Budyniocurd cytrynowy

16.1

Powitawszy! Jak się macie? Wiosna wreszcie rozwija skrzydła, co niezmiernie cieszy mnie i moje od pół roku wiecznie przemarznięte jestestwo. Pierwsza tarasowa sesja w tym roku już za mną, efekty w nadchodzącym tygodniu. Wszystko fruwało, spadało, psiaki szalały, parasol robił wycieczki do ogrodu sąsiadów, ale dla takiej ilości naturalnego światła było warto. A tymczasem mam dla Was cytrynowe orzeźwienie sprzed paru tygodni :) Wybaczcie poślizgi, ostatnio trochę się działo i dopiero zaczynam odsypiać i mieć jako-takie perspektywy wolnych weekendów (na wszelki wypadek muszę odpukać w niemalowane i przepuścić Bogu ducha winnego czarnego kota pod drabiną, czy jakoś tak).

16.5

16.416.6

Tym razem zdjęcia robiłam dosłownie kilkanaście minut przy okazji, w totalnej zimowej frustracji brakiem słońca, do tego wieczorową porą wymuszającą użycie lampy (jak na początku uwielbiałam fotografować z lampą studyjną, tak teraz uważam to za dopust boży, choć robiąc zdjęcia w świetle dziennym równie mocno klnę na statyw z wyrobioną stopką ;) ). Jednak jestem całkiem zadowolona i naprawdę mocno ze sobą walczyłam, żeby mimo podobieństwa nie wrzucać każdego kadru po kolei.

16.7

16.10

Nie będę Was dalej zamęczać, bo przepis totalnie zginie między akapitami – jest bardzo szybki i dziecinnie prosty, jedyny ból to konieczność odstawienia deserku do schłodzenia. Pochodzi z tej strony, zmniejszyłam tylko nieznacznie ilość skrobi – w oryginale była lekko wyczuwalna w smaku.

16.416.6

Składniki na 6 małych porcji:

✔ 150g cukru
✔ 20g skrobi kukurydzianej
✔ 590ml mleka
✔ 3 żółtka
✔ 2 łyżki startej skórki z cytryny
✔ szczypta soli
✔ 120ml soku cytrynowego
✔ 30g masła w temperaturze pokojowej

W rondelku mieszamy cukier ze skrobią. Zalewamy mlekiem, dodajemy lekko ubite żółtka, skórkę z cytryny i sól, ubijamy trzepaczką. Ciągle mieszając podgrzewamy na średnim ogniu do zgęstnienia, po zdjęciu z palnika dodajemy sok i pokrojone masło, łączymy składniki.

Gotowy deserek przecieramy przez sitko i odstawiamy do ostygnięcia w temperaturze pokojowej. Chłodzimy w lodówce przynajmniej 3 godziny, pod przykryciem. Nie opatulajcie ciasno naczynek folią spożywczą, żeby nie skończyć z budyniem zroszonym kroplami wody.

16.9

Dekoracja:

✔ 150ml śmietanki kremówki 36%
✔ 1 łyżka cukru pudru
✔ 6 malin

Bardzo zimną śmietankę (można ją wcześniej wstawić na 15 min. do zamrażalnika) ubijamy zaczynając od miksowania na niskich obrotach. Gdy śmietanka się spieni zwiększamy moc do maksimum. Dodajemy cukier puder, miksujemy. Przekładamy do rękawa cukierniczego i po kilkunastu minutach chłodzenia w lodówce wyciskamy na wierzch deserków. Dekorujemy malinami.

16.316.8

Smacznego!

