Dżem agrestowy w mini tartaletkach

23.8

Pamiętacie jeszcze smak agrestu? Nie wiem czy to tylko moje wrażenie, ale wydaje mi się, że po ten owoc sięgają już raczej nieliczni. Sama nie jadłam go chyba od dobrych 10 lat, kiedy to z naszego przydomowego ogrodu wywiało dwa kolczaste krzaczki. To takie delikatne określenie na działalność fachowców, którzy z lekko bałaganiarskiego ogródka (tu drzewo, tam krzaczek, ale za to jak cudnie w podstawówce jeździło się slalomem na rowerze! szczególnie jak walkman odpinał się od spodni i frunął ku ziemi wypluwając kasetę Nine Inch Nails prosto pod koła ;) ) zrobili podczas remontu domu krajobraz księżycowy usiany fragmentami styropianu i puszkami po konserwach. Ostatnio jednak coś mnie naszło i kupiłam cały kilogram. Jedzony prosto z pudełeczka agrest trochę sponiewierał kwaskowatością moje kubki smakowe, ale lądując w dżemie ładnie ułożył się ze słodyczą cukru.

23.1

Część dżemu powędrowała do słoiczka, część do maleńkich tartaletek przygotowywanych w formie do babeczek. Wybaczcie bałaganiarską kratkę – robiłam je w największe upały, kiedy ciasto po prostu wypływało z rąk. Mimo to myślę, że są całkiem urocze – takie rustykalne i na luzie, w sam raz na moment, kiedy macie chętkę na coś słodkiego a zarazem mocno orzeźwiającego i chce Wam się podejść do piekarnika. To co, zaczynamy?

23.10

Dżem agrestowy:

✔ 500g agrestu
✔ 2 łyżki wody
✔ 130g cukru
✔ 1 łyżka soku z cytryny
✔ 5 owoców kardamonu

Agrest obieramy z ogonków i szypułek. Kardamon otwieramy, ziarenka rozdrabniamy w moździerzu. Wrzucamy agrest do rondelka podlewając go niewielką ilością wody. Gotujemy aż owoce zaczną pękać, nadal podgrzewając rozdrabniamy je blenderem. Zasypujemy cukrem, dodajemy sok z cytryny i zmielony kardamon, gotujemy około 10 minut do wyraźnego zgęstnienia. Gotowy dżem konieczne trzeba przetrzeć przez sito, by pozbyć się sporej ilości pestek z agrestu.

23.4

Tartaletki (12 sztuk):

✔ 250g mąki pszennej
✔ 125g masła w temperaturze pokojowej, pokrojonego w kostkę
✔ 2 szczypty soli
✔ 5g drobnego cukru
✔ 1 jajko
✔ 40ml zimnej wody

Z mąki usypujemy kopczyk, w wyżłobionym na środku zagłębieniu umieszczamy masło, sól, cukier, wbijamy jajko. Zagniatamy ciasto dodając pod koniec wodę. Gdy będzie już gładkie, formujemy z niego kulę, zawijamy w folię spożywczą i spłaszczamy, by równomiernie się chłodziło. Można je przygotować także w malakserze, również dodając wodę na samym końcu. Powinno trafić do lodówki na przynajmniej 20 minut.

23.5

Formę do babeczek smarujemy masłem, z papieru do pieczenia wycinamy długie paseczki – pomogą w wydostaniu gotowych tartaletek z formy. Piekarnik nagrzewamy do 180°C.

Stolnicę oprószamy lekko mąką, schłodzone ciasto nakrywamy nowym arkuszem folii spożywczej i wałkujemy na grubość około 2 milimetrów. Małą miseczką lub słoikiem wycinamy 12 okręgów o średnicy około 10 centymetrów, z pozostałego ciasta przygotowujemy paseczki do ułożenia kratki na ciasteczkach, bądź mniejsze okręgi z dodatkowo wyciętym na środku wzorkiem.

W każdym gnieździe formy umieszczamy paseczek papieru, ostrożnie opuszczamy krążek ciasta i dociskamy do ścianek blaszki, do około 2/3 wysokości zagłębienia. Nakładamy łyżeczkę dżemu, na wierzchu układamy kratkę lub zakrywamy tartaletkę mniejszym okręgiem z wzorkiem. Brzegi sklejamy dociskając je do siebie widelcem. Tartaletki powinny spędzić w piekarniku 30-35 minut. Jeśli dżem jest dla Was nieco zbyt kwaśny, wierzch tartaletek przed pieczeniem można lekko oprószyć cukrem.

