wystudzonej, mocnej kawy

Na dnie naczynia, w którym będziemy podawać deser, układamy ¼ niezbyt drobno połamanych ciasteczek. Skrapiamy równomiernie 4-6 łyżeczkami kawy. Zasypujemy krokantem, zasłaniamy ¼ masy. Czynność powtarzamy, przed udekorowaniem i podaniem wstawiamy do lodówki na przynajmniej 3 godziny.

30.230.3

Dekoracja:

✔ kakao do posypania
✔ 6 całych orzechów w karmelu
✔ 2 ciasteczka korzenne

Deser ozdabiamy przesianym kakao, pierniczkiem i trzema orzeszkami w karmelu.

Smacznego!

Pin on Pinterest849Share on Facebook7Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Muffiny bananowe z malinami, orzechami i pyszną kruszonką

15.6

Jakiś czas temu dzięki bananowemu torcikowi z karmelem udało mi się wygrać zacnej wartości voucher na zakupy produktów Wiltona. Padło między innymi na formę do jumbo muffinów, która marzyła mi się od dłuższego czasu :) I jak to bywa z rzeczami wymarzonymi, ciągle jakoś nie składało się by wreszcie załadować ją do piekarnika. W międzyczasie chwyciłam po drugą z wygranych blaszek i po prostu zdębiałam. Wyobraźcie sobie – fantazyjna forma z gniazdami w kształcie nadgryzionych lodów na patyku, śliczne, kształtne mrożone owoce leśne, fajny pomysł na dekorację. Miksujecie przebierając kopytkami, wykładacie ciasto do formy, biegniecie w podskokach do piekarnika i nagle zonk. Ten, kto by się spodziewał, że blacha w żadnym kierunku nie zmieści się do piekarnika, może sobie dopisać 100 punktów do doświadczenia. Oniemiałam i mimo wszystko upiekłam te ciastka, ale przewieszając formę z jednego skosu na drugi co parę minut… Wyszedł zakalec, ale przynajmniej pyszny :) Sęk w tym, że żaden jasnowidz by się tam kształtu lodów nie dopatrzył.

15.9

15.515.11

Ale do rzeczy. Druga forma spisała się znakomicie. Oczywiście znowu pierwotny plan przeszedł do nazaśków, bo miała zostać ochrzczona muffinami z suszonymi pomidorami i fikuśnymi przyprawami, które również dostałam w ramach nagrody. Jestem mistrzem planowania i totalnym lamerem jeśli chodzi o wdrażanie zamierzeń w życie. Poszłam w słodkie, ale nie martwcie się, nie przeraźliwie słodkie :) Muffiny są bardzo sycące, wyraźnie czuć banany, orzechy włoskie, maliny trafiają się w ramach miłej niespodzianki – nie chciałam by zdominowały smak. Pierwszy gryz chrupie aż miło, kruszonka jest słodsza od reszty i przyjemnie przełamuje się nad mięciutkim, wilgotnym ciastem. Jeśli macie formę jumbo – jeden muffin i leżycie uchachani brzuszkiem do góry. Jeśli nie, nic nie stoi na przeszkodzie by je upiec w cupcake’owym rozmiarze, albo w formie z IKEA z której wychodzą wąskie grzybki. Ilekroć w niej piekę, zawsze pojawia się jakiś designerski element zaskoczenia ;) Ja co prawda z racji konieczności podporządkowania się światłu dziennemu jadłam je na podwieczorek, ale myślę że idealne by były na śniadanie. Pora nie przeszkodziła mi w dodaniu łyżki serka homogenizowanego z kapką dżemu malinowego – idealnie pasują :) Mam nadzieję, że będzie Wam smakowało.