16.2


Muffiny bananowe z malinami, orzechami i pyszną kruszonką

15.6

Jakiś czas temu dzięki bananowemu torcikowi z karmelem udało mi się wygrać zacnej wartości voucher na zakupy produktów Wiltona. Padło między innymi na formę do jumbo muffinów, która marzyła mi się od dłuższego czasu :) I jak to bywa z rzeczami wymarzonymi, ciągle jakoś nie składało się by wreszcie załadować ją do piekarnika. W międzyczasie chwyciłam po drugą z wygranych blaszek i po prostu zdębiałam. Wyobraźcie sobie – fantazyjna forma z gniazdami w kształcie nadgryzionych lodów na patyku, śliczne, kształtne mrożone owoce leśne, fajny pomysł na dekorację. Miksujecie przebierając kopytkami, wykładacie ciasto do formy, biegniecie w podskokach do piekarnika i nagle zonk. Ten, kto by się spodziewał, że blacha w żadnym kierunku nie zmieści się do piekarnika, może sobie dopisać 100 punktów do doświadczenia. Oniemiałam i mimo wszystko upiekłam te ciastka, ale przewieszając formę z jednego skosu na drugi co parę minut… Wyszedł zakalec, ale przynajmniej pyszny :) Sęk w tym, że żaden jasnowidz by się tam kształtu lodów nie dopatrzył.

15.9

15.515.11

Ale do rzeczy. Druga forma spisała się znakomicie. Oczywiście znowu pierwotny plan przeszedł do nazaśków, bo miała zostać ochrzczona muffinami z suszonymi pomidorami i fikuśnymi przyprawami, które również dostałam w ramach nagrody. Jestem mistrzem planowania i totalnym lamerem jeśli chodzi o wdrażanie zamierzeń w życie. Poszłam w słodkie, ale nie martwcie się, nie przeraźliwie słodkie :) Muffiny są bardzo sycące, wyraźnie czuć banany, orzechy włoskie, maliny trafiają się w ramach miłej niespodzianki – nie chciałam by zdominowały smak. Pierwszy gryz chrupie aż miło, kruszonka jest słodsza od reszty i przyjemnie przełamuje się nad mięciutkim, wilgotnym ciastem. Jeśli macie formę jumbo – jeden muffin i leżycie uchachani brzuszkiem do góry. Jeśli nie, nic nie stoi na przeszkodzie by je upiec w cupcake’owym rozmiarze, albo w formie z IKEA z której wychodzą wąskie grzybki. Ilekroć w niej piekę, zawsze pojawia się jakiś designerski element zaskoczenia ;) Ja co prawda z racji konieczności podporządkowania się światłu dziennemu jadłam je na podwieczorek, ale myślę że idealne by były na śniadanie. Pora nie przeszkodziła mi w dodaniu łyżki serka homogenizowanego z kapką dżemu malinowego – idealnie pasują :) Mam nadzieję, że będzie Wam smakowało.

15.8

Kruszonka:

✔ 45g masła w temperaturze pokojowej
✔ 40g orzechów włoskich
✔ 65g cukru trzcinowego
✔ 60g mąki pszennej

Na początku przygotowujemy kruszonkę. Orzechy drobno siekamy, wszystkie składniki mieszamy skubiąc palcami, ale nie ucierając ich dokładnie na jednolitą masę. Kruszonka nie będzie sypka, ale jeśli zbyt mocno będzie kleić się do palców można dodać odrobinę mąki. Odstawiamy ją do lodówki i bierzemy się za przygotowanie ciasta.

15.115.3

Ciasto na 6 jumbo muffinów / 12 standardowych:

✔ 2 dojrzałe banany
✔ 80g orzechów włoskich
✔ 100g malin
✔ 150g mąki pszennej + odrobina do oprószenia malin
✔ 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
✔ 1/3 łyżeczki soli
✔ 60g masła w temperaturze pokojowej
✔ 130g cukru trzcinowego
✔ 2 jajka
✔ 120ml śmietany 12%
✔ 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
✔ 50g otrąb owsianych

Banany kroimy w plasterki, w małej miseczce rozgniatamy je na purée widelcem lub tłuczkiem do ziemniaków. Orzechy drobno siekamy, maliny delikatnie obtaczamy w niewielkiej ilości mąki. W małym naczyniu mieszamy mąkę, proszek do pieczenia i sól.

