Żytnie pierniczki bicolor, czyli jak dekorować bez lukru

74.3

Witajcie! Nie planowałam tej notki. Spontan to chyba najlepsza recepta na to, by w ferworze pracy cokolwiek mogło się tu pojawić. Pierniczki, które widzicie, były tematem tutorialu video dla osób, które nie lubią, lub nie mają już czasu na lepkie i misterne zabawy lukrem. A że ich wykonanie jest szybkie i dziecinnie proste, załapałam się jeszcze na resztki światła i chwyciłam za aparat! To taka niespodzianka zarówno dla Was, jak i dla mnie. A przy tym podziękowanie, bo to co się dzieje w statystykach w ostatnich dniach to czyste szaleństwo – w weekend tak zaciekle lukrowaliście, przeglądaliście przepisy na świąteczne babeczki i piernik bezglutenowy, że mój hosting nie zdzierżył i wziął się był zbuntował. Jestem w miłym szoku :) I mam cichą nadzieję, że może i te ciasteczka w nadchodzącym roku wywołają podobną rewolucję.

74.5

Bardzo chciałam zrobić sesję w ciemnych klimatach. Ostatnio mi ich nie brakuje, bo oprócz marmurkowych prac dla Ani mam w tej chwili na tapecie książkę, o której będę mogła powiedzieć Wam dopiero wiosną. Ale drewno poszło w ruch! I to nie byle jakie :) Mała uwaga – nie będzie tu reklamy, ani tzw. lokowania produktu, a szczere polecenie prosto z serducha. Blat i deseczka, które tu widzicie, wyszły spod rąk ogromnych pasjonatów i przesympatycznych ludzi, z którymi od pierwszego spotkania mogę paplać godzinami. Marlena i Dominik tworzą rzeczy absolutnie przepiękne, wykonane z niebywałą dbałością o jakość i szczegóły. Mam to szczęście, że mieszkają w Krakowie i zasilają ostatnio moje studio swoimi cudnymi wyrobami :) Wiecie, jak fotograf może się cieszyć z kawałka dobrego drewna? Hmm, nawet nie wiem do czego to porównać, bo takiej radochy nie miałam nawet z najfajniejszych butów treningowych (kto by tam szpilki…). Rzućcie okiem na pozostałe cuda, które pokazują na swojej stronie i facebooku NORdsgn.

74.7

74.8

Pierniczki (u mnie ok. 24 szt., różnej wielkości):

✔ 500g jasnej mąki żytniej (typ 720)
✔ 80g cukru pudru
✔ 100g miękkiego masła
✔ 200g dobrej jakości miodu*
✔ 1 jajko
✔ 3 łyżki przyprawy piernikowej
✔ 1 łyżeczka sody oczyszczonej
✔ 1 łyżeczka proszku do pieczenia
✔ czerwony barwnik spożywczy

Wszystkie składniki z wyjątkiem czerwonego barwnika zagniatamy na jednolite ciasto. Można to zrobić ręcznie (masa będzie bardziej elastyczna niż klejąca) lub z pomocą robota kuchennego. Gotowe formujemy w kulę, zawijamy w folię spożywczą, spłaszczamy i chowamy do lodówki na 30 minut. Chłodne ciasto dzielimy na dwie równe części, jedną z nich zagniatamy z barwnikiem. Najlepiej dodawać go stopniowo, bo w nadmiarze podczas pieczenia może nabrać koloru sugerującego przypalenie ;)

Obie porcje ciasta wałkujemy na oprószonej mąką stolnicy na grubość około 3-4 milimetrów. Grubsze pierniczki dłużej pozostaną miękkie, cieńsze będą mogły potrzebować zmiękczania przed Świętami. Wystarczy włożyć je do puszki wraz z ćwiartką jabłka.

