Bułeczki cynamonowe z rabarbarem i lukrem z melisy

Witajcie! Sto lat mnie tu nie było; mam nadzieję, że jeszcze ktoś tu zagląda ;) Żyję w kompletnym zagięciu czasoprzestrzeni – od listopada jestem tak zagrzebana w pracy, że już nie pamiętam jak wygląda wolny dzień. Weekend? Nie ma! Święto? Nie ma! Przerwa? Była czterodniowa, w lutym, a mój przemęczony organizm postanowił uczcić ją totalnym odpuszczeniem trybu Robocopa, a co za tym idzie bardzo wysoką gorączką zmuszającą do półprzytomnych seansów Serii niefortunnych zdarzeń odbywanych w pozycji horyzontalnej z nieodzownym towarzystwem kocyka i rozpuszczalnych specyfików w proszku. Kiedy trzeba było wrócić do zleceń objawy przeszły jak ręką odjął… nie chcę nawet myśleć, co to oznacza, bo tęsknię za wakacjami jak za powietrzem, a do września na pewno nie opuszczę kuchni. Gdzie to wszystko się podziewa? Ha! W portfolio! :)

Tak, w końcu udało mi się (z nieocenioną pomocą Lubego i programistycznym wsparciem Drugiej Połówki Ani z Grochem o garnek) postawić porządną stronę, na której wygodnie można obejrzeć moje prace. Początkowo ten blog miał spełniać właśnie taką rolę, ale zakładając go byłam przekonana, że nikt tu nie zajrzy, jeśli nie dodam treści. Może miałam rację, a może nie, ale ów dylemat chyba przyniósł całkiem niezłe efekty skoro skończyłam z dwiema stronami pod opieką ;)

Na blogu nie mogłam pokazać Wam zawartości książek, nad którymi pracowałam. Uzupełniałam jedynie prawą kolumienkę (pssst, tytuły linkują do projektów ze zdjęciami) z okładkami publikacji. Dzięki portfolio możecie przekartkować te, które znalazły się już na papierze! Tak, tak, będą kolejne! Półtorej z nadchodzących za mną, dwie i pół do zrobienia… a w międzyczasie robią się tutoriale video i kilka innych zleceń dla świata wirtualnego, między innym dla Ani. Dzieje się! Zapraszam Was zatem serdecznie na AGNIESZKAPIATKOWSKA.COM, moje portfoliowe oczko w głowie i dumę :) Mam wielką nadzieję, że Wam się spodoba :)

A teraz do rzeczy. W końcu jesteśmy tu, żeby zjeść coś dobrego :) Hasło bułeczka cynamonowa chyba u każdego wywołuje skojarzenie z pysznym, drożdżowym zawijańcem, często na bogato oblanym lukrem. Nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie dorzuciła! Mamy zatem rabarbar i drobno siekaną melisę, która dodała lekko cytrynowego, orzeźwiającego posmaku. Rabarbar możecie podmienić na truskawki, ale biorąc pod uwagę, że obie pyszności dzielą ten sam sezon, można zrobić dwie wersje… no bo kto nam zabroni? Trener? Dać mu jedną! ;)

Ciasto na bułeczki (6 szt.):

✔ 15g świeżych drożdży
✔ 40g cukru trzcinowego
✔ 300g mąki pszennej
✔ 125ml ciepłego mleka
✔ 50g roztopionego masła
✔ 1 jajko

Przygotowujemy zaczyn. Rozkruszone drożdże zasypujemy cukrem i dwiema łyżkami mąki z odmierzonej do przepisu porcji. Z przygotowanego mleka odlewamy trzy łyżki, dodajemy do drożdży. Delikatnie mieszamy i odstawiamy na 15 minut pod przykryciem w ciepłe miejsce. Mieszanka powinna lekko zwiększyć objętość, a na jej powierzchni powinny pojawić się bąbelki.

Do zaczynu dodajemy resztę mąki i mleka, a także płynne masło oraz jajko. Ciasto wyrabiamy około 10 minut, aż zacznie odklejać się od ścianek misy. Ponownie nakrywamy szmatką, odstawiamy w ciepłe miejsce – tym razem na godzinę.