23.723.3

23.6

23.223.9

Smacznego!

Tartaletki rabarbarowe pod truskawkową rozetką

21.6

Święto lasu, druga notka w ciągu czterech dni! Niestety nie mogę obiecać, że tak będzie już zawsze, choć liczba folderów z czekającymi na przebiórkę „nazaśkami” rośnie i rośnie, więc wrzucać zdecydowanie mam co… Damy raaadę. Dziś – na szybkości. Mam nadzieję, że można jeszcze u Was znaleźć ładny rabarbar, w mojej lodówce mieszka jeszcze kilka pokaźnych łodyżek i zastanawiam się, czy póki wyglądają apetycznie i zachęcająco robić z nich tartę, której w ten weekend żadną siłą nie zdążę sfotografować a mam na nią fajny pomysł, czy może kroić, mrozić i trzymać na czarną godzinę? Tak czy owak w Krakowie panowanie sezonowych smakołyków trwa w najlepsze i mam nadzieję, że taka sytuacja jeszcze trochę się utrzyma. Ba, ponoć ten rok jest tak pokręcony, że mamy drugi wysyp truskawek :) Nie mam nic przeciwko. Wręcz żądam oficjalnie pięknego lata do końca listopada. Siedem (!) miesięcy zimy za nami, ja bynajmniej nie tęsknię i tym razem bez wysiłku uciszam tę część mnie, która kocha śnieg, sanki i nie może zasnąć w noc grasowania Świętego Mikołaja po pozamykanych mieszkaniach (w sumie to bardziej straszne niż magiczne…).

Ale do rzeczy (powinnam sobie to hasło wytatuować na czole; zamiast to ciągle powtarzać znacząco pokazywałabym palcem gdzie trzeba, a na skroniach miałabym kolejno „omatko” i „masakra” ;) ), tartaletki. Żadna filozofia, a jaka miła przegryzka. Chociaż przepraszam, filozofia jest! Rabarbarowy curd. Na chłopski rozum, coby w żadną stronę nie przegiąć i nie wywołać katastrofy, wzięłam na warsztat przepis użyty już przy orzeźwiających tartaletkach. Cytryna czy rabarbar, oj tam, oj tam, nic się nie stanie jak się podmieni. Wyszło? Wyszło! Ale kolor… Boże! Zaraz zobaczycie na zdjęciach jaką piękną barwę miał sok przygotowany do curdu. Powoli dolewając go do jajek patrzyłam, jak z intensywnego różu zostaje róż majtkowy, róż ledwozauważalny, aż w końcu objawia się… beż. Przetarłam oczy, zakwiliłam, stwierdziłam że grunt że jadalne i dokończyłam deser. Po czym wpadłam w depresję oglądając w sieci, jak innym dziewczynom powychodził rabarbarowy curd w barwach bojowych Hello Kitty. Już pomijam fakt, że gwoździem do trumny stała się świadomość nieosiągalności różowego rabarbaru. Życie… :) Grunt to efektowna dekoracja i co za tym idzie zadowalający rezultat końcowy.

21.3

Spody na 8 tartaletek:

✔ 250g mąki pszennej
✔ 100g zimnego masła w kawałeczkach
✔ 100g cukru pudru
✔ 2 jajka w temperaturze pokojowej
✔ szczypta soli

W stożku uformowanym z przesianej mąki robimy zagłębienie na pokrojone w małą kostkę masło, cukier puder i sól. Delikatnie rozcieramy składniki starając się nie rozgrzać za bardzo masła dłońmi. Po chwili wbijamy jajka i szybko wyrabiamy ciasto, tę samą czynność możemy wykonać z pomocą malaksera. Gotową masę formujemy w kulę, lekko spłaszczamy i zawijamy w folię spożywczą. Ciasto powinno chłodzić się w lodówce przez co najmniej godzinę.

Po upływie tego czasu wałkujemy je podsypując lekko stolnicę mąką. Nasmarowane masłem foremki o średnicy około 11 centymetrów wykładamy warstwą ciasta, dociskamy dokładnie do brzegów i obcinamy nadmiar obracając wałkiem wzdłuż krawędzi foremek. Kilkakrotnie nakłuwamy dna widelcem. Spody tartaletek powinny się piec w 180°C przez około 15-20 minut. Przed nałożeniem kremu muszą ostygnąć.