Z obu mas wycinamy dokładnie te same kształty, w ich środkach mniejszymi foremkami wykrawamy kolejne ciasteczka. Podmieniamy wnętrza tak, by każde większe ciacho miało w sobie ciasteczko innego koloru. Lekko przyklepujemy krawędzie, by puzzle się skleiły. Przekładamy pierniczki na blaszkę wyłożoną pergaminem, wkładamy do lodówki na około 10 minut – chłodne lepiej utrzymają kształt podczas pieczenia.

Pierniczki pieczemy przez 7 minut w temperaturze 180°C. Przy wyjmowaniu z piekarnika powinny jeszcze lekko uginać się pod naciskiem palca.

* dobry miód ulega krystalizacji; by ułatwić sobie pracę, można go rozpuścić wstawiając słoik do gorącej wody

74.174.4

74.6

74.2

Smacznego!

74.9

Pin on Pinterest19Share on Facebook12Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Makowiec z domową masą – bez glutenu, bez cukru

67.1

Tym razem ekipa Hellozdrowie postawiła przede mną dwa świąteczne zadania specjalne. Efekty pierwszego z nich widzicie powyżej – to makowiec na delikatnym biszkopcie, w którym nie znajdziecie glutenu, z masą, do której posłodzenia użyłam… daktyli. Zapomnijcie o mieszankach z puszek, ta w zupełności Wam wystarczy!

Przepis znajdziecie TUTAJ.

Smacznego!

Pin on Pinterest9Share on Facebook0Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Świąteczny piernik – bez glutenu, bez cukru!

53.1

Ciasto, które nie siada ani na sumieniu, ani nie gnieździ się w biodrach :) Jestem z niego strasznie dumna – wbrew powszechnemu przekonaniu nie piekę codziennie, więc raz na jeden czy dwa tygodnie wyjmuję z szafki mąkę i cukier. Dlatego podrzucony przez Hello zdrowie temat zdrowego, dietetycznego piernika stanowił dla mnie swego rodzaju wyzwanie i podchodziłam do skomponowania przepisu jak do jeża. Ale udało się za pierwszym podejściem! Co więcej poczęstowany tata stwierdził:

„Gdybyś mi nie powiedziała, nawet bym się nie zorientował że to nie piernik.”

No jak to nie piernik, jak tak smakuje? No jak? Jeśli jesteście ciekawi co w takim cieście siedzi i jak je przygotować, zajrzyjcie koniecznie o TUTAJ! A jeśli na Wigilii zjawią się goście, radzę zrobić dwa ;)

Smacznego!

Pin on Pinterest114Share on Facebook5Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Domowa przyprawa do piernika

51.3

Witajcie! Co prawda nie planuję wysypu świątecznych przepisów (praca pali mi się w rękach, a słońce jak zwykle zamiast świecić w weekendy drażni się ze mną kiedy siedzę w biurze), ale chciałam podrzucić Wam taki mały wstępniaczek przydatny do przepisu, który niebawem się pojawi i z którego jestem bardzo dumna, będzie to bowiem piernik bez ani grama cukru, ani mąki! Pochłonęliśmy wczoraj cały, na swoją obronę dodam tylko, że Lubego i moją skromną osobę wspomogli rodzice. Było pyyyszne.

Sklepowe przyprawy w torebkach często zawierają w składzie elementy, których byśmy się w nich nie spodziewali, co więcej – które nie są w mieszance potrzebne. Oczywiście są firmy, które nie dodają do przyprawy piernikowej mąki i cukru, ale to niestety rzadkość. Czytajcie zatem etykiety, lub śmiało przygotowujcie swoje zestawy, które przydadzą Wam się do ciast, napojów, naleśników… czego tylko chcecie. U mnie słoiczki z taką zawartością bardzo szybko się opróżniają – zawsze chętniej sięga się po to, co wyszło spod naszych własnych rąk :)

51.1

Przyprawa do piernika:

✔ 50g cynamonu
✔ 10g gałki muszkatołowej
✔ 15g całych goździków
✔ 5g ziarenek kardamonu
✔ 4g pieprzu czarnego
✔ 5g suszonej kolendry
✔ 15g imbiru
✔ 4-5 całych gwiazdek anyżu

Wszystkie przyprawy umieszczamy w moździerzu, młynku do kawy lub w małym malakserze. Rozdrabniamy na proszek i przesypujemy do szczelnego pojemniczka.