W misce, która pomieści wszystkie składniki, ubijamy pokrojone w kostkę masło z cukrem. Dodajemy po jednym jajku, cały czas mieszając na średnich obrotach miksera. Dolewamy śmietanę i ekstrakt z wanilii, miksujemy. Do masy dosypujemy mieszankę mąki, proszku do pieczenia i soli, delikatnie mieszamy całość łopatką. Dodajemy purée z bananów, orzechy i otręby, po połączeniu składników wrzucamy do ciasta maliny i jeszcze raz krótko i ostrożnie mieszamy, by za mocno nie rozgnieść owoców.

Muffiny pieczemy w formie z 6 dużymi gniazdami lub 12 standardowych rozmiarów. Blaszki wykładamy papilotkami, w przypadku dużych ciastek potrzebne będą tulipany. Możecie je zrobić sami, wystarczy że z papieru do pieczenia wytniecie kwadraty o boku około 15 centymetrów i wciśniecie je szklanką do gniazda na muffinkę.

Masę nakładamy do formy, bardzo pomocna w dzieleniu ciasta na porcje jest lekko natłuszczona, duża gałkownica do lodów. Każde gniazdko formy jumbo potrzebowało dwóch machnięć gałkownicy. Wierzch każdej muffinki zakrywamy szczelnie fragmentami kruszonki. Wstawiamy do rozgrzanego do 190°C piekarnika na 30-35 minut lub 25-30 minut w przypadku małych ciastek, gotowość do wyjęcia sprawdzamy patyczkiem. Studzimy na kratce, jak najbardziej można pałaszować jeszcze ciepłe :)

15.2

15.415.7

Smacznego!

15.10


Wielkanocny torcik cytrynowo-różany

14.7

Ha!, mam dla Was przesłodkiego, cytrynowo-kwiatowego zajączka!

„Coraz bliżej Święta, coraz bliżej Święta…”

Też słysząc o Świętach automatycznie uruchamiacie w głowie melodię z dzwoneczkami, a Mikołaje zaczynają Wam migać przed oczami? Nie ma co, aura w tym roku dała nam popalić. Jedyna nadzieja w tym, że to tylko lekkie przesunięcie i do listopada będziemy biegać radośnie w sandałach, marzeeenia. Ale, ale, nie o tym. Wielkanoc. Babki duże i małe, mazurki, ale nie u mnie. Za bardzo kocham ultrasłodkie rzeczy, a jako że w tygodniu żywcem nie mam czasu na kucharzenie, w weekendy staram się nieco bardziej pokombinować i zabrudzić jak najwięcej naczyń ;) Będzie zatem torcik o wiosennym, choć kolorystycznie nieco mylącym wnętrzu, przeznaczony szczególnie dla tych, których wyposzczone i potraktowane chrzanem brzuszki łakną dawki czegoś ze skrajnie innego bieguna niż szyneczki i ćwikła. Wielkanoc to Wielkanoc, umówmy się że kalorie też mają wolne i tego się trzymajmy.

14.6

Korzystając z okazji i adekwatnego wypieku chciałabym Wam życzyć spokojnych i mimo wszystko pogodnych Świąt, smacznego jajeczka w rodzinnym gronie i świetnej zabawy przy dekorowaniu pisanek :) Odpoczywajcie, podładujcie baterie i dobrze spędźcie ten czas. Oby nikogo z koszyczkiem w ręku nie złapała śnieżyca ;) Wesołych!

14.8

W przepisie skorzystałam z tego samego biszkoptu, co przy lekkim torcie malinowym ze śmietanką i pistacjami, z racji dużo mniejszej formy zmieniłam tylko proporcje.

14.10

Biszkopt na trzy blaty:

✔ 3 jajka
✔ 70g cukru
✔ 70g mąki pszennej
✔ 25g mąki ziemniaczanej

Rozgrzewamy piekarnik do 170°C, małą tortownicę o średnicy ok. 16 centymetrów wykładamy na dnie krążkiem papieru do pieczenia – boki zostawiamy suche i niczym nie osłonięte.