Nadzienie:

✔ 2 duże łodygi rabarbaru
✔ 1/2 łyżeczki cynamonu
✔ 65g cukru trzcinowego
✔ 30g roztopionego masła

W czasie gdy ciasto wyrasta przygotowujemy nadzienie. Łodygi rabarbaru obieramy, kroimy na centymetrowe kawałki. Wrzucamy do garnka o grubym dnie, zasypujemy cynamonem i połową przygotowanej do nadzienia porcji cukru. Podgrzewamy na średnim ogniu aż cukier się rozpuści, a rabarbar puści sok i zmięknie. Odstawiamy do ostudzenia.

Piekarnik nagrzewamy do 190°C.

Wyrośnięte ciasto wałkujemy w prostokąt. Smarujemy połową przygotowanego masła, oprószamy pozostałym cukrem. Wykładamy nadzienie rabarbarowe. Zwijamy ciasto w roladę i kroimy na 6 równych krążków, które układamy w nasmarowanej masłem formie do muffinek. Z wierzchu ponownie smarujemy roztopionym masłem. Pieczemy około 20-25 minut.

Lukier:

✔ 65g cukru pudru
✔ 4 łyżeczki soku z cytryny
✔ garść liści melisy

Cukier puder ucieramy z sokiem z cytryny – powinien mieć lejącą konsystencję. Listki melisy drobno siekamy, mieszamy z lukrem. Polewamy nim jeszcze ciepłe bułeczki.

Smacznego!

Pin on Pinterest10Share on Facebook31Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Rabarbarowy słodziak, czyli tarta bez pieczenia

45.11

Ale wpadka! Przez ostatni tydzień dwa razy zdarzyło mi się zostać słomianą wdową i w każdy samotny wieczór zastanawiałam się co jeszcze przeczytać, co obejrzeć, co zrobić żeby tak potwornie nie nudzić się bez Lubego. Coś mi świtało o zaległym przepisie jeszcze z chłodniejszych dni, ale na śmierć wyleciała mi z głowy ta tarta! A zatem nadrabiam rzutem na taśmę, albowiem skoro świt pakuję się do auta i mknę do Berlina pierwszy – ale nie ostatni – raz w tym roku zobaczyć Nine Inch Nails (o Boże, o Boże!). Wszyscy, którzy mają mnie w znajomych na facebooku, już pewnie mają absolutnie dość tego tematu, ale cóż – mnie zawsze dopadają potężne reisefieber i koncertfieber ;) Gorzej, że już zaczynam odczuwać post concert depression syndrome, ale raczej w łagodnej formie, bo za niecały miesiąc wykorzystam kolejne dwa bilety. Ha! Trzymajcie kciuki żebym dobiła barierek, koncert bez zakleszczenia się wokół żelastwa i miliona siniaków na żebrach to koncert stracony ;)

45.10

A bardziej w temacie: podrzucam bardzo szybką i bardzo słodką tartę bez pieczenia. Trochę ciastek, czekolady, krem a’la tiramisu i gotowe! Śmiem powiedzieć, że mniej przy niej pracy niż zmywania ;) Ale kto powiedział że gary musi ogarniać ten, kto je pobrudził…?

45.245.7

45.1

Ciasteczkowy spód:

✔ 290g ciasteczek Oreo
✔ 50g pokruszonej mlecznej czekolady
✔ 50g miękkiego masła + odrobina do posmarowania formy

Formę do tarty o wymiarach 36×13 centymetrów lub około 25 centymetrów smarujemy masłem. Powinna mieć wyjmowane dno – inaczej nie ma szans na wydostanie ciasta w jednym kawałku.

Wszystkie składniki mielimy w malakserze na mokry piasek. Wylepiamy nim mocno dno i boki formy, odstawiamy do lodówki.

45.4

Krem:

✔ 1 jajko
✔ 1 żółtko
✔ 50g drobnego cukru
✔ 250g serka mascarpone

Jajka dokładnie szorujemy, wyparzamy w szklance z wrzątkiem przez 10 sekund. W kąpieli wodnej (czyli w żaroodpornym naczyniu ustawionym nad gotującą się wodą tak, by jego dno nie dotykało wrzątku) ubijamy dwa żółtka i białko z cukrem. Gdy cukier się rozpuści, zdejmujemy miskę znad kąpieli i nadal miksujemy aż naczynie ostygnie, a masa stanie się bardzo gęsta.