51.2

Smacznego!

P.S.
Przepis wraz z towarzyszącym mu artykułem Ady z Pora coś zjeść znajdziecie również w wydanym dziś nowym, zimowym numerze Magazynu Małopolski Apetyt!

Pin on Pinterest324Share on Facebook1Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+0

Mieszadełka herbaciane z pomarańczową nutką

34.4

Święta, Święta, i po Świętach. Nie mogę uwierzyć, że od ostatniego wpisu minęło tyle czasu – strasznie ten styczeń pędzi :) Obiecuję, że po weekendzie pojawi się pyszny (naprawdę przepyszny, aż mi się chciało płakać że po Nowym Roku ostro wzięłam się za pilnowanie jadłospisu) konkret, natomiast dzisiaj mam dla Was pobożonarodzeniowego niedobitka – mieszadełka do herbaty. Pewnie kojarzycie coś podobnego z zestawów prezentowych herbatek sypanych. Nie wiem tylko czy istnieją opcje smakowe, jeśli nie to wspaniale, bo poniżej znajdziecie kolejny dowód na to, że nie ma to jak domowa produkcja smakołyków! Nie samym cukrem bowiem człowiek żyje, a i sokiem z pomarańczy, cynamonem i anyżem :)

Do wykonania mieszadełek kupiłam nieco grubsze patyczki niż te do szaszłyków – bałam się, że nie dość że trzeba by je było przycinać, miałyby po prostu zbyt małą powierzchnię do przyklejenia kryształków. Myślę że solidniejsze drewienka bez problemu znajdziecie w każdym supermarkecie. No to hop!

34.1

Syrop i mieszadełka:

✔ 50g drobnego cukru
✔ sok z połowy pomarańczy
✔ laska cynamonu
✔ gwiazdka anyżu

✔ cukier kandyz do obtaczania

Cukier równomiernie rozsypujemy na dnie rondelka. Zalewamy sokiem, dodajemy cynamon i gwiazdkę anyżu. Gotujemy na średnim ogniu co jakiś czas ściągając syrop z brzegów garnka silikonową łopatką, by się nie przypalił. Kiedy mocno się spieni, ściągamy rondelek z ognia i po chwili sprawdzamy konsystencję – powinna być bardzo gęsta. Pod żadnym pozorem nie próbujemy rozgrzanego syropu, ani nie dotykamy go palcami. Jeśli nadal jest lejący, po opadnięciu piany znów podgrzewamy miksturę. Z gotowego syropu wyławiamy przyprawy – nie będzie go wiele, więc z nimi może być trochę niewygodnie nabierać płyn na patyczek czy łyżeczkę.

Drewniany patyczek zanurzamy w syropie (lub oblewamy z łyżeczki) do poziomu, do którego chcemy by sięgały kryształki kandyzu. Wkładamy do miseczki z cukrem, dociskamy drobinki by dobrze się przykleiły. Jeśli syrop na patyczku wystygnie a nadal będą widoczne wolne miejsca, można nałożyć na nie kroplę płynu i przykleić brakujące ziarenka. Kandyz najlepiej przyczepia się, kiedy syrop nie jest już bardzo lejący (tak gorący podtapia cukier), ale nie zaczyna jeszcze mocniej zastygać.

Stygnący syrop co jakiś czas podgrzewamy krótko na małym ogniu, pilnując by nie przypalał się na brzegach garnka.

34.234.3

Smacznych herbatek!

Pin on Pinterest44Share on Facebook5Email this to someoneTweet about this on TwitterShare on Tumblr0Share on Google+1