Oddzielone od żółtek białka ubijamy na sztywno. Zaczynamy od średnich obrotów, po ok. 4 minutach stopniowo zwiększamy moc do maksymalnej, równocześnie dodając w małych porcjach cukier. Po 2-3 minutach piana powinna być bardzo sztywna i błyszcząca. Dodajemy po jednym żółtku nie przestając miksować. Stopniowo dosypujemy w porcjach przesiane do jednej miski obie mąki i mieszamy je z masą na niskiej mocy po kilka sekund od dodania, tylko do zlikwidowania grudek.

Masę przelewamy do tortownicy, wyrównujemy z wierzchu i wstawiamy na ok. 30 minut do piekarnika. Gotowość ciasta do wyjęcia sprawdzamy patyczkiem, jeśli wychodzi z biszkoptu suchy – przekładamy tortownicę na kratkę. Po 10 minutach kładziemy ją do góry dnem na płaskiej powierzchni wyłożonej papierem do pieczenia. Kroimy na trzy blaty dopiero po całkowitym ostygnięciu biszkoptu.

14.114.2

Syrop różany:

✔ 100ml wody
✔ 50g cukru
✔ 1 łyżka wody różanej

W rondelku zagotowujemy wodę z cukrem, trzymamy na ogniu nawet około 10 minut, do uzyskania konsystencji syropu – gęstej, ale nadal lejącej. Po zdjęciu z palnika dodajemy wodę różaną, odstawiamy do ostygnięcia.

Krem cytrynowy:

✔ 5 białek
✔ 200g cukru
✔ szczypta soli
✔ 340g masła w temperaturze pokojowej, pokrojonego w kosteczkę
✔ 4 łyżki soku z cytryny
✔ 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
✔ zielony barwnik spożywczy

✔ czekoladowe jajeczka do dekoracji

Przygotowujemy kąpiel wodną: zagotowujemy wodę, na szczycie garnka ustawiamy odporną na wysokie temperatury miskę z białkami, cukrem i solą pilnując, by dno nie dotykało gorącego płynu. Przez cały proces woda ma się lekko gotować, nie wrzeć.

Od razu zaczynamy na średniej mocy miksera ubijać białka z cukrem. Kiedy cukier całkowicie się rozpuści (nie wyczujemy go rozcierając pianę w palcach), zdejmujemy miskę znad wody i ubijamy masę na wysokich obrotach aż stanie się bardzo gęsta, a dno miski ostygnie. Zmniejszamy moc na minimalną, powoli dodajemy niewielkie ilości masła. Masa nieco się zważy, ale nie przejmujemy się tym dopóki nie wmiksujemy do niej całego masła. Dopiero wtedy możemy wrócić do wysokich obrotów, a masa zdecydowanie zgęstnieje. Na koniec dodajemy sok z cytryny i ekstrakt z wanilii.

Niewiele ponad połowę kremu przekładamy do osobnej miski. Do pozostałej masy dodajemy wykałaczką odrobinę zielonego barwnika, miksujemy.

14.12

Na tortownicy, na której będziemy podawać torcik, kładziemy pierwszy blat biszkoptu i skrapiamy go syropem różanym. Jeśli chcemy, by do pokrycia tortu nie przedostało się zabarwione na zielono przełożenie, możemy z pomocą rękawa cukierniczego obrysować blat białym kremem. Pamiętajcie tylko o tym, gdy będziecie dzielić masę – taki zabieg wymaga odłożenia większej ilości przeznaczonej do dekoracji.

Nadkładamy na biszkopt połowę zielonego kremu, zakrywamy środkowym blatem. Powtarzamy wszystkie czynności, zakrywamy wierzch trzecim biszkoptem.