15.8

Kruszonka:

✔ 45g masła w temperaturze pokojowej
✔ 40g orzechów włoskich
✔ 65g cukru trzcinowego
✔ 60g mąki pszennej

Na początku przygotowujemy kruszonkę. Orzechy drobno siekamy, wszystkie składniki mieszamy skubiąc palcami, ale nie ucierając ich dokładnie na jednolitą masę. Kruszonka nie będzie sypka, ale jeśli zbyt mocno będzie kleić się do palców można dodać odrobinę mąki. Odstawiamy ją do lodówki i bierzemy się za przygotowanie ciasta.

15.115.3

Ciasto na 6 jumbo muffinów / 12 standardowych:

✔ 2 dojrzałe banany
✔ 80g orzechów włoskich
✔ 100g malin
✔ 150g mąki pszennej + odrobina do oprószenia malin
✔ 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
✔ 1/3 łyżeczki soli
✔ 60g masła w temperaturze pokojowej
✔ 130g cukru trzcinowego
✔ 2 jajka
✔ 120ml śmietany 12%
✔ 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
✔ 50g otrąb owsianych

Banany kroimy w plasterki, w małej miseczce rozgniatamy je na purée widelcem lub tłuczkiem do ziemniaków. Orzechy drobno siekamy, maliny delikatnie obtaczamy w niewielkiej ilości mąki. W małym naczyniu mieszamy mąkę, proszek do pieczenia i sól.

W misce, która pomieści wszystkie składniki, ubijamy pokrojone w kostkę masło z cukrem. Dodajemy po jednym jajku, cały czas mieszając na średnich obrotach miksera. Dolewamy śmietanę i ekstrakt z wanilii, miksujemy. Do masy dosypujemy mieszankę mąki, proszku do pieczenia i soli, delikatnie mieszamy całość łopatką. Dodajemy purée z bananów, orzechy i otręby, po połączeniu składników wrzucamy do ciasta maliny i jeszcze raz krótko i ostrożnie mieszamy, by za mocno nie rozgnieść owoców.

Muffiny pieczemy w formie z 6 dużymi gniazdami lub 12 standardowych rozmiarów. Blaszki wykładamy papilotkami, w przypadku dużych ciastek potrzebne będą tulipany. Możecie je zrobić sami, wystarczy że z papieru do pieczenia wytniecie kwadraty o boku około 15 centymetrów i wciśniecie je szklanką do gniazda na muffinkę.

Masę nakładamy do formy, bardzo pomocna w dzieleniu ciasta na porcje jest lekko natłuszczona, duża gałkownica do lodów. Każde gniazdko formy jumbo potrzebowało dwóch machnięć gałkownicy. Wierzch każdej muffinki zakrywamy szczelnie fragmentami kruszonki. Wstawiamy do rozgrzanego do 190°C piekarnika na 30-35 minut lub 25-30 minut w przypadku małych ciastek, gotowość do wyjęcia sprawdzamy patyczkiem. Studzimy na kratce, jak najbardziej można pałaszować jeszcze ciepłe :)

15.2

15.415.7

Smacznego!

15.10

Pin on Pinterest29Share on Facebook18Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Babka gruszkowa z orzechami

12.15

Właściwie tytuł notki powinien brzmieć „Babka totalnie nie na czasie” ;) Ale co tam, miło sobie powspominać jeszcze ciepłe, jesienne dni, podczas gdy pogoda ziębi, zawiewa i buty przemacza. Powoli udziela mi się świąteczny nastrój, ale zaległości zaległościami i szkoda by było, żeby zdjęcia przeleżały kilka białych miesięcy w przysłowiowej szufladzie. Przepis natomiast jak najbardziej nadaje się na zimę (babkę polecam również na ciepło), a zresztą – który słodki wypiek się nie nadaje? Nie ma czegoś takiego, przynajmniej mój organizm tak twierdzi ;) Dlatego też za karę nieco rzadziej zbliżam się teraz do piekarnika i od paru dni wracam do domu jako śniegowy ulepek, podczas gdy auto leżakuje na podjeździe. Może wreszcie się ten cukier trochę wystraszy… :)

12.1612.7

12.1

Odrobinę zmieniony przepis na babkę pochodzi ze strony Taste of Home, natomiast mój ukochany karmel znacie już z przepisu na torcik bananowy (sos ze Smells Like Home).