21.121.2

Curd rabarbarowy:

✔ 1/2 laski wanilii
✔ 200g rabarbaru
✔ 5 truskawek
✔ 75ml wody
✔ 100g cukru
✔ 3 jajka
✔ 1 łyżka skrobi kukurydzianej
✔ 100g zimnego masła w kawałeczkach

Połowę laski wanilii rozcinamy wzdłuż, nożem usuwamy ziarenka. Umyte rabarbar i truskawki kroimy na małe kawałki i zasypujemy połową przygotowanej porcji cukru, dodajemy ziarenka i skórkę wanilii. Całość dusimy na średnim ogniu przez 10 minut. Powstały sok przecedzamy i odstawiamy to ostygnięcia. Powinniśmy otrzymać około 120ml kompotu – tyle potrzeba do przygotowania kremu.

Jajka wbijamy do rondelka, trzepaczką mieszamy żółtka z białkami. Dodajemy sok rabarbarowo-truskawkowy i pozostałą część cukru. Całość podgrzewamy regularnie mieszając, by jajka się nie ścięły. Dodajemy skrobię i pokrojone masło, nie przerywamy mieszania. Kiedy składniki się połączą, odstawiamy krem do ostudzenia i stężenia. W razie potrzeby można przecedzić go przez sito. Na każdą tartaletkę wykładamy do dwóch łyżek kremu.

21.7

Dekoracja:

✔ 25 truskawek
✔ listki mięty

Truskawki kroimy w cienkie plasterki. Układamy je w okręgi, kierując stożki truskawek do zewnątrz tartaletki. Zaczynamy od skrajnej części ciastka. Truskawki mają zupełnie zasłonić krem i stworzyć apetyczną rozetkę :)

21.521.4

Smacznego!

ZaWECKowany dżemik truskawkowy z tymiankiem

20.1

Witajcie! Sezon na truskawki dobiega końca, a ja nie zdążyłam jeszcze nacieszyć się ich smakiem. Nie wiem jak Wam, ale mi ten rok ucieka z każdym miesiącem coraz szybciej – dopiero co wróciliśmy z wakacji, a już wydaje się, że na plażach Sardynii wylegiwaliśmy się w poprzednim życiu. Przed wyjazdem ostateczna ostateczność w postaci  antybiotyku, po wyjeździe znów deszcze niespokojne (takiej ściany wody jak w ciągu ostatniego tygodnia chyba nigdy nie widziałam, a już na pewno nie pamiętam ratowania donicy z pelargoniami przed upadkiem z parapetu z… przemoczenia!) i kolejne choróbsko na tapecie. Kompletnie nie czuję smaku! Porcja truskawek, która miała zostać zapieczona pod kruszonką nadal czeka na chętnego głodomora. Nawet pomidorówka Mamy pod nieobecność Rodziców spędziła w lodówce nieprzyzwoitą ilość czasu. Całe szczęście po wygrzaniu się w południowym słońcu miałam kilka lepszych dni i właśnie wtedy udało mi się przygotować małą porcję dżemu truskawkowego.

20.220.7

Od dłuższego czasu chodzą za mną ziołowe połączenia. Tym razem padło na tymianek, który podczas krótkiej podróży na trasie sklep-dom zdążył odświeżyć wnętrze poczciwego Miecia (dla niewtajemniczonych: Matiz to Mieczysław, a co! – zacne autko zasługuje na poważne imię), zdominować całkiem niezłe perfumy i narobić smaka na planowany dżemik. Trochę teraz żałuję, że dość ostrożnie się z nim obeszłam. Zawsze podaję Wam przepisy zgodne z tym, co widać na zdjęciach, pozostaje mi więc tylko zachęcić Was do bardziej hojnego rozdysponowania aromatycznych listków :) Gdybyście się zastanawiali, czy czegoś tu przypadkiem jeszcze nie brakuje – nie, nie używałam pektyny, ani żadnych środków żelujących. Co prawda truskawki należą do grupy owoców najuboższych w pektynę, ale z niewielkim dodatkiem soku z cytryny dżem osiągnął naprawdę dobrą konsystencję, na pewno nie ucieknie Wam z grzanek i rozkosznie oblepi kubki smakowe! ;)

20.8

Pamiętajcie, by odpowiednio przygotować słoiczki, w których chcecie przechowywać dżem. Powinny być dokładnie umyte i wyparzone. Jeśli tak jak ja buszując po Pintereście rozkochaliście się w naczynkach z grubego, zielonkawego szkła (wystąpiły już tu i tu) – mówiąc krótko będziecie używać WECKów (pod linkiem znajdziecie szczegółowy poradnik), oszczędźcie kąpieli we wrzątku gumowym uszczelkom. Te powinny zostać opłukane w zimnej wodzie.