14.314.4

Na wierzch tortu nakładamy sporą ilość kremu i płaską łopatką rozcieramy go na boki. Nie martwcie się na razie efektem i tym, że patera będzie póki co wyglądała jak pobojowisko, skupcie się na wypełnieniu wszystkich ubytków i zebraniu luźnych okruszków. Łopatka z zanieczyszczoną okruszkami masą nie może już trafić do miski z czystą częścią dekoracji. Ciasto będziemy pokrywać kremem nawet trzykrotnie, aż do uzyskania zadowalającego efektu. Nie warto od razu próbować idealnie wyrównywać niedoskonałości – krem dobrze zastyga i nie spływa, więc nie trzeba się spieszyć z pracą.

Na koniec dekorujemy torcik wielkanocnymi jajeczkami czekoladowymi.

14.5

Smacznego!

14.1114.9

– – –

Torcik pojawił się w kilku akcjach, w tym w kolekcji Veggieoli :)

Białe święta wielkanocne Cytrynowe wypiekiWielkanocne Smaki III


Pudding ryżowy z jabłkami w karmelu

13.14

Cześć, czołem, ja żyję! :) A tak zupełnie na serio – strasznie Was przepraszam za przestój, w fazie reanimacji bloga jestem od grudnia, ale ciągle czasu albo sił brak. Z jednej strony to dobrze, bo rozkręca się to, po co bloga w ogóle założyłam, a z drugiej… czemu doba nie ma 48 godzin? Gdzie słońce? Gdzie wiosna? Mam nadzieję, że nie macie mi za złe (ahoj! niedobitki, które jeszcze mają mnie w linkach! ;) ), ponieważ zamierzam w zupełnie przypadkowej kolejności publikować zdjęcia, które mają już swoje, ekhm, całe szczęście jeszcze nie mogę powiedzieć „lata”, oraz te aktualne, którymi zajmuję się na bieżąco. Także przez jakiś czas będzie ciut wyboiście, po ludzku mówiąc – raz zdjęcia będą lepsze, raz gorsze (gdzie słońce pytam się znów?), ale wszystkie to moje kochane, cyfrowe dzieciaczki, które chcę wypuścić w świat, a nie przetrzymać w zapomnieniu.

13.1013.11

13.413.17

Przechodząc do rzeczy :) Dzisiaj jeden z deserów, za które jestem w stanie dać się pokroić. Dotąd w stresowych momentach seriami jadałam sklepową wersję, która smakowała mi równie mocno, jak nie podobała mi się jej lista składników. Aromaty? Fuj. Konserwanty? Fuj, nie wiem czy nie bardziej. Jajka w proszku? No proooszę producenta. Chyba jednak lepiej wygospodarować niecałą godzinkę i przytulić do serducha gar obłędnie pachnącego puddingu, którego skład znamy od A-Z. A co więcej, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby kombinować z dodatkami – wariacji jest tyle, ile gustów, Waszych ulubionych owoców, czy słodkich sosów. Ja zabrałam się za wersję z jabłkami w moim ulubionym karmelu, z dodatkiem cynamonu i migdałów. Bardzo polecam pałaszowanie na ciepło, kiedy jeszcze wszystkie aromaty atakują zmysły. Na zimno też jest bardzo dobrze, tylko czy coś Wam jeszcze zostanie do chłodzenia…? ;)

13.113.3

13.12

13.213.19

Pudding na 4 porcje:

✔ 140g krótkoziarnistego ryżu arborio
✔ 500ml mleka 3,2%
✔ 60g cukru
✔ laska wanilii
✔ szczypta soli
✔ 10g masła

Wsypujemy ryż do garnka, zalewamy wodą i doprowadzamy do wrzenia. Po 5 minutach gotowania dokładnie odcedzamy, w kolejnym garnku zalewamy ryż mlekiem i podgrzewamy. Dodajemy sól i jedną łyżkę cukru – reszta będzie nam potrzebna na samym końcu, do doprawienia do smaku :) Gdy mleko się zagotuje, zmniejszamy ogień do minimum, zakładamy pokrywkę pozostawiając mały prześwit, regularnie mieszamy przez cały, ale to cały czas podgrzewania, czyli 30-35 minut. Nic nie może się przykleić, ani „zakożuszyć” ;)