12.11

Babka:

✔ 180g masła w temperaturze pokojowej + odrobina do nasmarowania formy
✔ 250 g cukru trzcinowego
✔ 4 duże jajka
✔ 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
✔ 375g mąki pszennej + odrobina do oprószenia formy
✔ 1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
✔ 1 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
✔ 100ml soku wyciśniętego z pomarańczy

✔ 1 gruszka
✔ 110g drobnego cukru trzcinowego
✔ 70g siekanych orzechów włoskich
✔ 2 łyżki mąki pszennej
✔ 5 łyżek roztopionego masła
✔ 1/2 łyżeczki cynamonu

Gruszkę obieramy i kroimy w kostkę. Mieszamy z drobnym cukrem trzcinowym, orzechami, mąką, masłem i cynamonem. Odstawiamy i zabieramy się za przygotowanie ciasta do babki.

Formę z kominkiem smarujemy masłem i oprószamy mąką, uderzając o brzegi formy wytrzepujemy jej nadmiar. W dużej misce ucieramy masło z cukrem, po uzyskaniu gładkiej masy dodajemy po jednym jajku, po każdym miksując składniki do połączenia. Dodajemy ekstrakt z wanilii. Mieszamy pozostałe sypkie składniki i w porcjach dosypujemy je do masy, dolewając w międzyczasie po odrobinie soku z pomarańczy.

Połowę masy przelewamy do formy, rozkładamy na niej nadzienie z gruszki i orzechów. Nakrywamy pozostałą częścią masy, wyrównujemy powierzchnię babki. Ciasto pieczemy w 175°C przez 40-45 minut, gotowość do wyjęcia sprawdzamy patyczkiem pamiętając, że poniżej pewnego poziomu znajduje się wilgotne nadzienie. Przed wyjęciem z formy odstawiamy babkę na 10 minut do przestygnięcia.

12.212.3

12.4

Karmel:

✔ 200g drobnego cukru
✔ 300ml śmietanki kremówki 36%
✔ nasionka z jednej laski wanilii
✔ 1/4 łyżeczki soli
✔ 1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii

Laskę wanilii rozcinamy wzdłuż, usuwamy z niej dokładnie nasionka i wrzucamy je do miseczki ze śmietanką. Do rondelka wsypujemy drobny cukier i wyrównujemy jego poziom, tak żeby mógł równomiernie topić się gdy będziemy podgrzewać go na średnim ogniu. Kiedy tylko cukier zacznie zmieniać konsystencję, powoli mieszamy go by się nie przypalił. Jeśli zacznie brązowieć, szybko zmniejszamy płomień, natomiast jeśli topi się zbyt wolno, mieszamy go jeszcze rzadziej pilnując, żeby zbyt mocno nie ściemniał. Kiedy osiągnie bursztynowy kolor i w pełni płynną konsystencję, koniecznie przywdziewamy rękawice kuchenne i zachowując bezpieczną odległość dodajemy do niego ostrożnie połowę śmietanki, zaczynając szybko mieszać. Może zajść gwałtowna reakcja, a część cukru w kontakcie z płynem zastygnie. Dodajemy resztę śmietanki, ekstrakt i szczyptę soli, znów wstawiamy rondelek nad średni płomień i powoli mieszamy do ponownego roztopienia cukru.

12.512.6

12.9

Z podanego przepisu wyjdzie średni słoiczek karmelu, można go przechowywać w lodówce przez miesiąc, a nadaje się on praktycznie do wszystkiego co słodkie – lodów, tostów, naleśników, ciast, a szczególnie smaczny jest odrobinę podgrzany :) Pozostałe po usunięciu nasionek części laski wanilii można przełożyć do słoiczka z cukrem do wypieków.

12.13

12.12

12.1012.14

Smacznego!

12.8

Pin on Pinterest11Share on Facebook4Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0