Serek mascarpone krótko ubijamy, dodajemy do niego ostudzoną masę jajeczną i dokładnie mieszamy. Krem wykładamy równą warstwą na tartę, odstawiamy do lodówki.

45.5

Rabarbar na słodko:

✔ 50g drobnego cukru
✔ 2 łyżki wody
✔ 400g rabarbaru

Łodygi rabarbaru kroimy na długość odrobinę mniejszą od szerokości blaszki. Na dużej patelni roztapiamy cukier skropiony wodą, układamy w nim fragmenty rabarbaru i podgrzewamy na małym ogniu aż zmiękną, w międzyczasie obracając je ostrożnie na drugą stronę. Ostudzony rabarbar układamy na tarcie tak, by całkowicie zakrył krem.

45.645.8

45.9

Ja swojego nie obierałam, żeby zachować piękny kolor :) Przy jedzeniu w niczym to nie przeszkadzało – rabarbar sam w sobie trochę walczy z widelczykiem, skórka to mały pikuś ;)

45.3

Smacznego!

Pin on Pinterest705Share on Facebook15Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Sorbet rabarbarowo-truskawkowy

44.1

Witajcie! Dzisiaj będzie trochę nietypowo. Kolejny sorbet (mam wrażenie, że przez lodowatą majówkę popełniłam pewien falstart, ale sorbet można zajadać też pod kocem przy kaloryferze, prawda?), tym razem w wersji fit specjalnie dla portalu Hello zdrowie! Jeśli jesteście głodni wskazówek jak wieść wolne od dolegliwości i aktywne życie, właśnie zdobyliście kolejny link do kolekcji ulubionych :)

Miałam przyjemność popełnić przepis i kilka zdjęć w ramach serii o produktach sezonowych. Padło na rabarbar, który niedługo ponownie zagości na blogu.

A tymczasem, borem, lasem, zapraszam Was do obejrzenia mojego wpisu o TUTAJ!

Serdeczności! :)

Pin on Pinterest4.2kShare on Facebook24Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Tartaletki rabarbarowe pod truskawkową rozetką

21.6

Święto lasu, druga notka w ciągu czterech dni! Niestety nie mogę obiecać, że tak będzie już zawsze, choć liczba folderów z czekającymi na przebiórkę „nazaśkami” rośnie i rośnie, więc wrzucać zdecydowanie mam co… Damy raaadę. Dziś jak to mówi mój Luby – na szybkości. Mam nadzieję, że można jeszcze u Was znaleźć ładny rabarbar, w mojej lodówce mieszka jeszcze kilka pokaźnych łodyżek i zastanawiam się, czy póki wyglądają apetycznie i zachęcająco robić z nich tartę, której w ten weekend żadną siłą nie zdążę sfotografować a mam na nią fajny pomysł, czy może kroić, mrozić i trzymać na czarną godzinę? Tak czy owak w Krakowie panowanie sezonowych smakołyków trwa w najlepsze i mam nadzieję, że taka sytuacja jeszcze trochę się utrzyma. Ba, ponoć ten rok jest tak pokręcony, że mamy drugi wysyp truskawek :) Nie mam nic przeciwko. Wręcz żądam oficjalnie pięknego lata do końca listopada. Siedem (!) miesięcy zimy za nami, ja bynajmniej nie tęsknię i tym razem bez wysiłku uciszam tę część mnie, która kocha śnieg, sanki i nie może zasnąć w noc grasowania Świętego Mikołaja po pozamykanych mieszkaniach (w sumie to bardziej straszne niż magiczne…).