Na samym początku gotowania rozcinamy wzdłuż laskę wanilii, nożem usuwamy ziarenka. Do ryżu dodajemy zarówno nasionka, jak i pozostałą skórkę. Tę drugą wyłowimy, gdy pudding będzie gotowy :)

Po około 30 minutach czułego mieszania puddingu, kiedy ryż wchłonie już praktycznie całe mleko, zdejmujemy garnek z ognia i dodajemy masło oraz część pozostałego cukru. Delikatnie mieszamy sprawdzając smak i w razie potrzeby stopniowo dosładzając pudding. Czas na dodatki.

13.513.6

13.8

Jabłka w karmelu:

✔ 90g drobnego cukru
✔ 140ml śmietanki kremówki 36%
✔ szczypta soli
✔ 1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
✔ 2 nieduże, słodkie jabłka
✔ 2/3 łyżeczki cynamonu
✔ 30g kruszonych płatków migdałowych

Sos przygotowujemy w trakcie gotowania ryżu – mówiłam już, że pudding na ciepło jest och-ach? ;)

Do rondelka wsypujemy drobny cukier i wyrównujemy jego poziom, tak żeby mógł równomiernie topić się gdy będziemy podgrzewać go na średnim ogniu. Kiedy tylko cukier zacznie zmieniać konsystencję, powoli mieszamy go by się nie przypalił. Jeśli zacznie brązowieć, szybko zmniejszamy płomień, natomiast jeśli topi się zbyt wolno, mieszamy go jeszcze rzadziej pilnując, żeby zbyt mocno nie ściemniał. Kiedy osiągnie bursztynowy kolor i w pełni płynną konsystencję, ostrożnie dodajemy połowę śmietanki, zaczynając szybko mieszać. Zajdzie dość gwałtowna reakcja, a część cukru w kontakcie z płynem zastygnie. Dodajemy resztę śmietanki, ekstrakt i szczyptę soli, znów wstawiamy rondelek nad średni płomień i powoli mieszamy do ponownego roztopienia cukru. Jabłka obieramy, kroimy w kostkę nie większą niż 5mm. Dodajemy je do rondelka z karmelem, przyprawiamy cynamonem, zasypujemy migdałami zostawiając niewielką ilość do dekoracji. Gotujemy na małym ogniu aż jabłka zmiękną, ale jeszcze nie rozpadną się.

13.713.9

Oświeciło mnie po fakcie, że dobrze by było migdały wcześniej uprażyć na patelni, jeśli macie ochotę – do dzieła! :)

Pudding dzielimy na cztery porcje, na każdą nakładamy kilka łyżek jabłek w karmelu, dekorujemy pozostałymi płatkami migdałowymi.

13.13

13.1613.18

Smacznego!

13.15


Babka gruszkowa z orzechami

12.15

Właściwie tytuł notki powinien brzmieć „Babka totalnie nie na czasie” ;) Ale co tam, miło sobie powspominać jeszcze ciepłe, jesienne dni, podczas gdy pogoda ziębi, zawiewa i buty przemacza. Powoli udziela mi się świąteczny nastrój, ale zaległości zaległościami i szkoda by było, żeby zdjęcia przeleżały kilka białych miesięcy w przysłowiowej szufladzie. Przepis natomiast jak najbardziej nadaje się na zimę (babkę polecam również na ciepło), a zresztą – który słodki wypiek się nie nadaje? Nie ma czegoś takiego, przynajmniej mój organizm tak twierdzi ;) Dlatego też za karę nieco rzadziej zbliżam się teraz do piekarnika i od paru dni wracam do domu jako śniegowy ulepek, podczas gdy auto leżakuje na podjeździe. Może wreszcie się ten cukier trochę wystraszy… :)

12.1612.7

12.1

Odrobinę zmieniony przepis na babkę pochodzi ze strony Taste of Home, natomiast mój ukochany karmel znacie już z przepisu na torcik bananowy (sos ze Smells Like Home).