Składniki na 2 słoiczki (290ml i 160ml):

✔ 600g słodkich truskawek
✔ 3 łyżeczki listków tymianku (z górką)
✔ 100g cukru trzcinowego
✔ 1 łyżka soku z cytryny

Truskawki kroimy w słupki, wystarczy na ćwiartki. Delikatnie przeciągamy palcami wzdłuż łodyżek tymianku odrywając od gałązek listki (nie polecam wersji z łodyżkami do żucia ;)). Tak przygotowane składniki wrzucamy do garnka z grubym dnem, zasypujemy cukrem i skrapiamy sokiem z cytryny. Po 10 minutach leżakowania zaczynamy gotować dżem. Często mieszamy, by nic nie przywarło do rondelka. Po 20-30 minutach, gdy truskawki się rozpadną, sprawdzamy gęstość przeciągając po dnie łyżką lub silikonową łopatką. Jeśli dżem nie spływa od razu na miejsce, możemy zdjąć go z ognia i z ogromną satysfakcją płynącą z przygotowania szalenie skomplikowanego przepisu ;) przełożyć do słoiczków, po czym odstawić do ostygnięcia i stężenia.

20.420.3

Smacznego!

20.5

20.620.9

Niniejszy wpis zawiera lokowanie produktu.

Kremowe mango lassi

19.4

Cześć Kochani! Jeżeli już w skupieniu pochylacie się nad myszką i przygotowujecie do przewijania kilkunastu zdjęć, porzućcie nadzieję na intensywny trening ze scrollem, albowiem nie będzie ich tak dużo jak zwykle. Po prostu dzisiejszy przepis jest błyskawiczny i – co więcej – w sam raz na panujące upały! Na pewno słyszeliście hasło mango lassi, ale być może tak jak do niedawna ja, nie znaliście jego smaku. A ten, mówiąc krótko, jest boski :) Tradycyjne indyjskie lassi powstaje na bazie jogurtu i wody, ja jednak jako fanka kremowych koktajli zdecydowałam się zastąpić wodę mlekiem. Bez bicia przyznaję, że pierwotnej wersji nie próbowałam i przypominając sobie smak mlecznego napoju wiem, że raczej nie spróbuję. Jeśli macie ochotę na jeszcze gęstsze lassi, do podanych składników dodajcie banana. Nie dość, że koktajl zyska dodatkowy smaczek, będzie jeszcze bardziej sycący. Pamiętajcie tylko, by kupując mango wybierać te owoce, których skórka nie jest już zielona – takie zalegają w większości marketów, mi udało się całe szczęście trafić na apetycznie zaczerwienione egzemplarze. O wiele łatwiej poradzicie sobie z miąższem (kochacie pestki z mango równie mocno jak ja? ;) ), a i efekt będzie słodszy i smaczniejszy.

19.6

Składniki na 4 duże szklanki (ok. 1,3l):

✔ 2 dojrzałe owoce mango
✔ 450ml rzadkiego jogurtu naturalnego
✔ 250ml mleka
✔ 2 łyżki cukru trzcinowego
✔ 20 kostek lodu
✔ 4 szczypty mielonego kardamonu

Na początku najtrudniejsze, później będzie z górki :) Obieranie mango. Jest kilka sposobów, pestka owocu niestety niezależnie od metody cechuje się taką samą złośliwością i uporem. Odkrajamy grube plastry zachowując niewielką odległość od środka mango, by nie trafić na wspomnianą wąską i bardzo twardą przeszkodę. Miąższ na każdym plastrze nacinamy w kratkę tak, by nie przeciąć skórki, wywijamy plaster na drugą stronę i oddzielamy kosteczki mango od skóry. Całość ma trafić do blendera kielichowego lub innego kuchennego przydasia, w którym przygotowujecie koktajle.