Ale do rzeczy (powinnam sobie to hasło wytatuować na czole; zamiast to ciągle powtarzać znacząco pokazywałabym palcem gdzie trzeba, a na skroniach miałabym kolejno „omatko” i „masakra” ;) ), tartaletki. Żadna filozofia, a jaka miła przegryzka. Chociaż przepraszam, filozofia jest! Rabarbarowy curd. Na chłopski rozum, coby w żadną stronę nie przegiąć i nie wywołać katastrofy, wzięłam na warsztat przepis użyty już przy orzeźwiających tartaletkach. Cytryna czy rabarbar, oj tam, oj tam, nic się nie stanie jak się podmieni. Wyszło? Wyszło! Ale kolor… Boże! Zaraz zobaczycie na zdjęciach jaką piękną barwę miał sok przygotowany do curdu. Powoli dolewając go do jajek patrzyłam, jak z intensywnego różu zostaje róż majtkowy, róż ledwozauważalny, aż w końcu objawia się… beż. Przetarłam oczy, zakwiliłam, stwierdziłam że grunt że jadalne i dokończyłam deser. Po czym wpadłam w depresję oglądając w sieci, jak innym dziewczynom powychodził rabarbarowy curd w barwach bojowych Hello Kitty. Już pomijam fakt, że gwoździem do trumny stała się świadomość nieosiągalności różowego rabarbaru. Życie… :) Grunt to efektowna dekoracja i co za tym idzie zadowalający rezultat końcowy.

21.3

Spody na 8 tartaletek:

✔ 250g mąki pszennej
✔ 100g zimnego masła w kawałeczkach
✔ 100g cukru pudru
✔ 2 jajka w temperaturze pokojowej
✔ szczypta soli

W stożku uformowanym z przesianej mąki robimy zagłębienie na pokrojone w małą kostkę masło, cukier puder i sól. Delikatnie rozcieramy składniki starając się nie rozgrzać za bardzo masła dłońmi. Po chwili wbijamy jajka i szybko wyrabiamy ciasto, tę samą czynność możemy wykonać z pomocą malaksera. Gotową masę formujemy w kulę, lekko spłaszczamy i zawijamy w folię spożywczą. Ciasto powinno chłodzić się w lodówce przez co najmniej godzinę.

Po upływie tego czasu wałkujemy je podsypując lekko stolnicę mąką. Nasmarowane masłem foremki o średnicy około 11 centymetrów wykładamy warstwą ciasta, dociskamy dokładnie do brzegów i obcinamy nadmiar obracając wałkiem wzdłuż krawędzi foremek. Kilkakrotnie nakłuwamy dna widelcem. Spody tartaletek powinny się piec w 180°C przez około 15-20 minut. Przed nałożeniem kremu muszą ostygnąć.

21.121.2

Curd rabarbarowy:

✔ 1/2 laski wanilii
✔ 200g rabarbaru
✔ 5 truskawek
✔ 75ml wody
✔ 100g cukru
✔ 3 jajka
✔ 1 łyżka skrobi kukurydzianej
✔ 100g zimnego masła w kawałeczkach

Połowę laski wanilii rozcinamy wzdłuż, nożem usuwamy ziarenka. Umyte rabarbar i truskawki kroimy na małe kawałki i zasypujemy połową przygotowanej porcji cukru, dodajemy ziarenka i skórkę wanilii. Całość dusimy na średnim ogniu przez 10 minut. Powstały sok przecedzamy i odstawiamy to ostygnięcia. Powinniśmy otrzymać około 120ml kompotu – tyle potrzeba do przygotowania kremu.

Jajka wbijamy do rondelka, trzepaczką mieszamy żółtka z białkami. Dodajemy sok rabarbarowo-truskawkowy i pozostałą część cukru. Całość podgrzewamy regularnie mieszając, by jajka się nie ścięły. Dodajemy skrobię i pokrojone masło, nie przerywamy mieszania. Kiedy składniki się połączą, odstawiamy krem do ostudzenia i stężenia. W razie potrzeby można przecedzić go przez sito. Na każdą tartaletkę wykładamy do dwóch łyżek kremu.

21.7

Dekoracja:

✔ 25 truskawek
✔ listki mięty

Truskawki kroimy w cienkie plasterki. Układamy je w okręgi, kierując stożki truskawek do zewnątrz tartaletki. Zaczynamy od skrajnej części ciastka. Truskawki mają zupełnie zasłonić krem i stworzyć apetyczną rozetkę :)

21.521.4

Smacznego!

Pin on Pinterest6Share on Facebook3Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0