12.11

Babka:

✔ 180g masła w temperaturze pokojowej + odrobina do nasmarowania formy
✔ 250 g cukru trzcinowego
✔ 4 duże jajka
✔ 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
✔ 375g mąki pszennej + odrobina do oprószenia formy
✔ 1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
✔ 1 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
✔ 100ml soku wyciśniętego z pomarańczy

✔ 1 gruszka
✔ 110g drobnego cukru trzcinowego
✔ 70g siekanych orzechów włoskich
✔ 2 łyżki mąki pszennej
✔ 5 łyżek roztopionego masła
✔ 1/2 łyżeczki cynamonu

Gruszkę obieramy i kroimy w kostkę. Mieszamy z drobnym cukrem trzcinowym, orzechami, mąką, masłem i cynamonem. Odstawiamy i zabieramy się za przygotowanie ciasta do babki.

Formę z kominkiem smarujemy masłem i oprószamy mąką, uderzając o brzegi formy wytrzepujemy jej nadmiar. W dużej misce ucieramy masło z cukrem, po uzyskaniu gładkiej masy dodajemy po jednym jajku, po każdym miksując składniki do połączenia. Dodajemy ekstrakt z wanilii. Mieszamy pozostałe sypkie składniki i w porcjach dosypujemy je do masy, dolewając w międzyczasie po odrobinie soku z pomarańczy.

Połowę masy przelewamy do formy, rozkładamy na niej nadzienie z gruszki i orzechów. Nakrywamy pozostałą częścią masy, wyrównujemy powierzchnię babki. Ciasto pieczemy w 175°C przez 40-45 minut, gotowość do wyjęcia sprawdzamy patyczkiem pamiętając, że poniżej pewnego poziomu znajduje się wilgotne nadzienie. Przed wyjęciem z formy odstawiamy babkę na 10 minut do przestygnięcia.

12.212.3

12.4

Karmel:

✔ 200g drobnego cukru
✔ 300ml śmietanki kremówki 36%
✔ nasionka z jednej laski wanilii
✔ 1/4 łyżeczki soli
✔ 1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii

Laskę wanilii rozcinamy wzdłuż, usuwamy z niej dokładnie nasionka i wrzucamy je do miseczki ze śmietanką. Do rondelka wsypujemy drobny cukier i wyrównujemy jego poziom, tak żeby mógł równomiernie topić się gdy będziemy podgrzewać go na średnim ogniu. Kiedy tylko cukier zacznie zmieniać konsystencję, powoli mieszamy go by się nie przypalił. Jeśli zacznie brązowieć, szybko zmniejszamy płomień, natomiast jeśli topi się zbyt wolno, mieszamy go jeszcze rzadziej pilnując, żeby zbyt mocno nie ściemniał. Kiedy osiągnie bursztynowy kolor i w pełni płynną konsystencję, koniecznie przywdziewamy rękawice kuchenne i zachowując bezpieczną odległość dodajemy do niego ostrożnie połowę śmietanki, zaczynając szybko mieszać. Może zajść gwałtowna reakcja, a część cukru w kontakcie z płynem zastygnie. Dodajemy resztę śmietanki, ekstrakt i szczyptę soli, znów wstawiamy rondelek nad średni płomień i powoli mieszamy do ponownego roztopienia cukru.

12.512.6

12.9

Z podanego przepisu wyjdzie średni słoiczek karmelu, można go przechowywać w lodówce przez miesiąc, a nadaje się on praktycznie do wszystkiego co słodkie – lodów, tostów, naleśników, ciast, a szczególnie smaczny jest odrobinę podgrzany :) Pozostałe po usunięciu nasionek części laski wanilii można przełożyć do słoiczka z cukrem do wypieków.

12.13

12.12

12.1012.14

Smacznego!

12.8