Mango zalewamy jogurtem i mlekiem, dokładnie miksujemy. Przed posłodzeniem spróbujcie koktajlu, mój potrzebował dwóch łyżek cukru. Dorzucamy do blendera kostki lodu i pulsacyjnie miksujemy, by drobno je skruszyć. Przelewamy lassi do wysokich szklanek i oprószamy z wierzchu zmielonym kardamonem. Tadaaam :)

19.119.2

19.5

Smacznego!

19.3

Jogurtowo-bezowe deserki z musem z kiwi i truskawek

18.15

Witajcie :) Ja i mój Leń po długich bojach doszliśmy do kompromisu – będzie notka! Przez parę dni kapryśna panna Pogoda działała na rzecz pana Lenia, ale udało się wreszcie wyciągnąć słońce zza chmur, zakręcić podniebny prysznic i podbić temperaturę. Uff! Czyli co? Piknik chyba jak najbardziej na miejscu :) A jak piknik, to przecież powinno być lekko, łatwo, przyjemnie i tak, by nie pobrudzić sobie rączek. Krótko mówiąc dzisiejszy przepis do skomplikowanych nie należy, a do tego łatwo da się zapakować do słoiczka. Gdzie ów słoiczek powędruje – tu już miejsce na Waszą inwencję, z mojej strony mogę Wam tylko życzyć, żeby tam gdzie się wybieracie z koszykiem nie żyły zastępy mrówek gustujących w kiwi. Tudzież truskawkach. Tudzież bezach. Oj, może być ciężko, natuuura… ;) Choć patrząc na szlaki biegnące po blatach mojej kuchni dochodzę do wniosku, że natury te wyrachowane, drobne potworki wcale do szczęścia nie potrzebują…

18.17

18.1118.6

Przepołowiony, ale jednak doprawiony sokiem z cytryny (nie pomijajcie, wychodzi super!) przepis na bezy wygrzebałam u Doroty.

18.12

Bezy (25 sztuk):

✔ 2 białka
✔ szczypta soli
✔ 1 łyżeczka soku z cytryny
✔ 120g cukru pudru

Piekarnik nagrzewamy do 110°C, włączamy funkcję termoobiegu. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Białka ubijamy wraz ze szczyptą soli na sztywno, dodajemy sok z cytryny i nadal miksujemy na najwyższej mocy miksera. Stopniowo, po łyżeczce, dodajemy cukier puder nie przerywając mieszania. Kiedy masa stanie się bardzo gęsta i sztywna, przekładamy ją do rękawa cukierniczego i wyciskamy na papier zachowując niewielkie dostępy.

Bezy będą piekły się przez godzinę, studzimy je w piekarniku przy lekko uchylonych drzwiczkach. Z zewnątrz powinny być chrupkie, w środku lekko ciągnące – ogromny plus, bo podczas wkruszania do deserków środek będzie sobie można ukradkiem zjeść ;) Ale ćśśś

18.118.2

Deserki (4 porcje w naczynkach o pojemności 300ml):

✔ 80g ciasteczek zbożowych lub maślanych
✔ 650g jogurtu greckiego
✔ 200g truskawek
✔ 4 owoce kiwi
✔ 2 łyżki cukru trzcinowego
✔ 2 łyżki soku z limonki

Ciasteczka drobno kruszymy, powstały piasek dzielimy równo między słoiczki, dociskamy do dna wąską szklanką. Swoje deserki robiłam z ciastkami zbożowymi, możecie równie dobrze użyć delikatniejszych, maślanych ciasteczek.

18.3

18.418.7

W osobnych miskach rozdrabniamy blenderem kiwi i truskawki, do każdej porcji owoców dodajemy po łyżce cukru i soku z limonki.

18.818.9

18.5

Do każdego słoiczka nakładamy kolejno: trzy łyżki jogurtu, rozkruszoną bezę, mus z kiwi, ponownie trzy łyżki jogurtu z rozkruszoną bezą, mus truskawkowy, jeszcze raz jogurt i dwie rozkruszone bezy. Każdą porcję dekorujemy całą bezą.

18.10

Słoiczki zakręcamy, chowamy do koszyka i wyruszamy hen, hen, z kocykiem i dobrą książką pod pachą. Rany, jakie to było męczące… ;)

18.16

18.13

18.14

Smacznego!